Archiwa tagu: Kaszuby

Sport a sprawa kaszubska – Adamòwa Prostownica

W zdrowym ciele zdrowy duch, także narodu. Sport dla wielu grup odgrywa ważną rolę, choć w teorii nie ma w sobie nic, co byłoby im potrzebne. Nie wnosi nic do polityki językowej, nie jest przestrzenią dla pogłębionej dyskusji o tożsamości, a jednak ma ogromną siłę. Nie tylko tę widoczną gołym okiem na trybunach, ale także, równie ważną, wewnętrzną.

Za drzewem czai sie młodzieniec z kijem zakończonym siatką. Gdy jego oponent wyposażony w podobny sprzęt z piłką w siatce się zbliża, ten atakuje go i przejmuje okrągły kawałek skóry. Rozpoczyna się bieg, podania między zawodnikami wśród naturalnych przeszkód i przeprawa przez wodę. W pewnym momencie następuje zmiana otoczenia i chłopak opancerzony ochraniaczami i kaskiem biegnie z profesjonalnym kijem do lacrosse i białą piłką, by spróbować zdobyć bramkę. Tak ukazana zostaje łączność między dziedzictwem rdzennych Amerykanów a współczesnością w filmie Crooked Arrows. Ten może niezbyt ambitny, ale z pewnością sympatyczny film opowiada o indiańskim chłopaku, który wyrwał się z rezerwatu, by zrobić karierę, ale przyszło mu pracować na własnym terenie nad inwestycją, która oznacza zgubę dla kultury jego rodaków. Jednocześnie podejmuje się trenowania młodszych kolegów, aby pokonać blade twarze z elitarnej szkoły, które od pewnego czasu grają lepiej niż plemię twórców lacrosse. Sport zmienia nastawienie bohatera i skłania go do przewartościowania swojego życia.

Dlaczego to akurat sport, a nie tańce czy fajka pokoju, stał się elementem ważnym tożsamościowo w fabule filmu? Z jakichś powodów lubimy rywalizację i paralelna walka o tożsamość i o punkty na boisku dają sprzężenie dodatnie. Jedno napędza drugie.


Turniej w bùczkã, Lëzëno (Luzino) 2018

Utopić się czy uschnąć?

Sport w służbie narodu może działać na dwa sposoby. Możemy łączyć kwestie tożsamościowe z międzynarodowymi, rozpoznawalnymi dyscyplinami bądź rozwijać własne sporty, czym poznajemy ścieżkę, którą kroczyli nasi ojcowie. Pesymista powie, że w pierwszym wypadku każda nasza inicjatywa utonie wśród innych, podobnych imprez. Mecz Kaszuby-Łużyce w piłkę nożną nigdy nie przyciągnie tylu kibiców, co finał Ligi Mistrzów. W przypadku organizacji imprez z własnym sportem – powie nam pesymista – uschniemy z braku zainteresowania i zrozumienia naszej specyfiki. Ja jednak pesymistą nie jestem, a mój stonowany optymizm nakazuje robić obie te rzeczy równolegle i nie wypominać sobie nawzajem, że czegoś robić nie powinniśmy. Pierwsze podejście do sportu daje nam promocję i możliwość otwarcia się na nowe grupy. Nawet jeśli Bieg Jedności Kaszubów jest jedną z dziesiątek podobnych imprez – pojawiają się na niej konkretne osoby, które mają okazję poczuć dumę z własnej narodowości. Nawet na rozgrywki piłkarskie niższego szczebla przychodzą kibice. Równanie się z lepszymi ma motywować, a nie dołować.

Po co nam własny sport? Daje poczucie wspólnoty horyzontalnej i wertykalnej. Z jednej strony widzimy swoich robiących to samo na tych samych zasadach, co buduje więzi. Z drugiej strony odczuwamy bycie w odpowiednim miejscu w historii – idziemy szlakiem wyznaczonym przez przodków, co daje poczucie pewności siebie. Poza tym własny sport przyciąga uwagę i nawet jeśli nie gromadzi osób, które zaczną regularnie trenować, pozwala zbudować zainteresowanie.

Dla siebie

Uprawianie sportu ma dużo plusów i nikogo nie trzeba do tego przekonywać. Jednym z nich jest budowanie wspólnoty. Jako istoty stadne, mające przez długi okres doświadczenia polowania w grupie najlepiej budujemy wzajemne zaufanie, umiejętność współpracy i zrozumienie się poprzez wspólne dążenie do celu drogą rywalizacji. Zawsze imponowało mi, jak dogadują się ze sobą koledzy sportowcy poza boiskiem. Trudno to zauważyć na poziomie werbalnym, ale zdecydowanie ich przyjaźnie są silniejsze, zachowanie wobec siebie nawzajem bardziej swobodne i chęć do wdrażania większych projektów większa. A tego, obok dobrego zarządzania, o którym pisałem przed tygodniem, bardzo nam brakuje.

Mając po swojej stronie sportowców zespołowych dysponujemy ogromnym potencjałem. Jestem przekonany, że to dużo ważniejszy aspekt sportu w sprawie kaszubskiej niż jego wymiar marketingowy.

Kolejne plusy to lepiej dotleniony mózg, endorfiny i testosteron. Wszystko to jest nam, jako narodowi, potrzebne.

Nauka bez uczenia

Młodych ludzi trzeba edukować. Najlepiej to robić tak, aby sami nie wiedzieli, że są poddawani temu procesowi, żeby zamiast zakłócać, wpisywało się w ich życie. Przykładem nauki i wpajania dziedzictwa jest akademia piłkarska Cassubian, która zapoznaje nie tylko z piłkarskimi zagraniami, ale także historią czy kulturą.

Bùczka

Czy nasz sport narodowy będzie w stanie rozmachem imprez i poziomem graczy dorównać irlandzkiemu hurlingowi? Z pewnością nie w przeciągu roku, dwóch, dekady. To jednak nie powód, by machnąć ręką i powiedzieć, że “lepiej pograć w nogę”. Budowanie środowiska wokół czegoś, co jest nieznane, musi trwać. Z pewnością także warto, bowiem jest to gra charakterystyczna, ze stosunkowo prostymi zasadami, a jednocześnie dosyć dynamiczna i kontaktowa, by nie zostać uznana za infantylną. Mnie, jako zwolennikowi tego sportu, trudno wyjaśnić to osobom sceptycznie nastawionym, bowiem różnimy się w oczekiwaniach. Ja wcale nie twierdzę, że ten sport pokona w rankingu popularności futbol czy stanie się tak ważny jak lacrosse dla poszczególnych narodów indiańskich. Na razie zakładam, że znajdzie się grupa ludzi, którzy wykażą zapał. Ten z kolei w ich głowach, faszerowanych kolorowymi obrazkami oglądanymi z kanapy, “pstryknie” odpowiedni włącznik, istniejący od czasów pierwotnych i razem jako plemię pójdziemy na tego mamuta, który chce zniszczyć naszą kulturę.

O badaniu żywotności językowej na Kaszubach: odpowiedź na artykuł „Magazynu Kaszubskiego”

22 sierpnia na łamach internetowego pisma Magazyn Kaszuby ukazał się artykuł redaktora naczelnego tego pisma, pana Tomasza Słomczyńskiego, dotyczący ankiety przeprowadzanej w ramach projektu badawczego na temat żywotności językowej realizowanego przez nasz zespół.

Jesteśmy otwarci na krytyczne uwagi dotyczące prowadzonych przez nas badań, niemniej chcielibyśmy sprostować kilka nieścisłości i odnieść się do nieuzasadnionych zarzutów pojawiających się w artykule pana Słomczyńskiego.

Główna teza artykułu pana Słomczyńskiego sprowadza się do stwierdzenia, że przeprowadzone przez nas badanie ma na celu wykazanie dyskryminacji Kaszubów. Sposobem na to ma być rzekomo wadliwy blok pytań dotyczący postrzeganego statusu społeczno-ekonomicznego Kaszubów (pytania o wpływ na ekonomię, o pozycję, szacunek, znane osoby, etc.). Pytanie, do którego odnosi się pan Słomczyński, jest elementem skali żywotności etnojęzykowej, które jest polską adaptacją narzędzia stosowanego w badaniach grup imigranckich i mniejszościowych na świecie od lat 70. ubiegłego stulecia. Nasz kwestionariusz jest wynikiem wielu miesięcy pracy interdyscyplinarnego zespołu nad stworzeniem narzędzia wykorzystującego najbardziej diagnostyczne i rzetelnie zweryfikowane skale żywotności etnojęzykowej wypracowane przez badaczy z całego świata oraz wyniki badań z ostatnich lat nad rozmaitymi mniejszościami językowymi. Wersje naszego autorskiego narzędzia zostały dostosowane do sytuacji różnych grup zamieszkujących terytorium naszego kraju i bazują na wieloletnich badaniach prowadzonych przez członków naszego zespołu oraz naszych współpracowników w Polsce i za granicą.

Celem zadawania tego typu pytań nie jest „wykazanie dyskryminacji” ani wyimaginowanego scenariusza “kaszubskiej junty wojskowej”, co zarzuca nam pan Słomczyński w artykule – lecz zrozumienie związków postrzeganego statusu własnej grupy z chęcią używania rodzimego języka i z siłą identyfikacji z grupą mniejszościową. Ankieta ta jest częścią dużego porównawczego badania kilku zamieszkujących Polskę mniejszości (poza Kaszubami badamy również Łemków, Ukraińców i Wilamowian; badanie prowadzone jest też w Meksyku i Salwadorze na grupach rdzennych). Dzięki zadaniu pytań o postrzegany status własnej grupy mniejszościowej na tle grupy dominującej (Polaków) będziemy w stanie wyjaśnić ewentualne różnice w żywotności językowej badanych grup mniejszościowych. Zdajemy sobie sprawę, że społeczność Kaszubów obejmuje zarówno osoby łączące tożsamość kaszubską z silną identyfikacją z narodem polskim, jak i osoby, które określają swoją narodowość jako kaszubską, jednak to pytanie dotyczy czego innego. Jego przedmiotem są subiektywne odczucia relatywnej pozycji własnej grupy (osoby pochodzenia kaszubskiego) względem pozycji i wpływu na życie w Polsce osób niebędących Kaszubami lub niewywodzących się z tej grupy. Jako że to klasyczne już w metodologii badań nad tożsamością i żywotnością etnojęzykową pytanie dotyczy grup mniejszościowych, stąd siłą rzeczy ich liczebność jest zawsze mniejsza niż liczebność członków grupy dominującej w danym państwie. Nie o liczebność tu bowiem chodzi, lecz o subiektywną ocenę statusu i siły reprezentacji własnej grupy w kontekście państwa, na terytorium którego ona żyje. Chcemy również jasno podkreślić, że kwestionariusz umożliwia (poprzez opcję wielokrotnego wyboru) określenie złożonych i wzajemnie niewykluczających się identyfikacji, w tym zarówno przynależności do społeczności kaszubskiej, jak i szerzej – polskiej. Choć badanie jest przede wszystkim skierowane do użytkowników języka kaszubskiego, pozwala na pominięcie pytań, które nie odnoszą się do osoby nieznającej języka, która zdecydowała się je wypełnić.

Podsumowując: pytanie omawiane przez pana Słomczyńskiego nie jest w żadnym stopniu wskaźnikiem dyskryminacji. Owszem, w naszym badaniu pojawiają się konkretne pytania dotyczące doświadczeń dyskryminacji – pytamy jednak o te doświadczenia bezpośrednio  chcąc poznać skalę zjawiska. Skoro wiemy o tego typu doświadczeniach wśród Kaszubów, to dzięki przeprowadzeniu badania będziemy mogli zweryfikować, jak częste są te doświadczenia i czy prowadzą one do chęci ukrywania tożsamości, do rzadszego posługiwania się własnym językiem czy też w końcu do gorszego funkcjonowania psychicznego. Sam fakt istnienia różnych form dyskryminacji na tle językowym i etnicznym na Kaszubach w przeszłości i obecnie nie podlega bowiem w naszej ocenie żadnej dyskusji – odsyłamy do wypowiedzi samych Kaszubów (te pojawiły się również w dyskusji na FB z udziałem autora artykułu), do rozmaitych głosów (https://pismiono.com/za-kilka-lat-rak-zwany-kaszubem-bedzie-tylko-wspomnieniem-i-inne-skandaliczne-slowa-polki-z-rozewia/; http://magazynkaszuby.pl/2016/11/odswiezyc-kaszubszczyzne-wywiad-eugeniuszem-pryczkowskim/) i opracowań naukowych (np. http://naszekaszuby.pl/modules/artykuly/article.php?articleid=149) oraz do ekspertyzy nt. wypełniania przez Polskę podpisanej przez nią Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych autorstwa dr hab. Tomasza Wicherkiewicza, jednego z czołowych ekspertów z zakresu polityki językowej, która wskazuje na poważne uchybienia i braki w zakresie realizacji zobowiązań, w tym względem języka kaszubskiego (wyciąg z raportu w załączeniu). Jednym z działań w okresie powojennym wymierzonych w użytkowników języka kaszubskiego było na przykład umieszczanie dzieci kaszubskich nieznających polskiego w szkołach specjalnych. Wiele z tych osób żyje do dziś, a doświadczenia dzieciństwa i młodości naznaczyły ich na całe życie. Część Kaszubów porzuciła język będący źródłem bólu i upokorzenia i zdecydowała się nie przekazać go własnym dzieciom, aby oszczędzić im podobnych doświadczeń. Przez doświadczenia dyskryminacji językowej przeszli w przeszłości lub przechodzą Łemkowie, Wilamowianie, Ukraińcy, Mazurzy i niezliczone grupy rdzenne na całym świecie. Częstość tych doświadczeń i ich następstwa nie są jednak znane i ta niewielka część naszego badania pomoże zrozumieć nie tylko skalę tego zjawiska, lecz również jego konsekwencje.

Wracając do samego badania, pragniemy zatem sprostować tezy Pana Redaktora i wskazać, że słowo „dyskryminacja” pojawia się w naszym rozległym badaniu jedynie dwa razy: w odniesieniu do subiektywnych odczuć użytkowników języka i ich osobistych doświadczeń oraz w odniesieniu do ich wyobrażeń i odczuć na temat sytuacji, z jakimi mogłyby spotkać się ich dzieci. W całym badaniu pytamy bowiem głównie o subiektywne odczucia i opinie dotyczące używania i postrzegania języka oraz grupy, w tym, jak już wspomnieliśmy, jej pozycji w państwie polskim.

Pan Słomczyński pisze, że nie ma pewności, czy “oczywiste błędy metodologiczne były niezamierzone (…) czy też specjalnie je popełniono. Wówczas w zasadzie przestałoby to mnie uprawniać do nazywania ich błędami. Wówczas mielibyśmy do czynienia z manipulacją.” Przypisywanie nam intencji manipulacyjnych uważamy za głęboko nieuzasadnione. Ilościowe badania społeczne, które prowadzimy, koncentrują się na związkach między zmiennymi, a nie na ich bezwzględnym poziomie. Wynikiem badań nie ma być opisanie poziomu poczucia wpływu Kaszubów na życie społeczne, jak twierdzi Pan Słomczyński, ale powiązanie postrzeganego statusu różnych grup mniejszościowych z ich dobrostanem i funkcjonowaniem społecznym. Stanowczo odradzamy zgadywanie hipotez badawczych na podstawie samego narzędzia badawczego, bez znajomości metodologii i metody analiz, tak jak to zrobił pan Słomczyński.

Mamy głęboką nadzieję, że badania oraz merytoryczna dyskusja nad postawionymi problemami przyczynią się do lepszego uświadomienia, tak na Kaszubach, jak i w skali naszego kraju, problemów, z jakimi borykają się użytkownicy języków mniejszościowych i regionalnych. Uważamy, że należy postawić pytania o negatywny wpływ rozmaitych form dyskryminacji na funkcjonowanie społeczne i ekonomiczne oraz dobrostan i zdrowie członków mniejszości, a zarazem na szansę przetrwania ich języków. Lepsze zrozumienie i zdiagnozowanie tych kwestii to zarazem szansa na rozwój wielokulturowego i otwartego społeczeństwa obywatelskiego.

Z poważaniem,

dr hab. Justyna Olko (Wydział “Artes Liberales”, Uniwersytet Warszawski)
dr hab. Michał Bilewicz (Wydział Psychologii, Uniwersytet Warszawski)
dr Karolina Hansen (Wydział Psychologii, Uniwersytet Warszawski)
lic. Olga Kuzawińska (Wydział Psychologii, Uniwersytet Warszawski)
mgr Joanna Maryniak  (Wydział “Artes Liberales”, Uniwersytet Warszawski)
mgr Marta Witkowska (Wydział Psychologii, Uniwersytet Warszawski)
lic. Michał Wypych (Wydział Psychologii, Uniwersytet Warszawski)

Załacznik 1

Wyciąg z Opinii dr hab. Tomasza Wicherkiewicza nt. Raportu Komitetu Ekspertów Rady Europy ds. Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych z początkowego cyklu monitorowania realizacji postanowień Karty w Polsce oraz zaleceń Komitetu Ekspertów w sprawie stosowania Karty przez Polskę z 7 grudnia 2011 r.

Dnia 7 grudnia 2011 Komitet Ekspertów (zwany dalej Komitetem) Rady Europy ds. Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych(zwanej dalej Kartą) opublikował w 3 wersjach językowych (angielskiej, francuskiej i polskiej) na portalu http://www.coe.int/t/dg4/education/minlang/Report/default_en.asp#Poland Raport Komitetu z realizacji postanowień Karty w Polsceoraz Zalecenie Komitetu Ministrów w sprawie realizacji postanowień Karty przez Polskę, do których załącznik stanowią również Uwagi władz polskich do Raportu Komitetu (z dn. 5 maja 2011 r). Raportu dla Sekretarza Generalnego Rady Europy z realizacji przez Rzeczpospolitą Polską postanowień Karty i z pozycji obserwatora, eksperta i konsultanta procesu przygotowywania, upowszechniania i wdrażania oraz monitorowania Karty przez Radę Europy w trakcie procesów przygotowawczych i ratyfikacyjnych w kilkunastu państwach członkowskich. […]

Raport Komitetu [dla Sekretarza Generalnego Rady Europy] potwierdził literalnie wszystkie zastrzeżenia i uwagi krytyczne wymienione w mojej opinii, a niestety nawet krytyczniej jeszcze odniósł się do zakresu spełnienia przez Polskę znakomitej części zobowiązań wynikających z ratyfikacji Karty. […] Zestawienie procentowe zobowiązań spełnionych w opinii Komitetu w odniesieniu do poszczególnych JRM pokazuje, iż za spełnione (całkowicie lub częściowo) Komitet uznał mniej niż jedną czwartą punktów […]Karta nie przyczyniła się jak na razie do pogłębienia procesów wspierania pozycji JRM zapoczątkowanych Ustawą, choć w zamierzeniu jej autorów i Rady Europy stać się winna była katalizatorem nowatorskich, dynamicznych przemian, czyniących z Państw-stron patronów wielojęzyczności i aktywnych protektorów zagrożonych języków mniejszościowych i regionalnych. […] W mojej opinii, najważniejszym z punktu widzenia zarówno możliwości kształtowania, jak i celowości i sensowności strategii polskiej polityki językowej i mniejszościowej jest wezwanie Komitetu do władz polskich o „wspieranie w społeczeństwie polskim wiedzy i tolerancji wobec JRM, a także kultur (sic!), które języki te reprezentują”.

Postulat ten – o charakterze zdecydowanie imperatywnym – kategorycznie wskazuje na brak (a zatem na konieczność powstania i wprowadzenia w życie) jakiegokolwiek programu na szerszą skalę propagującego w społeczeństwie polskim idee wielokulturowości, zalety wielojęzyczności oraz znajomość kultur i języków autochtonicznych mniejszości. Wskazuje na to i później wtrącone zalecenie: konieczna jest większa wiedza na temat zalet nauki języków RM, a także korzyści płynących z wielojęzyczności.

Biorąc zatem pod uwagę owe 38 zobowiązań Karty – wymienionych w złożonym przez Polskę Dokumencie ratyfikacyjnym, które wbrew duchowi, metodzie i tradycji Karty przyjęte zostały bezrefleksyjnie i bez należytych ekspertyz w równym zestawie i wymiarze dla wszystkich języków mniejszościowych lub regionalnych w Polsce, oraz zestawiając orzeczenia Komitetu Ekspertów można je podsumować następująco:


język

zobowiązania spełnione

zobowiązania częściowo spełnione

spełnione zobowiązania

procentowo

litewski

9

3

28 %

ukraiński

8

3

25 %

białoruski

8

2

24 %

niemiecki

6

3

21 %

kaszubski

5

3

17 %

rosyjski

6

1

17 %

łemkowski

4

2

13,5 %

czeski

4

1

12 %

słowacki

4

1

12 %

ormiański

4

10,5 %

romski

3

1

9 %

karaimski

2

1

7 %

jidysz

1

1

5 %

tatarski

1

1

5 %

średnio

15, 5 %

[…] Zmiany w polskim systemie prawnym i faktycznej polityce mniejszościowej/językowej sugerowane przez Komitet Ekspertów w omawianym raporcie dotyczą w zasadzie następujących kwestii:

* uzgodnienia i wprowadzenia w życie strategii upowszechniania i promowania wieloetniczności i multikulturowości w społeczeństwie polskim, zwłaszcza poprzez media i system oświaty;
* obniżenia 20-procentowego progu umożliwiającego ustanowienie oraz rozszerzenie uprawnień wynikających z obecności i stosowania języków RM jako języków pomocniczych na obszarach zamieszkałych przez terytorialne społeczności JRM;
* ustalenia możliwości, ram legislacyjnych i strategii (ogólnej i szczegółowych) wprowadzania przez władze administracyjne i oświatowe rozwiniętych, nowoczesnych i rzeczywiście umożliwiających ich rozwój form i metod nauczania nie tylko JRM ale i w JRM na wszystkich stopniach edukacyjnych, przynajmniej w stosunku do języków białoruskiego, kaszubskiego, litewskiego, łemkowskiego, niemieckiego i ukraińskiego;
* ustalenia możliwości, ram legislacyjnych i strategii (ogólnej i szczegółowych) wprowadzania przez władze administracyjne i oświatowe rozwiniętych, nowoczesnych i rzeczywiście umożliwiających ich rozwój form i metod nauczania na wszystkich stopniach edukacyjnych, w stosunku do wszystkich pozostałych JRM w Polsce;
* uruchomienia mechanizmów regularnego dostarczania podręczników do nauczania JRM i w JRM, oraz regularnej bazy szkoleniowej dla nauczycieli tych języków oraz przedmiotów nauczanych w tych językach;
* przygotowania i uruchomienia kampanii promującej nauczanie JRM i w JRM;
* przygotowania i uruchomienia kompleksowego programu działań na rzecz poprawy oferty programowej JRM w mass-mediach, zwłaszcza w (publicznych) radiu i telewizji;
* kompleksowego podejścia do zagadnień utrzymania, promocji, wspierania i rozwoju wszystkich kultur reprezentowanych przez JRM w Polsce.