Recenzja: Jarosława Kociuby „Legendy Pomorza”

Doczekaliśmy się. Od czasu pierwszych wzmianek i zapowiedzi owego tomu minęło już dość sporo czasu, pojawiły się one bowiem w okolicach roku 2014 wraz z uruchomieniem facebookowego fanpejdża Legendy Pomorza. Wreszcie jednak autorowi udało się dopiąć swego niezwykle ambitnego planu i wreszcie jest.

Warto, dla jasności, zacząć od pełnego tytułu, a brzmi on: „Legendy Pomorza. Podania, baśnie i opowieści prawdziwe z terenów Księstwa Pomorskiego”. Na czym jak na czym, ale na Księstwie Pomorskim Jarosław Kociuba zna się wyśmienicie, jest bowiem autorem kapitalnego przewodnika, pt. „Pomorze. Praktyczny przewodnik turystyczny po ziemiach Księstwa Pomorskiego”.

Tom „Legend…” robi wrażenie od pierwszego kontaktu. Masywna, blisko 500 stronicowa pozycja, w eleganckiej obwolucie, pod którą kryje się jedna z kapitalniejszych okładek jaką w kontekście pomorszczyzny ostatnio widziałem. To, co jednak najistotniejsze, kryje się oczywiście wewnątrz. Równo 200 legend z przeróżnych zakątków pomorskiego kraju, okraszonych w aneksie krótkimi, acz ciekawymi komentarzami. Same „podania i baśnie” autor przedstawił fabularyzując je w sposób dobrze wyważony. Ustrzegł się suchego zapisu etnografa, który mógłby ucieszyć co najwyżej filologa, ale uniknął również infantylności zbiorów bajek. W rezultacie „Legendy Pomorza” są lekturą bardzo przystępną, co zupełnie nie szkodzi poważnemu potraktowaniu tematu. Widać to od samego wstępu, który czyta się z niezwykłą przyjemnością. Wreszcie to, co pomorskie, jest w nim pomorskie. Wreszcie Pomorze jest podmiotem. Nie jest peryferią jakiejkolwiek „centrali” czy „Macierzy”, obojętnie czy z zachodu czy ze wschodu. Jest krajem, który przez wieki często niełatwej historii wypracował swoją własną kulturę, której emanacją są w tym konkretnym przypadku legendy. W tym krótkim wstępie autor zdobył się – na godną wszelkich pochwał – niezwykle elegancko przedstawioną perspektywę uprzedmiotawiającą Pomorze i jego dzieje, jaka przez dziesięciolecia była nieosiągalna, a i dla wielu dziś jeszcze trudna jest do wyobrażenia.

Wracając jednak do najważniejszej tkanki „Legend…”, mamy tutaj wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od tego typu zbioru. Mamy gryfy, alpy, klabaterników, stolëmy, skrzaty, białe damy, pomorskich rycerzy, pomorskich zbójców, krnąbrnych mieszczan i dzielnych książąt, dzielnych mieszczan i krnąbrnych książąt, i wszystkie warte poznania postaci z tego i nie z tego świata. W dodatkach, oprócz krótkich objaśnień do samych legend, znajdziemy również opisy wybranych miejscowości, które wzmiankowano w książce, noty dotyczące występujących w niej postaci historycznych oraz opisy wybranych rodów pomorskich. Całość wzbogacają ilustracje Justyny Szklarskiej.

Źródła, z jakich korzystał autor, są doprawdy rozległe. Począwszy od słynnego kronikarza Thomasa Kantzowa, poprzez słynnych folklorystów zajmujących się zbieraniem pomorskich opowieści takich jak Jodocus Temme, Otto Knoop, Ernst Moritz Arndt i in., na współcześniejszych opracowaniach etnograficznych, historycznych i popularnych kończąc. Również sam autor, który ziemie Pomorskiego Księstwa zjechał wzdłuż i wszerz, spisał kilka opowieści przekazywanych przez mieszkańców.

Podsumowując, mam na półce kilka zbiorów pomorskich legend, które moim zdaniem bardzo źle przechodzą próbę czasu, dlatego z radością i przyjemnością zamienię je na te, które dla nas sumiennie zebrał i ciekawie opracował Jarosław Kociuba.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

nine − 4 =