Archiwa tagu: polityka

Koniec demokracji w Polsce? Oby nastąpił jak najszybciej!

Wielość kryzysów, które mamy w Polsce, abstrahując od tych ogólnoświatowych, które przyniósł ze sobą koronawirus i pandemia covid-19 będąca jego pochodną, jest przerażająca. Kryzys w edukacji, której niemoc – to znaczy brak systemowego przygotowania do nauczania niezbędnych w XXI wieku kompetencji – SARS-CoV-2 tylko obnażył. Kryzys w służbie zdrowia, a w zasadzie szczyt kroczącego latami kryzysu niewydolnego systemu ochrony zdrowia – teraz sztucznie “ochranianego” przed zapaścią naszą obywatelską izolacją. Kryzys gospodarczy, który potrwa niestety dłużej, niż w innych krajach, ponieważ nasze społeczeństwo dłużej wychodzić będzie z zamknięcia, w którym się znalazło. Wreszcie permanentny kryzys władzy, szerzej nawet – klasy politycznej, który rozpoczął się niestety wiele lat temu, a który najoględniej można by scharakteryzować w słowach o kantowaniu nas przez wiele kolejnych ekip rządzących, które albo kazały nam zacisnąć pasa, albo go popuszczać, ale zawsze naszym kosztem – obywateli.

Taka demokracja niech skończy się jak najszybciej! Zaraz, zaraz? Czy nie przemawia przeze mnie jakieś poczucie krzywdy? Jeśli, to nie mojej osobistej, bo mogę raczej stwierdzić, że mi się w życiu udawało, choć nierzadko było to okupione stresem i dużym wysiłkiem, czasem nawet poważnymi kłopotami biznesowymi. W moim przypadku, poczucie krzywdy związane jest z poczuciem niesprawiedliwości społecznej, która z kolei wiąże się z demokracją właśnie, gdyż dla mnie jej miarą jest stosunek rządzących / państwa do mniejszości: każdej mniejszości. W tym wymiarze moje państwo i partie sprawujące w nim władze nigdy nie było dość demokratyczne. Jestem Kaszubą, ale jestem również obywatelem Polski i z obu tych powodów zależy mi na normalności, którą wyznaczają przede wszystkim takie wartości jak praworządność, suwerenność ludzi, społeczny pluralizm, pragmatyzm, współpraca i kompromis.

Odkąd stałem się świadomym obywatelem III Rzeczpospolitej, co stało się to bezpośrednio po demokratycznym przełomie 1989 r. i zbiegło w czasie z moim zaangażowaniem się w narodowe odrodzenie Kaszubów, odtąd męczy mnie, a wręcz mierzi, ta stale powtarzająca się sytuacja w relacjach obywatel-państwo, którą definiują słowa: “to się da załatwić”. Władza wszystko załatwi. Spotkałem się z tym, pełniąc różne funkcje zawodowe i społeczne w urzędach i organizacjach pozarządowych. To jest jedna z największych niewydolności systemu władzy w Polsce. To także powód, dla którego społeczeństwo się dzieli. Jedni mają bowiem znajomych w partiach reprezentujących centrum bądź lewicę, a inni znajdują dobrych wujków w partiach prawicowych. To zaś wykorzystywane jest przez polityków przy okazji różnych kampanii, podczas których próbuje się “załatwić” (również w znaczeniu “uwalić”) sprawy nośne społecznie jak np. związki partnerskie czy religia w szkole. Robi się to bez konsultacji społecznych, za to przy skrajnych emocjach zwolenników i przeciwników.

Podziały społeczne w Polsce muszą zatem być tak głębokie. Będzie tak dopóty, dopóki najpowszechniejszy (w każdym wymiarze życia społecznego) pozostanie system TKM (Teraz Kurwa My): dochodzimy do władzy, więc musimy wyczyścić wszystkich aż do sprzątaczki. Nieważne co kto potrafi, ważne kogo zna. Nie ma się więc czemu dziwić, jeśli za jakiś czas ta druga strona zrobi to samo, manifestując swój triumf poprawianiem oka środkowym palcem. Przykład idzie z góry, ryba psuje się od głowy. Praktyka TKM stosowana jest więc także w organizacjach społecznych. Nie jest obca również tym stowarzyszeniom, które reprezentują społeczność kaszubską.

Skoro jesteśmy na gruncie etnicznym, to w kontekście demokracji stwierdzić należy, że stosunek władz w Polsce do mniejszości narodowych i etnicznych woła o pomstę do nieba! Dość wspomnieć, że najpierw – przez 15 lat – uchwalano ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych, a przez następne 15 lat reglamentuje się środki na ochronę i rozwój tożsamości narodowej i etnicznej 14 mniejszości stanowiących 2% obywateli Polskich na poziomie 0,05 procenta budżetu państwa. Dodajmy do tego jeszcze, że odmawia się uznania za mniejszość etniczną 800 000 Ślązaków, nie ukrywając, iż przyczyną tego są finanse. Właśnie o to chodzi w tej chromej polskiej demokracji: o załatwienie kasy jednym, bądź odmowę jej przekazania innym. Kryteria? Najlepiej kogoś znać. Trzeba kogoś znać. Najlepiej samego prezesa.

Taki system powinien się rozpaść. Nie wyobrażacie sobie tego? To nie jest trudne. Receptą jest stworzenie ludziom warunków do samodecydowania o swojej autonomii. Inaczej mówiąc, decentralizacja w miejsce centralnego zarządzania. Państwo federalne. W Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, w art. 1. zapisano, że “Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli”. Niech nim wreszcie się stanie. Niech różni Polacy, różne podejmują decyzje dla dobra swoich regionalnych wspólnot, których Rzeczpospolita Polska stanie się sumą. Przez podział do jedności? Tak to widzę. Przecież ten podział istnieje. Jest Polska zachodnia i Polska wschodnia. Może nigdy nie było jednej Polski? Gdy powstawały nowoczesne narody, po rewolucji francuskiej, państwa polskiego – jako zwornika narodowej sprawy – nie było. Jako obywatele, mamy różną mentalność, różne poczucie prawa, nawet różne systemy geodezyjne w Polsce. Wewnętrzna jednolitość polski jako państwa unitartnego jest mitem, sztucznie podtrzymywanym, okraszonym rzekomą samorządnością województw, powiatów i gmin. Rzekomą, gdyż tak łatwo ją ograniczyć w sytuacjach takich jak obecna pandemia lub nawet ustawami podejmowanymi zwykłą większością w parlamencie, co przede wszystkim wiąże się z permanentnym pozbawianiem samorządów wpływów z podatków.

Proponuję, aby dyskusję o nowej Polsce, nowym jej ustroju, prowadzić w oparciu o kilka podstawowych wartości, które powstały na potrzeby zdefiniowania tak zwanego Interesu Kaszubskiego. Te wskazówki mogą być wzięte pod uwagę także w interesie społeczności innych regionów. Mogą wyznaczać kierunek rozwoju nowoczesnego państwa. Oto one:

  1. Demokracja: władza należy do ludu. Ludzie powinni być w jak największym stopniu zaangażowani w administrację publiczną na każdym jej szczeblu, by czuć się odpowiedzialnymi za region, województwo, powiat czy gminę. Dotyczy to także wsi i dzielnic w miastach. Jeśli społeczności lokalne otrzymają możliwości działania – będą odpowiadały za własną przestrzeń, łatwiej będzie chronić i rozwijać nasz język, kulturę i tożsamość we własnym domu, w Polsce i w zjednoczonej Europie.

  2. Decentralizacja: daje społeczeństwom uprawnienia i zasoby do kształtowania własnego środowiska w jak najlepszy sposób. Dlatego potrzeba więcej władzy dla regionu sfederalizowanego z centrum, autonomicznego samorządu województw, a tym samym silniejszych: Kaszub, Śląska, Wielkopolski, Mazowsza oraz każdego innego miejsca i społeczności w Polsce.

  3. Europejska wspólnotowość: otwarte podejście do świata oznacza patrzenie daleko poza granice naszych regionów i Polski. Właśnie dlatego w interesie wszystkich jest silna, demokratyczna i federalna Europa. Sytuacja międzynarodowa wymaga tego teraz bardziej niż kiedykolwiek w przeszłości.

  4. Wielokulturowość: należy zawsze poszukiwać tego, co łączy ludzi i czyni świat federacją równych sobie społeczności. Kluczowe znaczenie mają prawa człowieka i szacunek dla innych kultur oraz przekonań. Nowoczesny naród to społeczeństwo otwarte na imigrantów i mniejszości.

  5. Język i kultura: język i kultura przyczyniają się do poczucia własnej tożsamości, a tym samym również do dobrostanu ludzi. Należy wzmacniać tożsamość kaszubską (a także tożsamość dowolnej mniejszości narodowej, etnicznej bądź regionalną polską). Jednocześnie to zaangażowanie na własnym obszarze, w przestrzeni własnego języka i kultury, oznaczać powinno szacunek dla innych żywych języków, gwar i kultur lokalnych.

  6. Przedsiębiorczość: Należy przede wszystkim stwarzać przestrzeń własnej inicjatywie, kreatywności, odpowiedzialności i duchowi przedsiębiorczości, aby człowiek, ludzie i społeczności mogli się optymalnie rozwijać.

  7. Solidarność: nikt nie powinien pozostawać na marginesie społeczeństwa i dlatego należy zachować solidarność, zrozumienie i szacunek: między bogatymi i biednymi, między młodymi i starymi, między zdrowymi i chorymi. Wzajemne więzi muszą być utrzymywane i umacniane.

  8. Zrównoważony rozwój: kierujmy się zasadą trwałej i zrównoważonej konsumpcji. Takiej, która umożliwia realizację zasady sprawiedliwości wewnątrzpokoleniowej i zasady sprawiedliwości międzypokoleniowej. Działajmy tak, by pozostawić zrównoważony świat przyszłym generacjom. Dotyczy to również polityki klimatycznej, która staje się zadaniem pierwszoplanowym.

Jeśli zgodzimy się, co do tego, że po drodze nam z wartościami sformułowanymi w tym tekście, to być może zaakceptujemy także i to, że koniec polskiej demokracji – pogłębiającej podziały społeczne, w której władza nie dzieli się odpowiedzialnością za państwo, która ogranicza wolność jednostki, w której prawa mniejszości zależą od woli większości, w której wybory z pozoru są wolne, a już na pewno nie są równe, w której w obliczu prawa są równi i równiejsi, a sądy nie są niezawisłe – powinien nastąpić jak najszybciej.

dr Artur Jabłoński – pisarz, historyk i językoznawca, aktywista kaszubski, nauczyciel; były starosta pucki i były współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

Majõ Kaszëbji glos? – Velacëjô 2019

V nece, przed velacëjõ do pòlskjéwo parlamentë, vëznaczonõ na 13. pajicznjika 2019 r., rozmajité jidze wuzdrzëc parole, co majõ wobëvatela do velovanjéwo zachãcëc. Njechtërni kandidacë navetka pò-kaszëbskù do nas ze svòjich banéróv ë lecónkóv wolajõ, blós z vjiksza na konkretné pitanja wodpòvjadac nje chcõ. Rzeczëma so, co ta latosô kampanjijô je woglovò tak zmùdnô jak nen jesénni deszcz za woknã.

Rzõdzõcô parteja rozdôvô ë przëwobjecëje vszëstkò ë vszëstkjim, a przez to ve vszëternôstkjich rãkingach „vëmjôtô”, zôs procëmnjicë prosto chãce bjôtkòvanjô sã z tak mòcnim kònjã nji majõ, në téj blós straszõ, że chto glosë nje woddô (na njich), ten wo straci. Tedë jô sã pitajã: majõ Kaszëbji glos v tëch velacëjach? To znaczi – mómë më za kòwum velovac ë za czim velovac?

Kòżdi sóm nó të pitanja so wodpòvjé ë kòl wurnë zrobji, co mdze chcôl. Vedle mje vjikszosc Kaszëbóv púdze „za vjarõ”, „za prôvdzëvõ Pòlskõ” ë „za chlebã” velovac. Mògã sã wó to z kòżdim ë wo vszëstkò vjatovac. Blós dzél – nôvjici z tëch mjastovëch Kaszëbóv – zrobji co jinéwo ë „za wolnoscõ”, ”za rozmajitoscõ” ë „za Pòlskõ wobëvatelskõ” mùrã stanje. Dze mdõ ti, co „za bëlnõ Kaszëbskõ”, „za rejonóv samòrzõdzenjé” ë „za wostavjenjim v Kaszëbsce vjikszéwo partë z naszëch pòdôtkóv” glos woddadzõ? Ti v szúnungú wostónõ. Dlô njich prosto vibjorë nji ma.

Kaszëbji nje mdõ mjelë glosú njigdë, pòkji svòji pòlitikji nje bõdõ mjelë. Prziklôd Rësznotë Autonomje Szlõska ë rozmajitëch ji mùtacij (v tim falú: Szlõskô Rejonalnô Parteja) to nôlepji pòkôzëje. Chòc jima rôz lepji a rôz gòrzi jidze, nji móże rzec, co vjizie svòji tatczëznë nji majõ ë wó co sã bjôdkùjõ dobrze vjedzõ. A Kaszëbji? Kaszëbji – wodkõdka le nen nôród v mòdernëch czasach XIX stalecô sztôltovac sã zaczõn – sõ na pòstrónkù provadzoni. Pòlskji ksãżô katolëckji ë pòlskji nôrodnjicë za dlúgjéwo newo pòstrónka nje pòpùszczõ. Rejonalni jãzëk nama dalë, diktando pjisac, spjevac, túńcovac ë vëszëvac më móżemë. Za svòjõ kaszëbskõ pòlitikã sã brac? Anji navet!

To tak nje je le dzisô. Chcemë sã blós Jaroszovi Derdovskjémù przëzdrzec, chto mjôl na njewo cësk ë skõdka sã ta jewo parola vzãna, że „nji ma Kaszub bez Pòlonji…” co jã dzisô tak rôd v Kaszëbskò-Pòmòrskjim Zrzeszenjim ë Kaszëbskjim Jinstitúce pòvtôrzajõ. Ale navetka Zrzeszińcë doch bëlë v dzélú namerkôni pòlskò-nôrodnõ dejõ, bò wod Vjôlgji Pòlskji do Vjôlgji Pòmòrskji nje je dalek, a Aleksãder Labùda ë Jignac Szútenberg na pòczõtkú lat 30. XX stalecô v parteji, co sã zvala Stronnictwo Narodowe, bëlë ë na terenje Gdinje antiżëdovskjé ë antimjészëznové gazétë kòlpòrtovalë.

Dzisôdnja Prawo i Sprawiedliwość v svòjim programje vjici Kaszëbóm nje daje, jak le pravò do tewo, co më jú mómë ë cvjardé stanovjiszcze, że jú njic sã nama nje nôleżi ë kòżdô glova vëżi pòdnjoslô mdze wukjidlô. Platforma Obywatelska (Koalicja Obywatelska) chce vszëstkjim davac pò róvno, a to mje vëzdrzi za jinõ fòrmõ kùlturovi asimilacie, do jakji doch kòżdé państvò dõżi. Czemù téj tak vjele dzejarzóv kaszëbskjich parlãczi sã z tima karnama ë na jich lëstach do parlameńtë sztartëje?

To je dosc prosto vëtlomaczëc. Kò doch kòrzenje ti lëdze majõ jistné. Jô sóm pamjãtajã sebje, kjéj jô v kòscele v 80. latach wuszléwo stalecô spjévôl: „Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Abò: „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana! Jakże wielka dziś twoja rana? Jakże długo cierpienie twe trwa”. Abò: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie!”.

Z vjiksza Kaszëbji cignõ dzis do tëch, co jidentifikùjõ sã jak wonji sami. Różnjice nje sõ vjôlgjé. Za PiSã velëje katolëk-Pòlôch-Kaszëba, a za KO velëje Pòlôch-katolëk-Kaszëba. Vëzdrzi nó to, co Kaszëbji-Kaszëbji-katolëcë/evanjelëcë/bezvjarni nji majõ za kjim velovac. Tak mdze, pòkji nje stvòrzi sã naja parteja. Do tewo czasë mdzemë vjedno vëbjérelë mjészé zlo.