Wielka wyprawa księcia Racibora, czyli mała propaganda Artura Szrejtera

Artur Szrejter jest autorem opowiadań fantasy oraz książek popularyzujących zagadnienia mitologii skandynawskiej, np. Mitologia germańska. Opowieści o bogach mroźnej Północy, Demonologia germańska. Duchy, demony i czarownice, Bestiariusz germański. Potwory, olbrzymy i święte zwierzęta.

Najnowszą pozycją Szrejtera, wydaną nakładem Instytutu Wydawniczego ERICA, jest Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku. Tytuł w zasadzie mówi wszystko. Książę Racibor był bratem Warcisława I i po jego śmierci objął władzę w Księstwie Pomorskim, a zdobycie Konungaheli było największym wyczynem, dzięki któremu historia go zapamiętała. Głównym źródłem wiedzy na temat wydarzeń roku 1136 jest dzieło Snorriego Sturlusona Heimskringla (Krąg ziemski, zbiór sag o nordyckich władcach), a w zasadzie jej część, Saga o Magnusie Ślepym i Haraldzie Słudze Bożym. Saga ta zawiera rozbudowany opis – a jak celnie stwierdza Szrejter, opis, który jest sagą w sadze – zwycięskiej wyprawy wojennej pomorskiego księcia Racibora.


Był to początek półwiecznego okresu absolutnej dominacji Pomorzan na Bałtyku, którzy już wcześniej mocno dawali się we znaki Skandynawom.


Owa wyprawa była jedną z większych poświadczonych historycznie rejz Pomorzan. Około 650 okrętów, więcej jak 20 tys. ludzi, około tysiąca koni. Na ich czele książę pomorski z rodu Gryfitów, Racibor (w źródłach: Ratibor). Fenomenalny strateg, mający już na swoim koncie rozbicie w roku 1135 kierującej się na Rugię duńskiej floty króla Eryka II Pamiętnego oraz odwetowe, niszczące uderzenie na ówczesną duńską stolicę – Roskilde. Był to początek półwiecznego okresu absolutnej dominacji Pomorzan na Bałtyku, którzy już wcześniej mocno dawali się we znaki Skandynawom (vide historia szczecińskiego kupca i chąśnika* imieniem Wyszak czy podboje i zasiedlanie wysp południowej Danii). Wyprawa na Konungahelę była strategicznym majstersztykiem. Świetnie przygotowana pomorska armia uderzyła w niedzielne południe – czas wybrany nieprzypadkowo, bowiem w czasie niedzielnej sumy większość mieszczan uczestniczyła we mszy. Błyskawicznie zajęte m.in. przy użyciu konnicy podgrodzie było świetnym punktem wyjścia do dalszych działań przeciw obrońcom grodu. Pomorzanie szturmowali wały kilkukrotnie, wreszcie po zażartych walkach zdobyli umocnienia, zrabowali miasto, jego mieszkańców uprowadzili do niewoli, a sama Konungahela już nigdy nie wróciła do swej niegdysiejszej świetności. Racibor jako zwycięzca powrócił na Pomorze w glorii i chwale, a czasy jego rządów są jednymi z najświetniejszych momentów w historii tego kraju. Nie tylko zdominował militarnie Bałtyk, ale i dość szybko uwolnił się od wpływów państwa Piastów. Po jego śmierci władzę w księstwie przejął jego bratanek, Bogislaw I, pierwszy władca pomorski oficjalnie tytułowany księciem Kaszub.

Tekst wspomnianej sagi jest punktem wyjścia i główną kanwą rozważań autora. Do tej pory nie powstał pełny, a już na pewno poprawny jej przekład, czego Szrejter dowodzi, porównując tłumaczenia Gerarda Labudy i Krystyny Pieradzkiej. Sam przy okazji wyjaśnia i uzupełnia braki oraz usterki. Rzeczywiście, w jego interpretacji tekst Sturlusona jawi się jako wartościowe źródło historyczne, a w obliczu braku poważnych badań archeologicznych dawnej Konungaheli oraz przy ograniczonym materiale kronikarskim z innych źródeł – jest przekazem fundamentalnym.

Wielka wyprawa księcia Racibora, podobnie jak poprzednie książki autora, jest pozycją „jedynie” popularnonaukową, choć, ze względu na dotychczasowe pobieżne omówienia tematu w pracach stricte naukowych, w ciekawy sposób uzupełnia stan wiedzy. Jak już wspomniano, zasadnicza część książki jest rozwiniętym omówieniem treści sagi, wraz z interpretacją zarówno historyczną, jak i religijno-kulturową.

Szczególnie w tym drugim Szrejter czyni kilka ciekawych spostrzeżeń dotyczących nakładania się pogańskich tradycji na skandynawskie chrześcijaństwo oraz chrześcijańskich nowinek na – wciąż żywotne – pomorskie pogaństwo. Nawet jeśli wobec dotyczących skandynawskich wierzeń opracowań Szrejtera niekiedy kierowane są zarzuty ich pobieżności, to jednak w tej właśnie przestrzeni znaczeń autor porusza się dość sprawnie.


Na przestrzeni kilku rozdziałów przechodzi Szrejter od hipotezy po pewność i na podstawie tej „pewności” tworzy kolejne hipotezy, które same sobą się udowadniają.


Interpretacje historyczne autora wzbudzają jednak więcej wątpliwości. O ile opierając się o tekst sagi skupia się na przebiegu bitwy, w przekonujący sposób rozwiewając dotychczasowe sporne kwestie datacji wydarzeń, opisuje siły użyte w walce, przybliża postać księcia Racibora i sytuacji politycznej w basenie morza Bałtyckiego – to Wielka wyprawa… jest lekturą wartą uwagi. Kiedy jednak Szrejter próbuje analizy sytuacji politycznej w Europie, popada w nachalny polonocentryzm, tworząc z Bolesława Krzywoustego, jak sam o tym pisze, „postać kluczową”. Początkowo w formie hipotezy mówiącej, że „zapewne” był Krzywousty pomysłodawcą konungahelskiej wyprawy, później już pisze „z dużą dozą pewności” o tym, że „był on inspiratorem i nadrzędnym organizatorem”, by w dalszych partiach tekstu stwierdzić, że „wiadomo, że wyprawę inspirował Bolesław Krzywousty, jest więc niemal pewne, iż wysłał z księciem Raciborem polski kontyngent”. Na przestrzeni kilku rozdziałów przechodzi Szrejter od hipotezy po pewność i na podstawie tej „pewności” tworzy kolejne hipotezy, które same sobą się udowadniają.

Tak jest chociażby na przykładzie dwóch najważniejszych dowódców Racibora, Dunimysła i Unibora. O ile Dunimysł jest z Raciborem spokrewniony i nie wzbudza wątpliwości jego pomorskie czy połabskie pochodzenie, o tyle Unibor, o którym nie wiadomo wiele więcej niż to, że „przewodził licznemu zastępowi”, jest dla Szrejtera dowódcą rzekomego polskiego kontyngentu i „równocześnie namiestnikiem pilnującym polskich interesów na Pomorzu Zachodnim”. Jak dodaje jednak później, jest to „hipoteza bardzo kusząca (rzecz jasna jedynie z natrętnej, polonocentrycznej perspektywy – przyp. autor), ale w żaden sposób nie dająca się potwierdzić źródłowo” – dziwi zatem wysiłek autora, wkładany w rozwijanie tejże niemającej podstaw hipotezy.


Gdyby Artur Szrejter nie narzucał kluczowej, niepotwierdzonej roli Krzywoustego w opisywanych wydarzeniach, a skupił się na faktach, na postaci Racibora i na rozwikłaniu tekstu Snorriego Sturlusona, byłaby Wielka wyprawa księcia Racibora książką naprawdę dobrą.


Nie wzbudza w autorze wątpliwości również fakt, że Pomorzanie i Połabianie na tereny skandynawskie wybierali się z wielkimi sukcesami na długo przed najazdem Krzywoustego na Pomorze, a także długo później – a jednak akurat przy tej wyprawie ich zbierane przez dziesięciolecia doświadczenia nie są wystarczające do przeprowadzenia tego typu operacji samodzielnie i niezbędna jest pomoc polskiego księcia przy planach samego desantu, a wszelkie poczynania Racibora i jego wojowników mają być jedynie wypełnianiem wytycznych Piasta. W toku swego wywodu stwierdza jednak: „piszę z dużą dozą pewności, że właśnie Krzywousty był inspiratorem i nadrzędnym organizatorem napadu na Konungahelę, ale czy istotnie jakiekolwiek źródło mówi o tym wprost? Niestety, żadne”. Czyli jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym „niestety” gorzej dla faktów. Co tym bardziej dziwi w obliczu późniejszych krytycznych uwag wobec propagandy Snorriego w jego Heimskringli i rozsądnych stwierdzeń o tym, że czego nie ma w źródłach, tego zakładanie byłoby nieuprawnione. Rodzi to pytanie, czy gdyby wyprawa Pomorzan na Konungahalę faktycznie była inspirowana i przeprowadzona pod opieką i nadrzędnym dowództwem Krzywoustego, to czy ówczesna bądź też późniejsza historyczna propaganda piastowska nie wykorzystałaby tego sukcesu? Przypomnijmy, że krwawy podbój Pomorza przez Krzywoustego był w Kronice Polskiej opisany jako dokonanie wielkie, okraszone słynną pieśnią „Pisces salsos et foetentes…”, sławiącą polskie rycerstwo. Czy inaczej byłoby w wypadku Konungaheli, gdyby faktem był udział Piasta w organizacji tej wyprawy? Nad tym autor się nie zastanawia, wystarczają mu jego hipotezy przeradzające się w toku książki w fakty.

A szkoda. Tracą na tym najbardziej dwie postacie. Po pierwsze sam książę Racibor, którego wybitne zdolności dowódcze i organizacyjne (które autor zresztą uczciwie ocenia bardzo wysoko) schodzą na plan dalszy i wraz ze swoimi dzielnymi, pomorskimi wojownikami niknie w cieniu Piasta, którego Szrejter czyni postacią – wbrew tytułowi książki – centralną. Po drugie traci – na wiarygodności – sam autor, który mając ambicję popularyzowania wiedzy, robi to pod z góry założoną, niepopartą faktami tezę. Skutkiem tego jest swego rodzaju „zawłaszczenie” przez polską historię pomorskich dziejów. To jest mój wobec Wielkiej wyprawy… zarzut największy. Pomijam kwestię powtórzeń w tekście, które wbrew temu, co pisali inni recenzenci, nie są aż tak bardzo męczące, choć także uważam, że dodanie jako aneksu tekstu sagi w oryginale, bez pełnego tłumaczenia, jest nieco bezcelowe w sytuacji, kiedy większość czytelników nie włada językiem staronordyckim.

Gdyby Artur Szrejter nie narzucał kluczowej, niepotwierdzonej roli Krzywoustego w opisywanych wydarzeniach, a skupił się na faktach, na postaci Racibora i na rozwikłaniu tekstu Snorriego Sturlusona, byłaby Wielka wyprawa księcia Racibora książką naprawdę dobrą. W obecnym kształcie wymaga jednak od Pomorzanina nieco cierpliwości i „odpiastowującego” filtra. Dopiero jego zastosowanie umożliwi niczym niezmącone poczucie dumy z historii pomorskiego narodu.

* chąśnicy – czasem używane określenie pomorskich (również połabskich) wojowników, działających w sposób zbliżony do wikingów. A. Szrejter w swojej książce używa określenia „wiciędze”, które oznacza również słowiańskich wojowników-bohaterów w ogóle.

Wielka wyprawa800

Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku
Aùtór: Artur Szrejter
Wëdôwizna: Instytut Wydawniczy ERICA, 2013

Jedna myśl nt. „Wielka wyprawa księcia Racibora, czyli mała propaganda Artura Szrejtera”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 5 =