Żądam logiki! 5 nielogicznych twierdzeń o Kaszubach – Adamòwa Prostownica

W powszechnej dyskusji o kaszubskiej sprawie brakuje logiki, trzymania się faktów, wszystko opiera się na stereotypach, emocjach i wpisywaniu się w jakąś ideologię. Niby to zwykłe, luźne rozmowy o statusie języka czy sposobach na jego rozwój, a jednak w takim opisywaniu rzeczywistości kryje się ogromne zagrożenie. W artykule przytoczę nielogiczne twierdzenia, które rozpowszechniane mogą być dla naszej sprawy szkodliwe.

1. Musimy być Polakami, bo tam gdzie były Niemcy, tam Kaszubów już nie ma.

Drugiej części zdania trudno odmówić słuszności. Istotnie większość terenów historycznych Kaszub uległa germanizacji. Stąd ludzie podkreślają jak ważne było przyłączenie Kaszub do Polski i że dzisiaj bycie Kaszubą oznacza z automatu bycie Polakiem. Każdy ma prawo do takiego twierdzenia, ale przypisywanie temu roli muru, który ma nas obronić przed zniszczeniem kultury, to kompletna aberracja. Dzisiaj zagrożeniem dla kultury kaszubskiej jest kultura polska. Wiele osób obraża się na to twierdzenie, ale to problem ich braku kontaktu z rzeczywistością. Mam niemal dwudziestkę kuzynostwa. Spośród nich ja jeden mówię po kaszubsku. Jak myślicie, ilu z nich mówi po niemiecku, ilu po polsku? Otóż to! Dla wszystkich oprócz mnie językiem numer jeden jest polszczyzna! Po co w takim razie rozprzestrzeniać takie nielogiczne twierdzenia o zagrożeniu i konieczności podkreślania polskości? Jeżeli chcecie mówić o polskości Kaszub, róbcie to, ale proszę – nie gwałćcie logiki mówieniem, że to jest nadzieja dla naszej kultury, bo zwyczajnie tak nie jest. Po prostu.

2. Zwolennicy narodu kaszubskiego chcą autonomii, czyli oderwania od Polski.

Powiązywanie różnych faktów ze sobą jest naturalne dla naszego umysłu – pozwala porządkować rzeczywistość wokół nas tak, abyśmy ją lepiej rozumieli. Niekiedy jednak łączymy ze sobą rzeczy, które po prostu się nie łączą i wychodzi mieszanka wybuchowa. Ludzie, którzy nie widzą różnicy między odrębnością etniczną i narodową a dążeniami do zmian granic, robią ogromną krzywdę logice i mogą prowadzić do realnych problemów. A robią to nawet dziennikarze. Dążenia narodowe to jedno. Dążenia autonomiczne to drugie. Separatyzm to trzecie. W pierwszym wypadku chodzi o to, że dany lud mający własne dziedzictwo i poczucie wspólnoty idzie do odpowiednich legislacyjnych podmiotów i mówi, że uzasadnionym jest traktować go jako osobny byt. Autonomia to inny sposób organizacji państwa – przekazanie części kompetencji z centrum do lokalnego ośrodka władzy. Istnieją tereny autonomiczne niezamieszkane przez odrębny naród, podobnie jak istnieją narody nie mające statusu autonomii. Autonomia może być w interesie państwa, jeśli dzięki takiej organizacji władzy lepiej funkcjonuje gospodarka czy inne dziedziny życia. Nie ma to zatem nic wspólnego z chęcią oderwania się od państwa. Co wynika z takiego mylenia pojęć? To, że odmawia się praw danej grupie, oskarżając ją o coś, czego owa grupa nie robi i do czego nie dąży. Możemy zatem dążyć do czegoś, co jest w interesie wszystkich, a jednocześnie być krytykowani przez tych, których te zmiany na lepsze też obejmą.

3. Kaszubski to taka mieszanka polskiego i niemieckiego.

Na świecie funkcjonują języki , które wynikają z połączenia dwóch języków występujących na jednym terytorium. Kaszubski się do nich nie zalicza. Odrębności językowe wynikają nie z tego, że w pewnym momencie język polski na tym terenie zaczął się przekształcać, tylko z tego, że nigdy nie doszło do unifikacji kaszubskiego z językiem polskim. Germanizmy w kaszubskim występują tak samo jak w wielu językach, także w polskim. Niektórzy mówią, że znając kaszubski można się dogadać z Niemcem. To nieprawda – zbyt duża jest różnica między tymi językami. Po co w takim razie ludzie to powtarzają? Niby jest to zupełnie niegroźne twierdzenie, jednakże podważa status języka kaszubskiego i nasze dziedzictwo sprowadza do nakładania się na siebie obcych kultur.

4. Ta tożsamość jest tworzona na siłę.

Zgadzam się z tym zdaniem i mówię to zupełnie szczerze. Nie ma jednak mojej zgody na nielogiczne traktowanie tego jako argumentu przeciwko działalności na tym polu. Przecież wszystko, co wartościowe, jest robione “na siłę”. Wielkie dzieła, które wnoszą coś nowego, dążenie do zmian, twórcze przetwarzanie i odpowiadanie na zmiany na świecie – to wszystko wymaga wysiłku, działania na przekór. Nie inaczej jest z kaszubską kulturą. Wszystko kiedyś zostało stworzone i jeżeli chcemy być wierni wartościom naszych ojców, to tak jak oni – powinniśmy tworzyć nowe rzeczy, a nie bezmyślnie powielać to, co już było. Podobnie z naszą tożsamością – możemy poprzestać na tym, że kaszubska tożsamość kończy się na deklaracjach i dla samych jej nośników – czyli ludzi – nigdy nie jest punktem odniesienia do czegokolwiek. Mam tu na myśli to, że wychowanie dzieci, decyzje polityczne czy gospodarcze podejmowane przez danego człowieka nie wynikają z tego, że jest Kaszubą, bo w sytuacjach wymagających decyzji to przestaje być dla niego ważne. Możemy uznać, że tacy jesteśmy i dać sobie spokój albo “na siłę” przekonywać, że można inaczej. Logicznym jest, że wybieramy drugą opcję i nie musimy się z tego nikomu tłumaczyć.

5. Kiedyś nie było tych nazw na tablicach, mszy itd.

Tak, podobnie jak nie było szkół, szpitali, internetu. I co?
Kiedyś usłyszałem ten “argument” przeciwko stawianiu dwujęzycznych tablic w Luzinie. W takiej Fryzji czy Walii oni mają tradycje stawiania tablic, a u nas nie. Ciekawe, czy kiedy tam stawiali pierwsze takie tablice, też słyszeli podobne argumenty?

Możemy oczywiście machnąć ręką i przejść obojętnie wobec braku logiki w tych często powtarzanych zdaniach. Są one jednak ważnym symptomem, którego warto nie przeoczyć. Otóż mówienie o sprawie kaszubskiej w sposób nielogiczny, pustymi frazesami, pokazuje, jak mało ważna jest ta sprawa. Są sprawy, w których ostrożnie dobieramy słowa, tak aby one opisywały prawdę. Są takie sprawy, co do których nie musimy się zastanawiać, bo jak palniemy coś, co jest nieprawdą, to nikomu się krzywda nie stanie. Zatem rozmawiając o lokacie z pracownikiem banku, musimy słuchać uważnie i precyzyjnie się wyrażać, bo chodzi o nasze oszczędności. Kiedy rozmawiamy luźno z kolegą o serialu, w którym scena odgrywała się w kościele i pomylimy słowa “konfesjonał” z “tabernakulum”, nic złego się nie wydarzy. I właśnie w powtarzaniu głupot, których obalenie nie jest żadnym wysiłkiem, widzimy, jaki jest stosunek do kaszubskiej sprawy uczestników takich rozmów.

Facebookòvë Kòmanjtérë

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × 4 =