Archiwa tagu: Historia

Kaszubski syndrom umniejszania swojej historii

Kiedy mowa jest o księciu polskim Mieszku, Chrzcie Polski, Polsce wczesnopiastowskiej czy początkach polskiej państwowości, nikomu powieka nawet nie drgnie, choć wszystkie te pojęcia są, mówiąc eufemistycznie, wielkimi i nieco naciąganymi uproszczeniami.

Zacznij mówić jednak o książętach kaszubskich i państwowości pomorskiej (czy, jak określał prof. G. Labuda, kaszubsko-lucickiej i kaszubsko-kociewskiej), o! Co to to nie, nie wiadomo, nic nie wiadomo, a czy ówcześni Pomorzanie mieli coś wspólnego z dzisiejszymi Kaszubami? A może wcale nie?

Mieszko nie był księciem Polaków, lecz Polan, a Chrzest Polski był w rzeczywistości chrztem jego ówczesnej dziedziny, czyli Wielkopolski i ziemi lubuskiej, a właściwie był chrztem Gniezna, a jeszcze precyzyjniej samego władcy i części jego świty. A jednak używa się tu terminu Polska jako skrótu myślowego i uproszczenia nie tylko dla celów propagandowych, ale także ze względu na to, że te postaci i wydarzenia są uważane za historię dzisiejszych Polaków, za dzieje ich protoplastów.

 

 

 

 

 

 

 

 

Wikimedia Commons

Nazwa Polak/Polacy weszła do obiegu dopiero w XV wieku, nie była używana przez żadne plemię polskie, a jednak nie mamy wątpliwości, że Wiślanie, Lędzianie czy Polanie byli przodkami Polaków i ich historia jest historią dzisiejszego narodu polskiego. Nikt nie toczy bojów o to, że skoro Mieszko nie nazywał się Polakiem, lecz Polaninem, to Polacy nie mają prawa go traktować jako część historii swojej wspólnoty.

Nazwa Kaszubi jest starsza. W 1238 r. książę zachodniopomorski Boguslav jest tytułowany dux Slauorum et Cassubie – książę Słowian i Kaszub, a żyjący w kolejnym stuleciu Barnim III był dux Cassuborum – księciem Kaszubów.

To prawda, że wschodniopomorscy Sobiesławice nie tytułowali się w ten sposób, zwali się książętami Pomorza. Nazwa Kaszubi jeszcze w XIII wieku dotyczyła głównie Pomorza Środkowego, w okolicach Kołobrzegu, Białogardu i Koszalina, choć widzimy, że już wtedy wybijała się na nazwę ponadplemienną i sukcesywnie rozprzestrzeniała na południe i wschód, tak że w XV wieku dotarła również na Pomorze Wschodnie.

Rozciągnięcie się nazwy jednego wpływowego plemienia na całą grupę to proces oczywiście doskonale znany, Anglia wzięła swą nazwę od plemienia Anglów, choć protoplastami Anglików byli również Jutowie oraz Sasi (stąd Wessex, Sussex itd.), co jednak nie przeszkadza do dzisiaj narodom celtyckim zwać Anglików Sasami właśnie (irl. Sasanaigh, szk. Sasanaich, wal. Saeson), tak jak Węgrzy do dziś Polaków zwą Lędzianami (Lengyelek).

Atlas dziejów Pomorza i jego mieszkańców – Kaszubów

Dzisiejsi Kaszubi nie pojawili się znikąd, nie napłynęli z zachodu w późnym średniowieczu. Wschodniopomorscy Kaszubi od wczesnego średniowiecza zamieszkują tereny zamieszkane przez siebie i dziś, choć nie od początku zwali się tym mianem. Plemiona pomorskie, będące wspólnotą językową i kulturową, posługiwały się różnymi nazwami lokalnymi od Szczecina po Gdańsk, jak Wolinianie, Pyrzyczanie, Drawianie, jednak dwie nazwy wybiły się na nazwy ponadplemienne: Kaszubi i Pomorzanie. Sobiesławice, dynastia wschodniopomorska, która utworzyła niepodległe księstwo ze stolicą w Gdańsku i nadała mu prawa miejskie, była dynastią kaszubską. Dobitnie świadczą o tym imiona noszone przez tych władców: Suantopolc i Wartislaw, które wykazują wybitnie kaszubskie cechy językowe w postaci grup TolT i TarT. Te same cechy od wczesnego średniowiecza są powszechne w nazwach miejscowych na terenach obecnie zamieszkałych przez Kaszubów*. Pomorzanie z tych terenów nie byli tajemniczym ludem, który istniał, ale nie wiadomo, co się z nim stało i czy miał coś wspólnego z dzisiejszymi Kaszubami. Nosili imiona wykazujące wybitnie kaszubskie cechy językowe, a ich ziemię cechuje ciągłość osadnicza i etniczna. Nie odnotowano na tych terenach pustki osadniczej czy wielkich migracji ludności, które miałyby w jakikolwiek sposób podważyć to, co rysuje się jako oczywiste.

Wszelkie próby podważania praw Kaszubów do traktowania średniowiecznych Pomorzan za swoich protoplastów to ekwilibrystyka słowna i pojęciowa.

*oczywiście należy pamiętać, że księstwo wschodniopomorskie w niektórych okresach sięgało aż po Nakło nad Notecią, więc obejmowało na południu i wschodzie również ziemie, które nie były rdzennie kaszubskie, stąd ukuty przez Labudę termin państwa kaszubsko-kociewskiego; podobnie księstwa zachodniopomorskie od czasu podbicia połabskich Wieletów i Ranów na Pomorzu Przednim określa się jako kaszubsko-lucickie

Najstarsza historia Szczecina z 1613 r. czeka na wydanie

Ten zabytek sięga jeszcze czasów Księstwa Pomorskiego i zawiera mnóstwo interesujących informacji o ówczesnej stolicy Księstwa i jej historii. Chodzi o Historische Beschreibung der Stadt Alten Stettin in Pommern (…), czyli Historyczny opis miasta Starego Szczecina na Pomorzu (…) Paula Friedeborna. Kwestię przetłumaczenia i wydania dzieła podniosła Alicja Kościelna, kustosz Archiwum Państwowego w Szczecinie. Pomysł został ciepło przyjęty przez część środowiska naukowego i przez Pomorzan zainteresowanych historią swoich ziem.

O tym, dlaczego warto o to tłumaczenie się starać, najlepiej napisała sama Alicja Kościelna:

1. Jest to najstarsza historia miasta. Friedeborn wydał ją w Szczecinie w 1613 roku. Autor pisząc swe dzieło, opierał się nie tylko na wcześniejszych opracowaniach historii Księstwa, ale przede wszystkim intensywnie wykorzystywał archiwum miejskie, do którego miał bezpośredni dostęp (w tym czasie pełnił urząd sekretarza miasta). Te części jego dzieła są szczególnie wartościowe, bowiem archiwum miasta Szczecina zaginęło w nieznanych okolicznościach w czasie lub wkrótce po zakończeniu II wojny światowej. Friedeborn był naocznym świadkiem wielu zdarzeń i opisywał je z dokładnością i zacięciem reportera.
2. Udostępnienie tekstu w języku polskim przyczyni się do popularyzacji wiedzy historycznej o Szczecinie, a jego naukowe, krytyczne opracowanie da czytelnikowi wgląd w stan badań nad historią Szczecina i dyskusje badaczy nad kontrowersyjnymi, z punktu wiedzenia nauki, fragmentami jego dziejów.
3. Stanie się impulsem do pogłębienia zainteresowań historią miasta jego współczesnych mieszkańców.
4. W przetłumaczonym dziele nauczyciele odnajdą atrakcyjne narzędzie wiedzy, łatwe do wykorzystania w pracy szkolnej.
5. Dla władz miasta dzieło Friedeborna może stanowić doskonały materiał promocyjny, zwłaszcza, że zakłada się jego wydanie bilingwistyczne.
6. Regionaliści i przewodnicy turystyczni uzyskają materiał pozwalający w jeszcze ciekawszy sposób opowiadać o różnych aspektach dziejów Szczecina. „Historyczny opis miasta Starego Szczecina na Pomorzu (…)” jest lekturą niezwykle zajmującą. Autor przedstawił w nim zarówno wielkie wydarzenia z przeszłości, chwalebne czyny mieszczan, skomplikowane czasami relacje z książętami, ale także wiele wydarzeń z życia codziennego. Sporo uwagi poświęcił zjawiskom budzącym zainteresowanie ówczesnego, ale także współczesnego czytelnika: rejestrował wydarzenia sensacyjne, zjawiska osobliwe, niepokojące, czy budzące grozę, skrupulatnie wymieniał anomalie pogodowe, opisywał niszczące skutki pożarów, ale też z dumą podkreślał żywotne siły miasta, dzięki którym za każdym razem dźwigało się z nieszczęść.
7. Możliwe będzie opracowanie szlaku turystycznego „wędrówek z Friedebornem” po miejscach opisywanych w Kronice.
8. Także spersonalizowanie dziejów miasta, bowiem Friedeborn wplótł w swoją wielką opowieść o Szczecinie dzieje zwykłych ludzi, takich, o których Wielka Historia milczy.
9. Tłumaczenie dzieł dawnych Pomorzan to dialog teraźniejszości z przeszłością. Bez tego dialogu nie można budować pomorskiej tożsamości.
10. Badanie, wydawanie i tłumaczenie dzieł pomorskiej historiografii postulował już w 1947 r. profesor Gerard Labuda. W następnych latach wielokrotnie mówili o tym profesorowie Henryk Lesiński, Edward Rymar, Tadeusz Białecki.
11. Wzorem zamierzonej edycji działa Paula Friedeborna jest pomnikowe wydanie „Pomeranii” Thomasa Kantzowa w tłumaczeniu Krzysztofa Gołdy i naukowym opracowaniu profesorów Tadeusza Białeckiego i Edwarda Rymara.

Fot. Dôvjid Mjiklosz

Projekt tego tłumaczenia Alicja Kościelna zgłosiła jako propozycję do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. Ze względów proceduralnych wniosek został odrzucony, ale ziarno na szczęście zostało zasiane. 18 czerwca br. w siedzibie Archiwum Państwowego w Szczecinie odbyło się spotkanie, które miało na celu przybliżyć zainteresowanym ideę przetłumaczenia i wydania. Wydarzenie cieszyło się sporym zainteresowaniem, dodatkowo uświetnili je swoją obecnością profesorowie Tadeusz Białecki oraz Edward Rymar, odpowiedzialni za pierwsze wydanie Pomeranii Thomasa Kantzowa. Wprowadzenie oraz omówienie idei, dzieła, a także postaci autora pokrótce przedstawił kierownik oddziału materiałów archiwalnych wytworzonych do 1945 r. – dr hab. Paweł Gut. Samo spotkanie nie tyle miało na celu przekonać kogokolwiek do sensowności takiej pracy, na sali bowiem przekonywać nikogo nie było potrzeby, a raczej przedstawić bardzo szerokie plany związane z publikacją oraz znaleźć sposób na sfinansowanie ambitnych zamierzeń. Rzecz bowiem wymaga pracy kilku zespołów, nie tylko translatorskich, ale i historycznych. Do pełnego obrazu dzieła Friedeborna potrzebne są poszerzone badania dotyczące jego biografii, co za tym idzie skrupulatnej kwerendy archiwów nie tylko w Szczecinie, ale także m.in. w Berlinie i Greifswaldzie, a także w Szwecji (był bowiem Friedeborn w trudnych chwilach końca istnienia niepodległego Pomorza zwolennikiem stronnictwa szwedzkiego, mając wybór między Szwecją a Brandenburgią). Paul Friedeborn był mistrzem słowa, jak określiła to Alicja Kościelna, na języku niemieckim grał jak wirtuoz na instrumencie, stąd również potrzeba zapewnienia Historycznemu opisowi… odpowiedniej wirtuozerii również w polszczyźnie, a co za tym idzie potrzebne będzie w projekcie wsparcie literackie. Takie kompleksowe podejście do przekładu wymaga nakładów. Rzeczą względną jest ocena, czy kwota podana we wstępnej wycenie (ok. 185 tys. zł) jest rzeczywiście aż tak duża. W obliczu korzyści jakie wydanie dzieła Friedeborna może przynieść dla tożsamości Pomorzan w ogóle i dla samych szczecinian, kwota ta nie powinna się wydawać niemożliwa do pozyskania. Zresztą z ust przedstawicieli miasta oraz Euroregionu Pomerania obecnych na spotkaniu padły pewne konkretne pomysły, które z nadzieją pozwalają myśleć o dalszych losach przedsięwzięcia.

Kim był Paul Friedeborn? Urodził się w roku 1572 w Szczecinie i również w Szczecinie zmarł, zmarł w wielce dramatycznym i symbolicznym roku 1637, czyli w roku śmierci ostatniego Gryfity, Bogusława XIV. Friedeborn pełnił szereg ważnych funkcji publicznych w mieście, był sekretarzem rady miejskiej, był członkiem rady książęcej oraz królewsko-szwedzkiej. Od roku 1630 do 1637 był burmistrzem Szczecina. W roku 1613 opublikował Historische Beschreibung der Stadt Alten Stettin in Pommern (…), a w 1624 w języku łacińskim Topograficzno-historyczny opis miasta Szczecina, zaopatrzony w rycinę (Descriptio urbis Stetinensis, topographica, historica, cum icone).

Jeśli wydanie dzieła Paula Friedeborna dojdzie do skutku, a widząc z jaką determinacją i pasją podchodzą do sprawy pomysłodawcy pełen jestem wiary w sukces, w kolejce czeka wiele jeszcze dzieł pomorskich dziejopisarzy, m.in. Pomerania Jana Bugenhagena czy choćby Daniela Cramera historia kościoła na Pomorzu, pt. Das Grosse Pomrische Kirchen Chronicon.