10 zdań, które nas, Kaszubów, wkurzają – Adamòwa Prostownica

Dzisiaj pragnę podzielić się spostrzeżeniami na temat tego, co nas irytuje, a powtarza się na tyle często, że wielu z pewnością przeczyta moje słowa jakby to były ich własne. W sumie pojawiają się one od dawna, ale może dzięki temu, że je w sposób bezkonfliktowy wyjaśnimy, w przyszłym roku będzie ich mniej.

1. Jak jest “agrafka” po kaszubsku?
Kto nie słyszał tego pytania? Zawsze się znajdzie jakiś sąsiad, który słysząc, że mówisz po kaszubsku, dzieli się tą niezwykle zabawną zagadką z niesłychanie zaskakującą puentą. Nic to nie da, że w kaszubskim są na to określenia takie jak “zészerka”. Sąsiad i tak powie, że nie (przecież to nie może zakłócić kawału) i tak naprawdę to “zakrąconô szpila”. Po tym oczekuje, że wszyscy wstaną i wśród śmiechu i owacji będą podziwiali jego dowcipność, po czym jakiś muzyk zagra solówkę na perkusji, kobietom od łez śmiechu rozmyją się makijaże, a powietrze przeszyją fajerwerki.

Czy wiecie, że ten żart już nikogo nie bawi? Podobnie jak ten, że “dwie nodżi do grëpë” oznaczają komendę “baczność”. Za to język kaszubski jest bardzo wdzięczny do komizmu językowego i warto poruszyć wyobraźnię i stworzyć coś, co rzeczywiście będzie zaskoczeniem. Niekoniecznie musi być zagadką w stylu “jak jest po kaszubsku”, bo ta konwencja, przynajmniej na jakiś czas nam się przejadła.

2. “Wyobrażasz sobie, żeby na randce mówić po kaszubsku? To by było śmieszne!”
Wyobrażam sobie. Sam tak robię, kiedy zabieram moją żonę. Rozmawiamy tak również o planach na przyszłość, wydatkach, pracy, urlopie, kłócimy się, przepraszamy, prawimy komplementy, dzielimy spostrzeżeniami, mówimy o przeczytanych książkach, opowiadamy dowcipy. To normalne, podobnie jak robienie tego wszystkiego po węgiersku czy w języku Indian Navajo. Każdy z tych języków to system komunikacji, w którym określone dźwięki w określonym układzie oznaczają określone elementy rzeczywistości lub abstrakcyjne pojęcia pozwalające tę rzeczywistość opisywać. Niektórzy naprawdę myślą, że my nagrywamy filmiki, gadamy do mikrofonu i piszemy dla beki, a potem sami się śmiejemy, jaki ten nasz język zabawny. Otóż nie. Następnym razem, kiedy pomyślisz o tym żeby (nawet jako wyraz sympatii) powiedzieć komuś, że fajnie, że mówi po kaszubsku, bo to śmieszne, zastanów się dwa razy. Nikt nie chce słyszeć tego o własnym języku.

Sam miałem dwie takie sytuacje. W jednej, kiedy delikatnie zwróciłem uwagę osobie tak oceniającej, ona nawet nie zrozumiała. Bo jak to zrozumieć, przecież to jest beka. Drugiej osobie zrobiło się głupio, więc chyba ze zrozumieniem tego faktu nie jest aż tak źle. Trochę jesteśmy sami sobie winni. Daliśmy się sprowadzić do roli opowiadaczy kawałów w kolorowych strojach. Nieraz, kiedy mówię coś po kaszubsku w prywatnej rozmowie po występie satyrycznym, ludzie “szukają puenty” i kiedy okazuje się, że to, co powiedziałem, nie miało być zabawne, nieznacznie uśmiechają się “z grzeczności”.

3. “Ni ma Kaszëb bez Pòlonii…”
Nie chodzi o to, że fragment wiersza Derdowskiego nas wkurza. Jest to ważne hasło, które każdy w jakiś sposób uznaje. Dla jednych to wyrażenie naszej polskości, dla innych związku dwóch narodów w ramach jednego państwa. Wkurza nas natomiast używanie fragmentu poezji jako argumentu. Wyobraź sobie, że wynajdujesz ciekawe dokumenty, wypowiedzi ważnych osobistości i starasz się korzystać z różnych nauk, aby nimi opisać rzeczywistość. Ktoś się z Tobą nie zgadza, bo jeden poeta napisał wiersz, w którym jest inaczej. Brzmi niepoważnie? Dla nas to chleb powszedni internetowych dyskusji.

4. “Kaszubi to separatyści!”
Wyjaśniałem to w poprzednich wpisach, wyjaśniałem w komentarzach pod nimi, ale nadal ne jest to jasne. Oczywiście – niejasne może być dla kogoś, kto dopiero poznaje tę tematykę i nie rozróżnia pojęć “narodowość” i “obywatelstwo”. Ja nie za bardzo rozumiem, czym różni się “ironia” od “sarkazmu”, zdarza mi się pomieszać “bynajmniej” z “przynajmniej”, nie potrafię ułożyć w kolejności chronologicznej etapów życia organizmu od poczęcia do śmierci. Nikt z nas nie musi znać się na wszystkim naraz. Boli jednak, że pewnym osobom coś wyjaśniasz, oni nie mają pytań ani uwag, czyli chyba zrozumieli, ale w kolejnych wpisach dalej pokazują, że nie wiedzą, o co chodzi. Tłumaczysz, że jesteśmy Kaszubami, a nie Polakami, ale jesteśmy polskimi obywatelami, a Polska to nasze państwo. Nie czujemy się przez władze okupowani, nie zamierzamy przesuwać granic, jedyne na co nie ma naszej zgody to na narzucanie nam tożsamości. To chyba uczciwe podejście, prawda? I jest to wyjaśnione tysiąckrotnie, ale osoba, która raz się z tym zapoznała za tydzień znowu się zdziwi, że ktoś wobec nas używa słowa “naród” i będzie się pytała o to, dlaczego jesteśmy separatystami. Najzabawniejsze jest to, kiedy ktoś mi wyjaśnia, że ewentualne państwo kaszubskie miałoby problemy gospodarcze, słabe znaczenie na arenie politycznej i jego utworzenie generowałoby koszty. Miło, że ktoś mi to objaśnia, ale w sumie po co? Nie szkoda czasu?

Jedyny aspekt separatystyczny to dla mnie chęć odseparowania się od kretynów, którzy nie mogą tego zrozumieć. Nie mówię tu o każdym, kto zgłasza takie wątpliwości, ale o tych, którym wyjaśnienie tego nic a nic nie daje.

Osobom, które pierwszy raz stykają się z tą tematyką, z chęcią tłumaczę: deklarujemy odrębną narodowość, tak jak robili to nasi przodkowie od czasów Wiosny Ludów, kiedy pojęcie narodu się krystalizowało. Od czasów wygaśnięcia dynastii książąt pomorskich nie dążyliśmy do utworzenia własnego państwa, ponieważ mija się to z postawionymi przez nas celami. Jedno drugiego nie zakłada, w Polsce oprócz Polaków żyją Łemkowie, Tatarzy, Ślązacy, Kaszubi, Romowie itd. W przypadku wątpliwości i pytań proszę mówić, chętnie objaśnię.

5. “Nie piszę po kaszubsku, bo narobię błędów”
Wśród Kaszubów panuje ciekawy paradoks. Osoby, które piszą w urzędach, na plakatach, w restauracjach itp. nie tylko popełniają błędy, ale olewają głosy krytyki, podają pokrętne tłumaczenia, dlaczego akurat taki zapis zastosowali i są przekonani o swoich kompetencjach. Z kolei tam, gdzie jest przestrzeń na naukę na własnych błędach i szlifowanie – w prywatnej korespondencji, nieoficjalnych wpisach na portalach społecznościowych itd. ludzie wykazują się zbyt daleko posuniętą skromnością i rezygnują z pisania po kaszubsku, bojąc się krytyki. Ludzie, piszcie! Inaczej nie da się nauczyć. I nie taki diabeł straszny – my, piszący po kaszubsku, nie jesteśmy potworami, które wypatrzą każdy błąd i uduszą jego autora podczas snu. Zdarzy się, że ktoś “poprawi” nas publicznie, co może być krępujące, ale tym naprawdę nie warto się przejmować. Z kolei do osób, którzy starają się korygować błędy innych apeluję – bądźcie delikatni, można to zrobić w prywatnej wiadomości, można podczas wymiany wpisów samemu zastosować poprawną formę jako przykład – ludzie są różni i nie każdemu przyjęcie krytyki przychodzi z łatwością. To naturalne, nie budujmy barier dla takich osób. Otwarcie krytykować można jedynie instytucje, które robią coś publicznie i powinny stanowić wzór.

6. “Gdańsk nie jest stolicą Kaszub”
Argumenty za tym, aby to inne miasto było naszą stolicą, opierają się głównie na żywotności kultury, etnicznych proporcjach w populacji i woli mieszkańców oraz samorządów. Tymczasem stolica to siedziba władz. My własnych władz nie mamy, ale ich siedzibą w tej części Pomorza, w której dzisiaj żyjemy, był i jest Gdańsk. Kropka. Książęta kaszubscy nie rezydowali w wiosce nazwanej Kartuzami, Wejherowo w ich czasach było porośnięte puszczą. A, że tylko 10% gdańszczan to Kaszubi? W Londynie może niedługo pozostanie tyle etnicznych Anglików, ale nie sądzę, by chcieli przenosić z tego powodu swoją stolicę.

W całej dyskusji zastanawia mnie duże zaangażowanie jej uczestników. Stolica w obecnej rzeczywistości ma dla nas wymiar symboliczny – odwołuje się do historii, idei. Uznanie Gdańska za stolicę, co zostało zrobione już przed wielu laty, nie nakazuje mieszkańcom przyjęcia określonej postawy, nie zmienia języka urzędowego, nie powoduje dyskryminacji. Poza tym nie ujmuje innym kaszubskim miastom nic z ich roli kulturotwórczej. A Gdańsk będzie stolicą ze względu na fakty, więc nie ma sensu się spierać, czy warto go uznawać czy nie, bo nie zmienimy historii, z której wiadomo, kto nadał miastu prawa miejskie i kto spoczywa w Katedrze Oliwskiej. Nie szkoda czasu i nerwów na dyskusję na ten temat? To tak jakby zupełnie serio dyskutować ze specjalistami od „Imperium Lechitów” czy Płaskoziemcami.

7. “Po co ci kaszubski?”
Odpowiedź w tym felietonie.

8. “Tobie się ten kaszubski jeszcze nie znudził?”
A Tobie polski? Kiedy przestniesz się wygłupiać i podpisywać zdjęcia na insta w tym zabawnym języku? Widzisz, jak absurdalnie to brzmi? A powtarzane wielokrotnie staje się irytujące.

9. “To Kaszubi mogą…”
Dodaj, co chcesz. Chodzić na basen? Jeść sushi? Grać w coś, co nie jest baśką? Serio, spotykam się z takimi pytaniami. Kiedy wychodziłem od masażysty osoba, która mnie zna, spytała “To Kaszubi chodzą na masaż?”. Nie, jak coś nas boli, to idziemy do żyjącej w lesie babci, która naparzy nam ziół i natrze tajemniczą maścią, wykonując znak krzyża i spluwając przez lewe ramię. Niby to żart i nie ma co się obrażać, jednak pokazuje, jaki jest nasz obraz w społeczeństwie. Żyjemy w szachulcowych chatkach, w których nie ma prądu, wodę czerpiemy ze studni i nie interesuje nas nic zzewnątrz. Wiecie, że tak nie jest? I nigdy nie było, bo jako lud nadmorski mieliśmy dosyć duży dostęp do dóbr i idei z innych kultur już od czasów przedchrześcijańskich. Obcowanie z innymi i korzystanie z ich dorobku mamy we krwi.

Kiedyś ciocia spytała mnie, jak jest “ksero” po kaszubsku i kiedy jej powiedziałem, to mówiła, że na pewno tak nie jest, bo Kaszubi nie robili ksero… serio!

10. “Zrób to tak, żeby turystów to zainteresowało”
Mówiłem już w jednym z poprzednich tekstów. Nie jesteśmy małpami w cyrku, nie robimy naszej kultury pod turystów. Dla nich mamy pewne elementy, ale one nie są naszą całą spuścizną. Jak coś robimy, to niekoniecznie nastawiamy się na to, żeby inni nas oglądali i płacili. Robimy to dla siebie, tak jak każdy naród.

Chcesz wiedzieć co mnie wkurza najbardziej? Że w większości powyższe zdania słyszę od samych Kaszubów…

Takich zdań jest mnóstwo. Jak ich uniknąć? Po prostu traktujmy kaszubską kulturę normalnie. Jesteśmy ludźmi, którzy mają określone, jasno wyrażone poglądy, swoją tożsamość traktujemy serio, to znaczy nie jest ona elementem pracy czy zabawy, którą opuszczamy, kiedy nam się znudzi. Podobnie jak Ty nie opuszczasz swojej tożsamości, tylko towarzyszy Ci ona w każdej chwili i nie chcesz, aby została urażona. Nie myśl też, że jesteśmy bardzo delikatni i apeluję tutaj o jakieś specjalne traktowanie. Wręcz przeciwnie, na ten rok i wszystkie kolejne życzymy sobie, żebyśmy się traktowali normalnie.

Facebookòvë Kòmanjtérë

Jeden komentarz do “10 zdań, które nas, Kaszubów, wkurzają – Adamòwa Prostownica”

  1. 11. Kaszubski to takie skrzyżowanie polskiego z niemieckim
    12. Kaszubi to Górale którzy nie zdążyli na statek do Ameryki, haha
    13. Kaszubi to grupa ludowa taka sama jak Kurpie, Łowiczacy czy Kociewiacy i jakoś Kurpie nie twierdzą że są narodem a Kaszubi tacy zawzięci na siłę chcą się odróżnić
    14. Kaszubi świadomie trwali stulecia na straży polskości nad Bałtykiem, teraz kiedy jest już Polska dalsze utrzymywanie odrębności nie ma sensu
    15. Tusk jest kaszubskim przywódcą, na Kaszubach wszyscy są za PO, Kaszuby to bastion Platformy, “Jesteś z Kaszub? A, to pewnie głosujesz na Platformę”
    16. “Ja nie jestem żadna mniejszość, ja jestem u siebie. ja tam żadnych praw mniejszości nie potrzebuję, mniejszość to np. geje albo coś podobnego”
    17. Podkreślanie odrębności prowadzi do wojen, np. w Kosowie. Chcecie tu zrobić Bośnię albo Czeczenię? Nie? więc po co te szyldy, te radia. To do niczego dobrego nie doprowadzi.
    18. Kaszubskim hymnem jest “To je krótczi to je dłudżi”
    19. W dawnych czasach w kościele nie modlono się po kaszubsku więc po co te cyrki z mszą po kaszubsku, to prawie bluźnierstwo tak gadać gwarą o Panu Bogu
    20. Kaszub z Helu nie rozumie Kaszuba z Kościerzyny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ten − six =