Państwo narodowo polskie wobec mniejszości narodowych i etnicznych

Niemal w ostatnim dniu 2020 r. dotarła do zainteresowanych książka TOŻSAMOŚĆ KULTURA RÓWNOŚĆ. Refleksje z okazji piętnastolecia Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, pod redakcją Cezarego Obracht-Prondzyńskiego i Małgorzaty Milewskiej, wydana przez Instytut Kaszubski w Gdańsku. Gdy w tytule, bądź podtytule, pojawia się słowo “refleksje”, raczej sceptycznie podchodzę do tego typu publikacji. W tym jednak przypadku, po lekturze 30 artykułów składających się na to wydawnictwo, przyznaję, że jest to książka niezwykle ważna. 

W gronie autorów, których teksty znalazły się w książce TOŻSAMOŚĆ KULTURA RÓWNOŚĆ, znaleźli się zarówno przedstawiciele mniejszości reprezentujący (obecnie lub w przeszłości) swoje społeczności w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, jak też osoby, które “zawodowo” zajmują się tym zagadnieniem: eksperci Komisji Wspólnej, będący jednocześnie uniwersyteckimi badaczami, przedstawiciel w Komisji Ekspertów  przy Europejskiej karcie języków regionalnych lub mniejszościowych oraz urzędnicy, pracujący w instytucjach państwa odpowiedzialnych za politykę mniejszościową lub prawa obywateli. Refleksje tych osób okazały się być, w zdecydowanej większości, solidnymi opracowaniami, nierzadko podpartymi ważnymi cytatami oraz odesłaniem do źródłowych dokumentów, dzięki którym zainteresowani będą mogli poszerzyć lub skonfrontować już posiadane informacje.     

Redaktorzy publikacji zdecydowali się zamieścić przekazane im teksty kierując się kluczem alfabetycznym nazwisk autorów, co można zrozumieć znając specyfikę środowisk mniejszościowych i delikatną materię personalnych relacji w instytucjach państwowych. Nie trzeba jednak – a może nawet nie należy – czytać tej książki od przysłowiowej deski do deski.  

Proponuję zacząć od dwóch artykułów autorstwa Dobiesława Rzemieniewskiego, twórcy i długoletniego naczelnika Wydziału Mniejszości Narodowych i Etnicznych w MSWiA oraz Beaty Machul-Telus, równie zasłużonej sekretarz Sejmowej Komisji ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Niemal z pierwszej ręki uzyskamy wiedzę na temat tworzenia się od lat 90. XX wieku prawa mniejszości – stosunku do tego procesu partii politycznych i ich liderów (często wręcz wrogiego) – ale również odnoszenia się do sprawy niektórych liderów środowisk będących potencjalnie adresatami wypracowywanych rozwiązań.            

Po 15 latach funkcjonowania Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, przestaliśmy już chyba sobie zdawać sprawę, że do jej uchwalenia w ogóle mogło nie dojść. Beata Machul-Telus trafnie przedstawiła sytuację:

Do projektu Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym w latach poprzedzających jej uchwalenie zgłaszano wiele zastrzeżeń, obaw i wątpliwości. Prezentowane argumenty można podzielić na trzy obszary: 1. przekonanie o wyjątkowej, historycznie uwarunkowanej, tolerancji Polaków oraz przeświadczenie, że Polska stanowi wzorzec dla innych państw w kwestii uregulowania ochrony społeczności mniejszościowych, 2. obawy, że wprowadzenie ustawy (szczególnie posługiwanie się językiem mniejszości jako pomocniczym w stosunkach urzędowych oraz dwujęzyczne nazwy geograficzne) doprowadzi do konfliktów etnicznych, co może zagrozić polskiej racji stanu, 3. pogląd, że ewentualne przyjęcie ustawy musi (a nie jest) być powiązane z tzw. zasadą wzajemności i związana z tym obawa o brak wpływu na losy Polonii za granicą. (s. 184)  

Na kanwie tamtych dyskusji, poprzedzających najważniejszą polityczną decyzję dotyczącą mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce, kaszubskiego czytelnika mogą szczególnie zainteresować odniesienia do casusu Kaszubów. Łukasz Grzędzicki, który reprezentuje Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, w swoim tekście zatytułowanym “Kaszuby nie należą do Polski, one Polskę stanowią” (jest to cytat z ks. Bernarda Sychty) wyjaśnia, że: 

Przez 30 lat od początku procesu transformacji ustrojowej w Polsce mieliśmy do czynienia z silnym dążeniem do znacznego podwyższenia statusu społecznego i językowego kaszubszczyzny. Takie dążenia, konsekwentnie realizowane, nie występowały w żadnej innej części Rzeczpospolitej (s. 110-111). 

Z kolei Dobiesław Rzemieniewski, wspomniany już Naczelnik WMNiE, w tej samej sprawie napisał:    

Dopiero kiedy ustawa zaczęła przybierać realne kształty i jasne stało się, że w końcu zostanie uchwalona, a objęte nią grupy odniosą dzięki jej przyjęciu konkretne korzyści, zaczęli się nią żywo interesować Kaszubi. Jak to? – dziwili się posłowie. – Przecież dziesięć lat temu, kiedy pytaliśmy, czy chcecie, aby ustawa was obejmowała, nie byliście tym zainteresowani, mówiąc, że czujecie się Polakami. Kaszubi potwierdzili, że nadal nie czują się ani mniejszością narodową, ani etniczną, ale równocześnie chcą korzystać z zapisanych w ustawie praw. O dziwo z tej kwadratury koła udało się znaleźć rozwiązanie. Kaszubi byli bowiem zainteresowani przede wszystkim prawami językowymi i ochroną swojego języka (s. 258-259)

Helena Duć-Fajfer, w artykule Centrowy dyskurs w mniejszościowych sprawach, niejako w uzupełnieniu informacji Dobiesława Rzemieniewskiego, cytuje opracowanie Grzegorza Janusza i dzieli się następującą konkluzją:

Z kolei określenie „społeczność posługująca się językiem regionalnym” jest przede wszystkim efektem uwzględnienia wypowiedzi posła uznającego się i uznanego za reprezentanta Kaszubów: “(…) poseł Jan Wyrowiński z UD (reprezentujący Zrzeszenie Kaszubsko -Pomorskie) stwierdził, że ustawa jest adresowana do tych mniejszości, które nie identyfikują się z narodem polskim, a Kaszubi jako należący do narodu polskiego nie powinni być objęci przepisami tej ustawy.”   

Ludomir Molitoris, autor tekstu 15 lat istnienia Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych z punktu widzenia słowackiej mniejszości narodowej, zamyka ten interesujący wątek podsumowując: 

Warto w tym momencie przypomnieć, iż Ustawa 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym uchwalona została głosami ówczesnej koalicji lewicowej: SLD, SdPl i Unii Pracy. Głosowali za nią też posłowie koła Partii Ludowo-Demokratycznej i część posłów niezrzeszonych, a Platforma Obywatelska, będąc za przyjęciem tego dokumentu, przeforsowała jednocześnie poprawki, które w dużej mierze ograniczały zakres jego stosowania i możliwości dopuszczenia używania w urzędach języka mniejszości jako pomocniczego8 . Platforma Obywatelska doprowadziła również do poszerzenia zakresu ustawy o sformułowanie „oraz o języku regionalnym”, które odnosiło się do społeczności kaszubskiej posługującej się językiem regionalnym. Dodanie tego zapisu zaproponował Dobiesław Rzemieniewski, naczelnik Wydziału do Spraw Mniejszości Narodowych w MSWiA, co ostatecznie, pomimo sporów, zostało zaakceptowane przez Kaszubów i znalazło się w tekście dokumentu9 . Przeciwko ustawie opowiedziały się partie i kluby prawicy, m.in. Prawo i Sprawiedliwość, Liga Polskich Rodzin, Ruch Katolicko-Narodowy, Dom Ojczysty, a także posłowie PSL i prawie wszyscy posłowie Samoobrony (s. 223-224). 

Niejako “drugi rozdział” w moim czytaniu książki TOŻSAMOŚĆ KULTURA RÓWNOŚĆ…, stanowiły artykuły ekspertów i “osób urzędowych”, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich, demografów z Głównego Urzędu Statystycznego, przedstawicielki państwa polskiego w Komisji Ekspertów EKJRM, doradców strony Mniejszościowej Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Warto zwrócić uwagę, że są to teksty krytyczne, a ich autorzy widzą zarówno mocne jak i słabe strony funkcjonowania Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych. Wśród tych ostatnich Ewa Michna, autorka tekstu System dotacji jako narzędzie polityki państwa wobec mniejszości zwraca uwagę na finansowanie zadań, które państwo polskie zobligowało się realizować:

Na to, że kwota z części 43 [budżetu państwa – AJ] jest coraz bardziej niewystarczająca składa się kilka czynników. Wymienię je nie rozstrzygając, które z nich są najistotniejsze. Po pierwsze, środki nie są corocznie zwiększane o wskaźnik inflacji; po drugie, zmieniają się potrzeby społeczności mniejszościowych; po trzecie, zwiększa się aktywność mniejszości, pojawiają się nowe podmioty, które pragną realizować przewidziane w ustawie zadania, zatem choć finanse są na podobnym poziomie, w odczuciu mniejszości (i nie tylko ich) jest ich mniej, bo zwiększa się liczba chętnych na nie; droższe jest także funkcjonowanie organizacji mniejszościowych otrzymujących dotacje podmiotowe (wzrastają koszty pracy, energii, wynajmu pomieszczeń, usługi). Stała kwota dotacji skutkuje tym, że organizacje mniejszościowe odpowiadające za realizację celów ustawy wymienionych w art. 18 z coraz większym trudem realizują swoje zadania. Moje doświadczenia pracy w komisji oceniającej wnioski wskazują, że nie ma praktycznie możliwości rozwoju, nie można finansować prawie żadnych nowych projektów, bo sfinansowanie nowego wniosku oznacza „zabranie” lub obniżenie dotacji komuś innemu. Podobnie rzecz ma się z nowymi podmiotami, które mają niewielkie szanse na otrzymanie grantu. W sytuacji tak napiętego stałego budżetu, w tej „grze o sumie zerowej”, każdy nowy podmiot i inicjatywa mogą być postrzegane przez przedstawicieli mniejszości obecnie korzystających z finansowania jako kłopotliwa konkurencja, mogą powodować pytania: kto zabrał „moje”/„nasze” pieniądze (s. 199). 

Wnikliwa analiza Ewy Michny, poparta warsztatem socjolożki i 10-letnim doświadczeniem pracy w KWRiMNE, stanowi – poza wszystkimi innymi walorami tego tekstu – wyczerpujące wprowadzenie do trzeciej części książki – przeze mnie tak odczytanej – którą stanowią artykuły osób reprezentujących organizacje mniejszości, a więc adresatów prawnych uregulowań Ustawy z 6 stycznia 2005 r. Refleksje tych osób to nie są utyskiwania na niedoskonały system (nota bene to jest prawda), lecz feria – tak barwna jak barwne są mniejszości – konkretnych przykładów na funkcjonowanie (nie-funkcjonowanie?) prawa. Różni się nieco od tych artykułów tylko jeden tekst autorstwa Heleny Duć-Fajfer, Łemkini i uniwersyteckiej badaczki, którego lekturą proponuję zakończyć czytanie książki TOŻSAMOŚĆ KULTURA RÓWNOŚĆ… Helena Duć-Fajfer wychodzi poza prostą refleksję i pisze:

Warto podkreślić to, co bezpośrednio wyraził przed pięciu laty Andrzej Sadowski w swej wyrazistej opinii: “Moim zdaniem ustawa została przygotowana z punktu widzenia interesów państwa narodowego zakładającego najogólniej, że Rzeczpospolita Polska stanowi państwo zorganizowane przez Polaków jako dominującą grupę narodową, państwo narodowo polskie, które w warunkach demokratycznych wyraża przyzwolenie na legalne funkcjonowanie w obrębie <swojego> państwa mniejszości narodowych i etnicznych oraz zbiorowości wyróżnionych na podstawie języka regionalnego. Państwo wyraziło przyzwolenie poprzez przyjęcie ustawy, która najogólniej zakreśla ramy funkcjonowania mniejszości oraz generalnie wytycza zadania państwa i innych organów władzy publicznej względem wyróżnionych w ustawie mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności wyróżnionych posługiwaniem się językiem regionalnym. Ustawa implicite zakłada, że każdy obywatel naszego kraju może być zaliczany jedynie do narodu polskiego lub do wyróżnionych poszczególnych mniejszości narodowych i etnicznych.” 

Zdiagnozowana została tu generalna baza dysfunkcyjna ustawy generująca liczne niekonsekwencje i ambiwalencje w jej zapisach i implementacji, którym nie byli i nie są w stanie przeciwdziałać jej promotorzy. Dołączam się do zacytowanej opinii, przenosząc ją jednocześnie na grunt i zastosowanie instrumentarium pojęciowego, które wykorzystuję w swych badaniach dyskursów mniejszościowych. Państwo narodowe w tej perspektywie to oczywiste parole centrum, ugruntowanego na wiedzy-władzy i instytucjonalnym „czystym”, uprawnionym statusie, podczas gdy mniejszości są bytami peryferyjnymi, hybrydycznymi, niedojrzałymi, niedostatecznie ustrukturyzowanymi. Klasyczny układ centrum-peryferie rozgrywa się, jak wiadomo, według dwóch podstawowych schematów: strukturyzowania (obejmowania centrowymi zasadami/ prawami peryferii) i wykluczania (wyłączania z własnego obszaru bądź niedostrzegania/ uznawania za nieistniejące). Te oczywistości tkwiące u podstaw myślenia strukturalistycznego modyfikuje konkretna rzeczywistość historyczno-kulturowa.           

Pomimo tych istotnych zastrzeżeń, Helena Duć-Fajfer jak i wszyscy pozostali reprezentanci mniejszości, którzy opublikowali swoje stanowiska w omawianej książce, uznają ustawę z dnia 6 stycznia 2005 r. za ważne osiągnięcie w polityce państwa polskiego i wskazują, iż jest to dzieło wielu zaangażowanych osób. Wobec tego jedyne, czego można żałować podczas lektury wydawnictwa Instytutu Kaszubskiego w Gdańsku, to fakt, że wypowiedzi tych polityków zabrakło w publikacji.   

Książka TOŻSAMOŚĆ KULTURA RÓWNOŚĆ. Refleksje z okazji piętnastolecia Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, pod redakcją Cezarego Obracht-Prondzyńskiego i Małgorzaty Milewskiej, wydana przez Instytut Kaszubski w Gdańsku, dostępna jest w formie elektronicznej: https://www.instytutkaszubski.pl/single-post/publikacja-z-okazji-15-lecia-ustawy-o-mniejszo%C5%9Bciach-narodowych-i-etnicznych 

Facebookòvë Kòmanjtérë

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

8 − seven =