Recenzja: Ziemowita Szczerka ”Międzymorze. Podróże przez prawdziwą i wyobrażoną Europę Środkową.”

Wszystkie książki Ziemowita Szczerka można by skleić w jeden tom, bo to wciąż jedna i ta sama opowieść. I to nie jest zarzut.

To wciąż ta sama podróż. Wszystkie felietony, komentarze, artykuły, książki – to wszystko jest specyficznym strumieniem świadomości/rzeczywistości/obserwacji wciąż tego samego narratora. Tego właśnie narratora polubiłem od pierwszych tekstów czytanych na stronie Ha!artu. Wciąż jeżdżącego po nie najlepszej jakości drogach, w miejsca zazwyczaj niezbyt piękne. Uważnie oglądającego niuanse bylejakości, szpetoty. Szpetoty estetycznej i społecznej. Czasem groźnej, czasem komicznej, czasem urokliwej, ale najczęściej neutralnej, dookolnej, codziennej. Codziennej tak, że aż niezauważalnej. Szpetoty pełnej znaczeń. To co nieforemne, toporne, zdeformowane przyciąga uwagę, w nieoczywisty sposób niekiedy zachwyca.

Narrator podróżnik, obserwator, który wciąż dokądś dociera, dokądś wjeżdża, gdzieś przybywa i wciąż dzieli się swoim pierwszym wrażeniem. Pierwszym wrażeniem, które już niesie niekiedy ze sobą sens ostateczny, a niekiedy jest ledwie wstępem do rozdrapania problemu. Czasem to impresja ledwie o estetyce bilbordów, o „szyldozie”, która mówi więcej niż cały esej o tym czy tamtym narodzie, czasem sążnisty opis Świebodzińskiego Jezusiska czyniony z socjologicznym zacięciem. Bywa, że wszystko zaczyna się od stanu pobocza, od barierek przy drogach, od stanu i kroju drogowskazów, które są emanacją narodowego charakteru nie mniej niż narodowe eposy czy dobór wieszczów i bohaterów na pomnikach.

To, co napisałem powyżej, wydaje się z pewnością być nieco niekonkretne i ogólne, kto jednak zna twórczość Ziemowita Szczerka, jego optykę, jego metodę, z pewnością zrozumie, a kto nie zna, tą krótką impresją, mam nadzieję, poczuje się zaintrygowany i zachęcony.

Narrator Ziemowita Szczerka odbywa, jak już wspomniałem, wciąż tę samą podróż. Oprócz zmieniającego się horyzontu obserwacji, zmienia się też perspektywa, zakres przestrzeni, jaką obejmuje wzrokiem. Ze wszystkich dotychczasowych publikacji Międzymorze obejmuje największą połać.

Międzymorze to kilka tras, jak to u Szczerka, raczej z zachodu na wschód. Zachód to bowiem punkt odniesienia, nawet jeśli traktowany jako wzór, to niekoniecznie wzór do naśladowania. Bardziej jako chłodny szablon, kształt, który pomaga wyłowić na zasadzie kontrastu to co w międzymorskiej przestrzeni od tego szablonu odbiega. Mitteleuropejskość objawia się zazwyczaj w różnicach między nią samą a par excellence Zachodem.

A zatem z zachodu na wschód. Niemcy i Łużyce na przystawkę, pierwsze zderzenie, pierwszy konglomerat, nakładanie się kultur na kulturki i cywilizacji na cywilizacyjki. Tożsamości nieoczywiste, mieszane, poklejone. I dalej na wschód, przez całą środkową Europę, przez „powiatowy świat małych stosunków, ojczyznę płaskich stóp” (jak pisał Josef Kroutvor*), przez tę część Europy gdzie historia jest zazwyczaj problemem, gdzie historię się „odkrywa, tworzy i broni jej” (znów Kroutvor), gdzie „unosi się ciężka woń gotowanej kapusty, zwietrzałego piwa” (Kroutvor po raz trzeci). Dalej Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia itd… W kolejnej wędrówce przez Wileńszczyznę, Litwę, Łotwę, Estonię, do Rosji… Często międzymorskie, środkowoeuropejskie granice są nieoczywiste. Narody, diaspory i etnie fluktuują; Serbowie w Bośni czy Kosowie, Polacy na Litwie. Albo Węgrzy. Węgrzy na Słowacji, Węgrzy na Ukrainie, Węgrzy w Rumunii. Wszędzie Węgrzy, wszędzie zupełnie inni. Nie tak jak Rosjanie w krajach bałtyckich, jako „późny import”, ich dryf w stronę bałtyckości, jeśli istnieje, jest nieoczywisty. Wszystkie te transgraniczne etniczne dyfuzje pokryte grubą warstwą dawnych lub współcześnie symulowanych naleciałości, niemieckich, pruskich, austriacko-austro-węgierskich, rosyjskich, skandynawskich, gdzieniegdzie polskich, węgierskich, czeskich i oczywiście last but not least radzieckich. Częściowo zdrapywanych jak zbędny nagar, zazwyczaj z opłakanym estetycznie i ideologicznie skutkiem. Częściowo eksponowanych jako swoje-nieswoje dziedzictwo, często ze skutkiem komicznym. A przecież często wśród Środkowoeuropejczyków, wśród Międzymorzan, te właśnie naleciałości to gigantyczny wkład w ich niegigantyczną istotę, koloryt czy mentalność. I jako dopełnienie, cienie dawnej chwały, wszystkie Wielkie Morawy, Górne Węgry, polskie Wilno, polski Lwów… Cienie czasem wyblakłe, czasem mroczne.

Narrator Ziemowita Szczerka tę całą przestrzeń przemierza w momencie specyficznym, w momencie kiedy szablon par excellence Zachodu zaczyna Międzymorze widocznie uwierać. Kiedy niektórzy Międzymorzanie chcieliby nowej emancypacji, nowej Wiosny Ludów, Wiosny Międzymorza. Wiosny, której najwidoczniejszą emanacją są jak na razie roztopy i brunatne błoto, w którym środkowa Europa na sporych obszarach brodzi. Projekt demokracji w typie zachodnim pięknie wykiełkował, ale jego system korzeniowy okazał się słabowity. Cytując popularną znów Margaret Atwood, „Te czasy, mówiąc historycznie, to była anomalia – powiedział Komendant. – Taki wyskok. Myśmy po prostu tylko przywrócili naturalny porządek rzeczy”**.

Kończąc te dość niekonkretne impresje z lektury i skupiając się na samej książce, na Międzymorzu, muszę powiedzieć, że to wędrówka ze wszech miar fascynująca. Całą środkowoeuropejską średniość, nijakość, ospałość, bylejakość pomieszaną niekiedy z poczuciem wyższości, mylącą „chłopski rozum” ze zdrowym rozsądkiem Szczerek wplątuje w świat nieoczywistych powiązań, pokazuje w kontekstach od mitu do popkultury, tym samym oswaja ją dla nas taką jaka jest. Jest dla tego całego pogmatwanego, często nieprzyjaznego, obrażonego na świat, karłowato-gargantuicznego, swojskiego Międzymorza bezlitośnie przychylny.

Moja ocena: 5/5.

*Josef Kroutvor, Europa Środkowa: anegdota i historia. Źródło cytatów nieprzypadkowe, w te bowiem regiony środkowoeuropejskiej tkanki, w które Kroutvor starał się dotrzeć literaturo- i kulturoznawczo, Szczerek dociera samochodem, pociągiem czy marszrutką.

** Margaret Atwood, Opowieść podręcznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven + six =