Recenzja: Czy „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” jest gramatyką kaszubskiego języka?

Niedawno wyszła „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” Hanë Makùrôt i jest to pozycja na pewno rewolucyjna na tle poprzednich kaszubskich gramatyk. Niestety głównie dlatego, że co rusz przeczy temu, co wiemy o języku kaszubskim. Powód tego prawdopodobnie można odnaleźć już na tylnej części okładki, gdzie autorka pisze: „Wëzwëskiwała jem przede wszëtczim gramaticzné òpisënczi pòlsczégò jãzëka, ale téż jinëch jãzëków: słowacczégò, czesczégò, serbsczégò.” Dalsza lektura utwierdza w przekonaniu, że rzeczywiście mamy do czynienia ze skaszubieniem gramatyk innych, obcych języków, a nie z samodzielnym opracowaniem gramatyki języka, który Autorka opisuje.

Pozycji takiej jak ta nie można przemilczeć z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze to praca, w którą zaangażowani są członkowie Rady Języka Kaszubskiego, organu, który zajmuje się standaryzacją języka kaszubskiego i ma ogromny wpływ na kształt podręczników i pomocy naukowych, które trafiają do kaszubskich szkół. Po drugie nie ulega wątpliwości, że z „Gramaticzi…” mają się uczyć również studenci etnofilologii kaszubskiej na Uniwersytecie Gdańskim, a prawdopodobnie uczą się z niej już teraz. Po trzecie „Przedstawiony dokôz je adresowóny do wszëtczich òsobów zainteresowónëch kaszëbsczim jãzëkã, w òsoblëwòscë dlô ùczniów, sztudérów kaszëbsczi etnofilologii, szkólnëch kaszëbsczégò jãzëka, piszącëch pò kaszëbskù i téż do òsób ùczącëch sã kaszëbiznë” (str. 10) – a zatem też do mnie. Jako adresat i nabywca tego produktu mam więc kilka uwag.

hanna-makurat-2

Najpierw trzeba zdefiniować, czym właściwie jest język kaszubski. Jeśli przyjmiemy, że język kaszubski jest językiem naturalnym, czyli takim, który wyewoluował drogą historycznego rozwoju jako mówiony i żywy język stosowany do komunikacji, to musimy przyjąć, że jego gramatyka, fonetyka i fonologia rządzą się określonymi prawami, które w przypadku j. kaszubskiego są całkiem dobrze zbadane przez pokolenia językoznawców, dzięki czemu możemy mówić o poświadczeniach i pewnych faktach językowych.

Można też przyjąć, że język kaszubski jest językiem sztucznym, czyli conlangiem, jak np. języki Śródziemia u J.R.R. Tolkiena. Wtedy oczywiście obowiązuje licencia poetica, każde wyobrażenie autora o języku i każde fantazje na jego temat stanowią prawo.

We wprowadzeniu do „Gramaticzi…” dostajemy mało konkretną informację, że książka opisuje „gramaticzné znanczi terôczasnégò lëteracczégò kaszëbsczégò jãzëka” (str. 9). To bardzo luźne sformułowanie, bo dzisiejsza literatura bardzo się różni poziomem, stylem i znajomością kaszubszczyzny autorów. Autorka, która sama pisze po kaszubsku, mogłaby nawet napisać gramatykę na bazie własnych tekstów i uznać ją za opis cech dzisiejszego j. literackiego. Dodaje jednak, że jej praca powstała również „w òpiarcym ò specjalisticzné lingwisticzné artikle i mònografie, atlas i słowarzë kaszëbsczégò jãzëka” (str. 9). Postaram się skonfrontować te słowa ze stanem faktycznym.

Już na wstępie zastanawia fakt, że autorka nie korzystała i pominęła w źródłach jedyną dotychczas normatywną gramatykę napisaną przez lingwistę. Mowa o „Kaschubische Grammatik” dra Friedricha Lorentza z 1919 roku, która z powodzeniem służyła (z pewnymi zmianami w alfabecie) pisarzom skupionym wokół czasopism „Bënë i buten” oraz „Przyjaciel Ludu Kaszubskiego”. Pociesza na pierwszy rzut oka fakt, że autorka pisze, iż „w òsoblëwòscë kòrzëstała (…) z ksążków Gramatyka pomorska Friedricha Lorentza (…)” (str. 10), jednak szybko się okazuje, że materiał tam zawarty jest biegunowo różny od propozycji Autorki. Autorka nie uznała także za zasadne poinformować na jakich dialektach języka kaszubskiego opiera swoją normę.

Kaschubische Grammatik

Książka składa się z czterech rozdziałów: 1. FÒNETIKA, 2. FLEKSJÔ, 3. SŁOWÒBÙDOWIZNA, 4. SYNTAKSA. W niniejszej recenzji będę się przyglądał głównie rozdziałowi drugiemu, jako że normatywizacja fleksji ma olbrzymi wpływ na kształt samego języka i to w właśnie w tym rozdziale znalazłem najwięcej frapujących fragmentów.

2. FLEKSJÔ

Już na samym początku książka oszałamia zawartością opisów tak elementarnych zagadnień jak budowanie i funkcje czasów w języku kaszubskim. W czasie przeszłym dla trzeciej osoby Autorka podaje formy w ogóle nie występujące w języku kaszubskim i nigdzie niepoświadczone (str. 46):

(òn) je pisôł
(òna) je pisała
(òni) są piselë
(òne) są pisałë

Formy zaczerpnięte najpewniej z innych języków słowiańskich, jako że występują np. w serbsko-chorwackim (on je pisao) czy językach łużyckich (dłuż. wóna jo pisała) . W języku kaszubskim jedynie pierwsza i druga osoba używają w czasie przeszłym czasownika posiłkowego bëcjô (jem) pisôł, të (jes) pisała, më (jesmë) piselë itd., ale zawsze òna pisała, òni piselë. (por. Sychta, Słownik gwar kaszubskich…, t. I, str. 27-28 dla czasownika bëc)

Dla czasu teraźniejszego perfektywnego typu jô móm pisóné Autorka zupełnie pomija formy z czasownikiem posiłkowym bëc, występującymi z czasownikami ruchu, typu jô jem jidzonyòna je jachónô oraz zupełnie nie pisze o różnym zastosowaniu tych dwóch czasów (str. 47). Równie frapująco wygląda opis czasu zaprzeszłego (str. 48-50). W książce nie tylko podaje się konstrukcje z języka obcego, tym razem polskiego, ale nawet przedkłada je nad formy rodzime i podaje najpierw typ polski (jô jem béł pisôł, wzorowane na pol. napisałem był), a dopiero potem kaszubskie jô béł jidzonyjô mia pisóné itd. (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 980-81)

Podobnie przy czasie przyszłym złożonym (str. 52-3), gdzie obok rodzimego typu budowania czasu: (jô) bãdã pisôł, (të) bãdzesz pisała itd. (por: Kaschubische Grammatik, str. 44) znajdziemy również typ budowania czasu z bezokolicznikiem: jô bãdã pisac itd., który, choć w j. polskim występuje bardzo często, w języku kaszubskim był notowany w ilościach marginalnych, częściej jedynie w gwarach zaborskich (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 979-80).

Również trybowi rozkazującemu się dostało (str. 53-54). W „Gramatice…” czasowniki na prasłow. *-ějati (jak lôc, wiôc, smiôc) mają końcówkę -ej, autorka podaje: lej, lejmë, lejta zamiast prawidłowych -éj, -éjmë, -éjta. (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 1009)

Przy opisie trybu warunkowego autorka pomija zupełnie czas przeszły trybu (typu czejbë jô nie béł tegò zrobił, …), bogato poświadczony choćby w Słowniku gwar kaszubskich… B. Sychty. Poza tym podaje tylko jeden sposób jego tworzenia z nieodmienną partykułą , o drugim sposobie – z odmienną partykułą bëm, bës, bësmë itd. pisząc „W lëteracczi kaszëbiznie równak bédëje sã ùżiwanié zastrzégòwnika zesadzonégò z mùszebnégò òsobòwégò zamiona, partiklë bez rësznëch òsobòwëch kùnôszków (…)” (str. 54-5), oczywiście bez podania przyczyny, dla której „bédëje sã”. Miejsca, w których książka dopuszcza wariantywność, a w których zaleca tylko jeden typ form, pozostają nierozwiązaną zagadką.

Inną niesamowitością jest pojawienie się w gramatyce imiesłowu przysłówkowego uprzedniego na -łszë, -wszë (str. 58), która to kategoria gramatyczna była poświadczona jedynie w najstarszych zabytkach kaszubskiego języka z XVI, XVII i początków XVIII wieku, a o której Friedrich Lorentz już w 1927 r. pisał (patrz: Gramatyka pomorska, str. 976):
Gerundium praeteriti2

Jako że zabytki Krofeya i Pontanusa poświadczają imiesłów na -wszy, –szy, a Perykopy Smołdzińskie na –szë (jedynie ten ostatni Lorentz uważał za formę rodzimę), a więc bez -ł-, toteż formy H. Makùrôt zdradzają, że nie jest to bynajmniej próba reaktywacji oryginalnego imiesłowu kaszubskiego, a kategoria żywcem przeniesiona z dzisiejszego języka polskiego. B. Sychta notował szczątki owego imiesłowu jedynie jako formę zleksykalizowaną w funkcji przysłówka: bivši – wyraźnie, dobitnie (patrz: Słownik gwar kaszubskich…, t. I, str. 29)

Zastanawia również fakt, że w „Gramatice…” wszystko, co inne niż w języku polskim, opisane jest jako „archajiznowé”. Odmiana czasownika bëc jest archaiczna (jem, jes, je, jesmë, jesta, są) i czas przeszły złożony (jem béł, jes bëła, jesmë bëlë) jest archaiczny. Język kaszubski jest normalnym językiem słowiańskim i ma w tym przypadku formy bardzo rozpowszechnione w świecie słowiańszczyzny, podobny stan rzeczy zastajemy w czeskim, serbsko-chorwackim, słoweńskim czy j. łużyckich. Ba, czas przeszły złożony znamy z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego jako formę nowszą, dopiero próbującą zdominować starsze aoryst i imperfektum, które kaszubski zupełnie zatracił. Fakt, że j. polski jako jedyny wśród słowiańszczyzny zachodniej zatracił pierwotne formy czasownika być oraz czas przeszły złożony, nie sprawia, że cała reszta staje się archaiczna.

Lorentz gram

Czytelnik może się zastanawiać dlaczego często powołuję się na „Gramatykę pomorską” dra F. Lorentza. Jest to ogromne dzieło spisane na ponad 1100 stronach, w którym w najdrobniejszym szczególe językoznawca opisał gramatykę i fonologię mówionego kaszubskiego języka, bazując na obfitym materiale zbieranym od miasta do miasta i od wsi do wsi, przez Nordã i ziemię Słowińców po Zôbòrë na południu. Rezultatem jego badań terenowych było wydanie ponad 1200 tekstów spisanych z ust setek informatorów, uwzględniając przy tym wszelkie różnice dialektalne i gwarowe. Z drugiej strony mamy niniejszą pracę, która podobno opisuje cechy współczesnego literackiego języka kaszubskiego, ale nie wspomina ani słowem, na jakich dziełach literackich opiera swoje twierdzenia. Co dziwi, zwłaszcza, że prezentowany materiał alarmująco różni się od od tego, co znajdziemy w tak uznanej prozie jak ta Jana Drzeżdżona, dramaty Bernarda Sychty, wczesna twórczość Stanisława Jankego (Łiskawica, Psë) czy współczesna twórczość Krystyny Lewny (Mòtowidlo) bądź Artura Jabłońskiego (Namerkôny, Smùgã, Fényks). Choć Autorka wspomina o posiłkowaniu się pracami językoznawczymi, ani słowem nie mówi, na jakich dialektach języka kaszubskiego bazuje, już to dopuszczając do swej normy cechy północne, już to je przemilczając, wedle sobie tylko znananego wzoru. Cechy zaborskie natomiast w książce prawie w ogóle nie są uwzględniane.

Następne uwagi dotyczą przymiotników posesywnych typu bratow-ò dzeckò, Anin-a ksążka (str. 78-9). Autorka w l. pd. r. ż. w bierniku wstawiła tam końcówkę przymiotników na  i ma tam formy bratow-ą i Anin-ą zamiast prawidłowych bratow-ã i Anin-ã, które cechują przymiotniki, zaimki i liczebnik jedna z końcówką -a w mianowniku (w bierniku: tã, jednã, samã itd.). Ten sam błąd popełniła w mianowniku i bierniku liczby mnogiej podając bratow-é i Anin-é zamiast bardziej prawidłowych bratow-ë i Anin-ë (tak jak të, jednë, samë itd., patrz: Gramatyka pomorska, str. 950-951).

Kaschubische Grammatik 2z: Kaschubische Grammatik, str. 22

Wśród zaimków (str. 80-6) zadziwia szwa w formach cëż, chtëż, której Lorentz nigdzie nie notuje, mimo że w języku mówionym form jest cała obfitość: coż/chtoż, ceż/chteż, cóż/chtóż, cuż/chtuż (patrz: idem, str. 921-22), przy czym ceż/chteż są zdecydowanie najczęstsze, z -e- przeniesionym najpewniej per analogiam z form zaimków z etymologicznym -e i partykułą  jak gdzeż, wieleż i in. Z drugiej strony szwy brakuje w zaimku osobowym ònë (pol. one, w „Gramatice…” niesłusznie: òne), który pochodzi z wcześniejszego *won-y, a nie z polskiego on-e (patrz: Breza, Treder, Gramatyka kaszubska, str. 123). Tak samo i w liczbie mnogiej powinny być prawidłowe t-ë, jedn-ë, sam-ë itd. zamiast nieprawidłowych te, jedne, same, jako że pochodzą z wcześniejszych *ty, *jedny, *samy, a nie z odpowiadających polskim formom *te, *jedne, *same (vide: Gramatyka pomorska, str. 926-27).

Niestety nawet na odmianę zaimków dzierżawczych mój, twój, swój  (str. 85-6) nie można się zgodzić. Oprócz najczęstszej odmiany, na szczęście odmienionej prawidłowo, autorka dodała również oboczne formy ściągnięte. Z niewytłumaczalnego powodu owe krótsze ściągnięte formy występują jedynie w rodzaju żeńskim liczby pojedyńczej we wszystkich przypadkach, natomiast w rodzaju nijakim i w liczbie mnogiej jedynie wybiórczo: bez mianownika i biernika. Mało tego, książka podaje nieprawidłowe i niepoświadczone formy z krótkim -a dla r. ż. l. pojedyńczej: ma, twa, swa zamiast mô, twô, swô (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 935) ze spodziewanym refleksem długiego  > ô w wyniku wzdłużenia zastępczego *moja > *mā > mô. Konsekwentnie formy mô, twô, swô powinny mieć w bierniku mą, twą, swą zamiast mylnego mã, twã, swã, a w mianowniku r. nijakiego i w liczbie mnogiej mé, twé, swé, a dla l. mnogiej r. m. rzeczowników żywotnych odpowiednio mi, twi, swi. Będąc już przy liczbie mnogiej, należy zaznaczyć, że w książce znajdziemy również nieprawidłowe formy mich, twich, swich oraz mima, twima, swima już to obok, już to zamiast prawidłowych mëch, twëch, swëch, mëma, twëma, swëma (u Lorentza: mëmi, twëmi, swëmi). Jeśli podane błędne formy wystąpiły gdzieś w kaszubskich utworach literackich, można je z wielką dozą prawdopodobieństwa uznać za wpływ j. polskiego, a nie za formy rodzime.

Lorentz mójGramatyka pomorska, str. 935

Przy zaimkach dzierżawczych liczby podwójnej i mnogiej (str. 86-7) Autorka zupełnie pominęła nieodmienne formy naju, waju (naju ksążka, ò naju ksążce, z naju ksążką itd.), a wymieniła jedynie wtórną do nich odmianę przymiotnikową typu naja, najã, naji itd.

W poczet kaszubskich przyimków Autorka zakwalifikowała , które w języku mówionym nie zostało poświadczone, a używane było jedynie przez niektórych literatów, którzy najprawdopodobniej zapożyczyli ten przyimek z polskiego. W języku kaszubskim istniał przyimek (z prasł. ), poświadczony w zleksykalizowanym już tylko ksobie – na lewo (Lorentz, Hinze, Pomoranisches Wörterbuch, str. 394). Autorka podaje również formę zza (poświadczoną w zaledwie jednej miejscowości na Kaszubach, patrz: idem, str. 1146) bez wariantywnej zeza/seza, poświadczonej szerzej (patrz: idem, str. 1077)

Na plus należy uznać chęć zachowania zaimka ma w jego dualnej funkcji (s. 82).

I FÒNETIKA

Na samym początku alarmuje fakt, że Autorka nie korzystała z najnowszej literatury naukowej dot. współczesnej fonetyki kaszubskiej: System samogłoskowy współczesnych gwar centralnokaszubskich (2013), System spółgłoskowy współczesnych gwar kaszubskich (2014) oraz artykułów System samogłoskowy współczesnej kaszubszczyzny północno-zachodniej, System samogłoskowy gwary luzińskiej, Akcent wyrazowy we współczesnej kaszubszczyźnie centralnej, System samogłoskowy współczesnych gwar zaborskich – wszystkie prace autorstwa prof. L. Jocza. Opis fonetyki w „Gramatice…” nie wydaje się także bazowany na starszych pracach. Znów nie wiadomo więc, na jakich dialektach bazuje. Autorka podaje, że kaszubskie ą należy realizować jako [ų], podczas gdy kasz. ó jako [ů], czyli inaczej pochylone [ȯ], mimo że kasz. ą jest nosowym odpowiednikiem ó, zatem w języku mówionym albo obie są realizowane jako pochylone [ǫ̇] i [ȯ] albo jako nosowe i nienosowe wyrównane do u [u], czyli [ų] i [u], a w dzisiejszym dialekcie centralnym w wielu pozycjach w ogóle zdenazalizowane (o czym wyczerpująco: Jocz, System samogłoskowy współczesnych gwar centralnokaszubskich), ale nigdy w takiej konfiguracji jak podaje Autorka. Dziwi również fakt, że proponuje się w omawianej pozycji wymawiać rz jako [ž], nie podając nawet jako wariantu wymowy drżącego [ř] – dźwięku tak wyróżniającego dialekt północny języka kaszubskiego, a w pierwszej połowie XX wieku wciąż dominującego na całym obszarze kaszubskim.

III SŁOWÒBÙDOWIZNA i IV SYNTAKSA

Wszystkie poważniejsze zastrzeżenia w obu rozdziałach wynikają z przyjętych przez Autorkę założeń z rozdziału o fleksji, zatem komentowanie ich byłoby powtarzaniem się. Zwraca jednak uwagę, że przy opisie syntaksu tzw. literackiego języka kaszubskiego, Autorka zdaje się ani razu nie powoływać na materiał z literatury tegoż języka zaczerpnięty. O proweniencji przykładowych zdań i konstrukcji książka nie mówi nic. Na plus zasługuje przyjęcie natomiast pisowni szërok zamiast szerok (s. 142), zgodnie z prasł. formą *šyrokъ.

Do pisania recenzji siadałem z irytacją, a kończę ze smutkiem, rozczarowaniem i rezygnacją. Podsumowując, dostajemy do ręki gramatykę, w której nawet czasowniki i zaimki dzierżawcze nie są poprawnie odmienione. „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” jest niestety pełna rażących błędów, które dyskwalifikują tę książkę jako rzetelne źródło wiedzy i rodzą pytanie, czy w takim kształcie powinna ona trafić do studentów i uczniów. Zaprezentowany materiał nie tylko pomija ważne dla opisywanego tematu naukowe źródła, ale też stoi w sprzeczności ze źródłami, na których rzekomo się opiera. Norma proponowana w książce sankcjonuje używanie form sztucznych, zapożyczonych z innych języków, a przy tym – co chyba najgorsze – wypiera nimi formy rodzime i dla kaszubskiego języka naturalne. Mimo wszystko nie można mieć pretensji jedynie do Autorki. Książka wpisuje się w tendencje, które unaoczniły się już w wielu poprzednich publikacjach środowiska zajmującego się normatywizacją kaszubszczyzny, a których efekt z większej perspektywy można postrzegać jako przepoczwarzanie się języka kaszubskiego w konstrukt, który z jednej strony gramatycznie i syntaktycznie coraz bliższy jest językowi polskiemu, za to leksykalnie staje się coraz pełniejszy sztucznych neologizmów i kalk, które wypierają słowa rodzime. Coraz trudniej przychodzi określić, czy tzw. norma literacka jest jeszcze językiem naturalnym czy conlangiem, coraz wyraźniej stającym się pewnego rodzaju socjolektem albo żargonem wąskiego środowiska, a coraz dalszym od żywego języka kaszubskiego jakiejkolwiek epoki – i przez to coraz mniej komunikatywnym. Podobne tendencje, swego czasu popularne również wśród Bretończyków czy Łemków, przyniosły fatalne skutki dla języka i społeczności. Na Kaszubach dziwią one zwłaszcza, że wielu współczesnych pisarzy i dziennikarzy szuka właśnie odmiennej drogi – w kierunku przebogatego języka naturalnego, mówionego, nawet jeśli czasem już trochę zakurzonego. Dlatego mam wrażenie, że zwłaszcza obecnie należy życzyć wszystkim pracującym nad językiem kaszubskim dużo samodzielności, dociekliwości i odwagi do krytycznego myślenia przy kolejnych projektach. 

Bibliografia:
Breza E., Treder J., 1981, Gramatyka kaszubska
Jocz L., 2013, System samogłoskowy współczesnych gwar centralnokaszubskich
Lorentz F., 1919, Kaschubische Grammatik
Lorentz F., 1927, Gramatyka pomorska
Lorentz F., Hinze F., Pomoranisches Wörterbuch
Makùrôt H., 2016, Gramatika kaszëbsczégò jãzëka
Sychta B., 1965, Słownik gwar kaszubskich na tle kultury ludowej, t. I

Jedna myśl nt. „Recenzja: Czy „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” jest gramatyką kaszubskiego języka?”

  1. Odpowiedź na głosy krytyki dotyczące mojej książki pt. „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka”

    W maju 2017 r. w internetowej gazecie „Skra” (której właścicielem jest Maciej Bandur) pojawiła się recenzja mojej książki pt. „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka”, wydanej w 2016 r. przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie jako książka pomocnicza do nauczania języka kaszubskiego na III etapie edukacyjnym. Przyznam, że po przeczytaniu tej szkalującej opinii nie odpowiedziałam na nią, ponieważ uznałam, że żadna osoba mająca choćby podstawową wiedzę lub jakiekolwiek pojęcie o języku kaszubskim, a także zdrowy rozsądek, nie potraktuje publikacji autorstwa Macieja Bandura poważnie. Zdecydowałam się odpowiedzieć dopiero teraz, gdy dowiedziałam się, że recenzja wykonana przez amatora i laika w zakresie wiedzy o języku kaszubskim została z powagą potraktowana przez wiele osób ze środowiska kaszubskiego, a nawet przez niektórych członków Rady Języka Kaszubskiego. Tymczasem tekst Bandura jest w całości nierzetelny i bez adekwatnej argumentacji w nieuzasadniony sposób dyskredytuje moją pracę jako całość.
    Recenzja Bandura zaczyna się stwierdzeniem, że napisana przeze mnie gramatyka jest rewolucyjna na tle innych gramatyk. Z pewnością moja książka jest pionierska i wyróżnia się na tle poprzednich, ponieważ przedstawia system gramatyczny literackiego języka kaszubskiego, natomiast wcześniejsze opracowania gramatyczne opisywały gwary kaszubskie. Głównym zarzutem Bandura jest to, że moja gramatyka nie opisuje dialektalnej kaszubszczyzny i w ten sposób odchodzi od naturalnego użycia języka. Błędem metodologicznym recenzji Bandura jest porównywanie punkt po punkcie fragmentów mojej publikacji z „Gramatyką pomorską” Friedricha Lorentza oraz wykazywanie niezgodności między tymi gramatykami. Takie podejście pokazuje, że autor nie ma wystarczającej wiedzy na temat współczesnego stanu języka kaszubskiego, jego rozwoju i odmiany literackiej. „Gramatyka pomorska” Lorentza była wydana w pierwszej połowie XX wieku (1927-1937), czyli 80-90 lat temu, a kaszubszczyzna przez tyle lat mocno ewoluowała i rozwinęła się. Warto dodać, że trzytomowa praca Lorentza to drobiazgowy opis 76 gwar języka kaszubskiego, które istniały prawie wiek temu. Wiele z tych gwar już zanikło, inne ewoluowały. Przyznam, że podczas przygotowywania mojej książki nieraz sięgałam do „Gramatyki pomorskiej” Lorentza, ale korzystałam z niej w sposób krytyczny – niektóre przykłady wyrazów, odnotowane w mojej pracy, pochodzą właśnie z tego źródła. Tymczasem Bandur zakłada, że język kaszubski zatrzymał się prawie wiek temu, w ogóle się nie rozwijał i współczesna kaszubszczyzna powinna wyglądać tak samo, jak została opisana na początku XX wieku.
    Należałoby zapytać, czy Kaszubom potrzebna była kolejna gramatyka opisująca poszczególne gwary kaszubszczyzny, czy też gramatyka języka literackiego, której można użyć praktycznie i wykorzystać w edukacji? Wydaje mi się, że kolejne opracowanie przedstawiające, jak wymawia się kaszubskie głoski w konkretnych kaszubskich gwarach i jakie są końcówki fleksyjne typowe dla wszystkich gwar, byłoby bezużyteczne. Takie opracowania już mamy. A tego oczekiwał Maciej Bandur – autor recenzji i na tym opiera się w całości jego krytyka skierowana w moim kierunku. Podstawowym zarzutem Bandura jest to, że materiał zawarty w książce „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” „biegunowo różni się” od materiału w „Gramatyce pomorskiej” Friedricha Lorentza wydanej prawie wiek temu. Jest to zupełnie naturalne, że te opracowania są odmienne. Każdy, kto kiedykolwiek miał w ręku wymienianą gramatykę Lorentza, bez problemu może stwierdzić, że język opisany przez niemieckiego badacza właściwie w takiej postaci już dzisiaj nie istnieje. Mamy inne czasy, język ewoluował, wykształcił nowe słownictwo, w literackiej odmianie wyodrębniły się częściej używane końcówki fleksyjne, które zostały zalecone do użycia. Również współczesne gwary kaszubskie są diametralnie różne od opisu przedstawionego przez Lorentza prawie wiek temu. Dlatego porównywanie mojej gramatyki, będącej opisem standardowego języka, z napisaną 90 lat temu gramatyką dialektalną jest pomyłką metodologiczną. I wypływają z niej błędne wnioski.
    Gdy zaczynałam pracę nad książką, wydawało mi się, że Kaszubi potrzebują gramatyki, która pomogłaby im poprawnie pisać i formułować myśli w języku literackim, i takie opracowanie starałam się przygotować przez 9 lat najlepiej, jak umiałam. Gramatyka, którą przedstawiam, jest opisem realnego języka, który jest współcześnie używany. Moje opracowanie gramatyczne odzwierciedla język kaszubski stosowany w licznych publikacjach, m.in. tekstach publikowanych w „Pomeranii”. Badaniom kaszubszczyzny poświęciłam całe życie i moja gramatyka jest efektem rzetelnych wieloletnich i szczegółowych badań. Praca pt. „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” była także konsultowana z śp. prof. Jerzym Trederem, który recenzował poszczególne jej części (które były publikowane w „Naji Ùczbie” przez wiele lat). Prowadziłam także liczne dyskusje z prof. Jerzym Trederem na temat tego, jak gramatyka kaszubskiego języka literackiego oraz sam język powinny wyglądać. Moja praca jest przemyślana i była także opiniowana przez slawistów, zwłaszcza przez jej recenzenta prof. Dušana Vladislava-Paždjerskiego, który również jest członkiem Rady Języka Kaszubskiego.
    Maciej Bandur zarzuca mi, że opisuję sztuczny język. Tak naprawdę każdy język literacki (polski, angielski, rosyjski czy jakikolwiek inny) jest językiem sztucznym, który powstał na podstawie pewnych kompromisów i dyskusji. Także literacki język kaszubski nie jest językiem w całości naturalnym, chociaż bazuje na dialektach. Taka jest natura każdego języka literackiego i jest to w całości normalne, że dokonuje się normalizacji i standaryzacji języka, a literacka odmiana nie jest tożsama z gwarami. Maciej Bandur próbuje porównać literacki język kaszubski z conlangiem, czyli tworem, który został wykreowany przez jakąś jednostkę (podobnie jak język Tolkiena). Ja przyznaję, że języka kaszubskiego samodzielnie nie tworzyłam, tylko opisałam, to co udało mi się naukowo zbadać w ciągu wielu lat podczas badań terenowych oraz analiz licznych pisanych i mówionych tekstów powstałych w języku literackim. Jeździłam po Kaszubach i mam nagrania więcej niż 100 osób mówiących w różnych gwarach kaszubskich, ten materiał był także przedmiotem analiz przeprowadzonych w ramach mojej pracy doktorskiej na temat wpływów językowych polsko-kaszubskich. Nagrania w sposób krytyczny wykorzystałam także podczas pisania gramatyki. Badałam też język kaszubskich pisarzy należących do grup: młodokaszubów, zrzeszyńców i klëkowców, a także kaszubszczyznę innych pisarzy. Ich język szczegółowo opisałam, m.in. w kolejnych tomach z serii Biblioteka Pisarzy Kaszubskich. Uważam, że moje badania dotyczące zarówno mówionego, jak i pisanego języka były gruntowne, szczegółowe i dokładne, poświęciłam temu całe życie, a efektem tych badań jest podręcznik „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka”.
    Kolejnym zarzutem autora jest to, że nie poinformowałam, na jakich dialektach kaszubskich oparłam moją koncepcję. Rzeczywiście nie napisałam tego, ponieważ to nie ja kreowałam język i nie ja ustalałam, na jakim dialekcie jest on oparty. Opisałam tylko taki język, który już istnieje i którego gramatykę wcześniejsi badacze zbudowali, odwołując się do dialektu północnego i centralnego, oraz czerpiąc słownictwo z wszystkich trzech dialektów: północnego, środkowego i południowego. Podkreślam, że to nie jest moja koncepcja i moja fantazja – jak twierdzi autor recenzji – ale opis struktury języka literackiego, który realnie już zaistniał, zanim zaprezentowałam go w mojej książce.
    Bandur zarzuca mi także to, że sięgałam do gramatyk innych języków słowiańskich i że moje opracowanie nie jest samodzielne. Przyznam, że nie tylko sięgałam do innych gramatyk, ale nawet uczyłam się wielu języków obcych – serbskiego, rosyjskiego, słoweńskiego, bułgarskiego, czeskiego, niemieckiego, angielskiego – w tym celu, aby mieć szerokie horyzonty i wiedzę na temat metodologii stosowanej do opisu różnych systemów gramatycznych. Na swojej półce mam gramatyki i słowniki niemal wszystkich języków słowiańskich. Znam także szczegółowo historię kaszubszczyzny, polszczyzny i innych języków oraz mam kompetencje w zakresie rekonstruowanego języka prasłowiańskiego. Szeroka wiedza oraz znajomość licznych języków oraz opisów ich systemów gramatycznych to jest raczej mój atut niż wada. Dzięki temu, że skończyłam trzy filologiczne kierunki studiów zdobyłam kompetencje, które pozwoliły mi w najlepszy sposób opisać literacki język kaszubski, który dotąd nie miał takiego opracowania. Biegle władam kilkoma z wymienionych języków i znam doskonale ich strukturę. Podjęcie kilku kierunków studiów filologicznych również nie było przypadkowe – zrobiłam to świadomie z myślą o wykorzystaniu doświadczeń zdobytych na polu innych języków do opisania systemu kaszubszczyzny. Dzięki temu, że poznałam opracowania gramatyczne innych języków, mogłam wykorzystać dostępne metodologie i nie powielać błędów, które inni popełniali.
    Odniosę się teraz do szczegółowych uwag dotyczących mojej książki. Maciej Bandur twierdzi, że użyłam form trzeciej osoby czasu przeszłego typu: (òn) je pisôł, (òna) je pisała, (òno) je pisało, (òni) są piselë, (òne) są pisałë, które nie zostały poświadczone w żadnych wcześniejszych źródłach. Autor konstatuje, że sama wymyśliłam te formy, biorąc za wzór inne języki słowiańskie. Nie jest to prawdą, ponieważ formy tego typu odnotowane zostały m.in. w Gramatyce kaszubskiej Edwarda Brezy i Jerzego Tredera na s. 133 (rozdział 3.2.5.6.): òn je gònił, òna je gòniła, òno je gòniło, òni lub òne są gònilë lub gòniłë.
    Autor recenzji zwraca też uwagę, że rzekomo nie uwzględniłam w mojej publikacji form typu: jô jem jidzony, òna je jachónô. Są to – będące skutkami wpływów języka niemieckiego – formy strony biernej utworzone od czasowników nieprzechodnich i zostały one opisane w mojej książce w rozdziale 2.3.5. na stronie 56.
    Jeśli chodzi o uwagi Bandura dotyczące czasu zaprzeszłego, również są one nietrafne. W kaszubszczyźnie istnieją zarówno formy zaprzeszłe typu: jô jem béł pisôł (spotkałam takie formy w żywej mowie podczas badań terenowych, są one zarejestrowane na zebranych przeze mnie nagraniach), jak i formy typu: jô béł jidzony, jô mia pisóné. Moja wiedza z historii języków słowiańskich pozwala stwierdzić, że te pierwsze w wymienionych wyżej form nie są – jak twierdzi autor recenzji – kalkami z języka polskiego, ale rozwinęły się one równolegle w obu językach.
    Jeśli chodzi o czas przyszły złożony, to – wbrew temu, co twierdzi Bandur – można go w języku kaszubskim tworzyć na dwa sposoby: poprzez użycie czasownika bëc w czasie przyszłym i bezokolicznika, np. bãdã pisac, jak też poprzez użycie czasownika bëc w czasie przyszłym oraz tzw. imiesłowu czasu przeszłego czynnego drugiego, czyli form typu: bãdã pisôł, bãdã pisała. Obie te konstrukcje zostały poświadczone w Gramatyce kaszubskiej Brezy i Tredera (rozdział 3.2.5.5, strona 132-133), a także obie struktury zostały zarejestrowane na moich nagraniach podczas badań terenowych, które prowadziłam przez kilka lat na całych Kaszubach.
    Autor recenzji twierdzi, że podczas opisu trybu warunkowego pominęłam sposób tworzenia konstrukcji w czasie przeszłym. Rzeczywiście, nie zrobiłam tego, ponieważ było to niecelowe – formy trybu rozkazującego są uniwersalne – takie same dla różnych czasów, więc nie było potrzeby dublowania opisu. Nadmienię, że wykładnik trybu warunkowego – partykułę bë – można dołączyć do różnych wyrazów. Bandur zarzuca mi także, że jako nieliterackie uznałam – przejęte z polszczyzny – formy typu: bëm, bës, bësmë, które są poświadczone w „Słowniku gwar kaszubskich na tle kultury ludowej” Bernarda Sychty. To, że zostały one zarejestrowane we wcześniejszym opracowaniu, nie znaczy, że są to formy typowo kaszubskie. Są one polonizmami i we współczesnej odmianie literackiej kaszubszczyzny są używane rzadko, raczej na skutek wpływów gwarowych i polszczyzny. Uważam, że w standardowym języku nie powinno się uwzględniać wszystkich gwarowych wariantów, zwłaszcza jeśli są one rzadko używane i nie mają zakorzenienia w historii kaszubszczyzny. Dodam także, że mój mistrz prof. Jerzy Treder również uważał, że formy typu bëm, bës, bësmë należy wyeliminować z odmiany literackiej.
    Natomiast stwierdzenie Bandura, że użycie w mojej gramatyce imiesłowu przysłówkowego jest „niesamowitością”, jest kolejnym dowodem na to, że autor recenzji nie ma kompetencji w zakresie języka kaszubskiego. Autor recenzji dziwi się, że wprowadzam kategorię, która jest nieużywana w języku mówionym i w gwarach. Tymczasem w językach słowiańskich imiesłowy bardzo rzadko używane są w mowie, jest to raczej kategoria gramatyczna zarezerwowana dla języka pisanego. Badałam język kaszubskich pisarzy i imiesłowy przysłówkowe są rejestrowane w ich tekstach pisanych. Nie rozumiem, dlaczego miałabym nie uwzględniać w mojej gramatyce kategorii, która jest żywa i używana. Autor recenzji myli się, twierdząc, że to ja próbowałam reaktywować te formy, odwołując się do najstarszych zabytków. W rzeczywistości jedynie opisałam język, który jest realnie używany, a imiesłowy przysłówkowe są jego częścią.
    Bandur wysuwa też zastrzeżenie dotyczące nazywania pewnych zjawisk językowych archaicznymi. Jeśli chodzi o nazwę archaicznego czasu przeszłego, muszę powiedzieć, że nie jest to mój termin, ale został on użyty przez Brezę i Tredera w „Gramatyce kaszubskiej” na stronie 133 (rozdział 3.2.5.6). Uważam, że należy się kierować zasadą brzytwy Ockhama, czyli nie tworzyć nowych terminów, jeśli istnieją inne, które zostały utworzone i są używane. W innych przypadkach posługiwanie się przeze mnie terminem „archaiczny” – wbrew temu, co twierdzi autor recenzji – nie jest uzasadnione tym, że opisywane formy nie występują w języku polskim, ale wynika z uwzględniania wiedzy o historii języka kaszubskiego.
    Autor recenzji zwraca też uwagę, że prezentowany przeze mnie materiał nie odzwierciedla języka używanego w dawniejszej twórczości pisarzy, np. Jana Drzeżdżona czy Bernardy Sychty. Trzeba stwierdzić, że język kaszubski – zwłaszcza w ciągu ostatnich 30 lat – ewoluował i dynamicznie się rozwinął. Ponadto wielu kaszubskich autorów, zarówno tych dawniejszych, jak i współczesnych (np. Krystyna Lewna czy Artur Jabłoński), w działach literackich posługuje się gwarową odmianą języka bądź też stylizacją na język gwarowy. Literatura piękna jak najbardziej dopuszcza taką możliwość, a nawet jest oczekiwane, aby w twórczości literackiej używać elementów domowej kaszubszczyzny, nie znaczy to jednak, że każde z dzieł pisarzy należy uznać za przykład zastosowania normy językowej.
    Maciej Bandur kwestionuje też zasady pisowni niektórych wyrazów, których forma została już utrwalona w kaszubszczyźnie i ma zastosowanie w piśmiennictwie od wielu lat. Według autora recenzji utrwalone w tradycji języka kaszubskiego i poświadczone w słownikach Eugeniusza Gołąbka postaci wyrazów: cëż oraz chtëż są błędne, ponieważ nie są zgodne z pisownią stosowaną 90 lat temu przez niemieckiego badacza Friedricha Lorentza. Czyż to nie jest rewolucja w języku? Zmienianie utrwalonego już systemu ortografii ze względu na niezgodności z pisownią używaną prawie wiek temu? Podobny przełom autor szkalującej recenzji chce wprowadzić w zapisie zaimka òne, który według „nowej normy” Bandura powinien być zapisywany jako ònë, ponieważ taką pisownie (z samogłoską szwa) notował Lorentz 90 lat temu. Nie znam żadnego współczesnego szanującego się autora kaszubskiego, który zapisywałby wymieniony zaimek jako ònë. Kolejna przełomowa zmiana miałaby dotyczyć zapisu zaimków w liczbie mnogiej: te, jedne, same, które według „nowego znawcy języka kaszubskiego” powinny mieć postać: të (pol. ‘te’), jednë, samë, ponieważ takie poświadczenie znalazł znowu w wydanej prawie wiek temu gramatyce Lorentza. Kolejna rewolucja Bandura dotyczy ściągniętych form zaimków dzierżawczych, które zapisałam jako ma, twa, swa, a które zgodnie z koncepcją „recenzenta” powinny mieć postać mô, twô, swô, ponieważ takie formy również znalazł w zapisach Lorentza z początku XX wieku. Trzeba zauważyć, że ściągnięte formy zaimków w ogóle rzadko są stosowane w języku, natomiast formy zaproponowane przez Bandura zupełnie nie mają odzwierciedlenia w uzusie. Co więcej autor recenzji kwestionuje także zapisy tych form w przypadkach zależnych i znów zdradza swoją niewiedzę na temat rzeczywistego użycia tych form we współczesnej kaszubskiej mowie i pisowni. Maciej Bandura nie zdaje sobie chyba sprawy, że norma językowa nie jest ustalana jedynie w oparciu o zapisy historyczne, ale przede wszystkim w oparciu o współczesny uzus. Autor recenzji nie jest jednak rodzimym użytkownikiem języka kaszubskiego, ale wyuczył się kaszubskiej mowy z książek, stąd też nie ma on odpowiednich kompetencji, by ocenić, jakie formy są rzeczywiście stosowane współcześnie w języku. Jego jedynym sposobem ustalania rzekomo poprawnych form jest odwoływanie się do książek. Nie bierze on jednak pod uwagę faktu, że niektóre opracowania przestały już być aktualne i trzeba umieć korzystać z nich krytycznie.
    Z braku odpowiedniej wiedzy wynika także kolejna krytyczna uwaga autora recenzji dotycząca użycia form naju, waju. Według Bandura mogą być one użyte w funkcji zaimków dzierżawczych we wszystkich przypadkach, co więcej autor mówi o ich zastosowaniu w liczbie mnogiej i podwójnej (odnoszącej się do czegoś podwójnego). Nie wydaje mi się, aby w języku kaszubskim można było współcześnie w ogóle wyodrębniać liczbę podwójną (poza nielicznymi przykładami użycia, które opisałam w książce). Ten zarzut Bandura nie został nawet poparty żadnym argumentem. Jeśli chodzi o poprawne użycie zaimków dzierżawczych oraz form zaimków osobowych më i wa w dopełniaczu, bierniku i miejscowniku, przyjęłam koncepcję, którą przedyskutowałam z śp. prof. Jerzym Trederem. Zgodnie z nią form zaimków naju, waju można użyć tylko jako form dopełniacza, biernika, miejscownika zaimków osobowych më, wa.
    Kwestionowany przez Bandura przyimek kù jest poświadczony w języku licznych kaszubskich pisarzy, m.in. Floriana Ceynowy, Hieronima Derdowskiego, Aleksandra Majkowskiego, Alojzego Budzisza, Aleksandra Labudy, ponadto istnieje bardzo znane w języku kaszubskim wyrażenie kù reszce, używane nie tylko przez dawniejszych pisarzy, ale też powszechnie we współczesnych tekstach kaszubskojęzycznych. Nie widzę powodu, aby eliminować ten przyimek z języka kaszubskiego, jak chce autor recenzji.
    W zakresie fonetyki Bandur nie wysuwa zbyt wielu uwag krytycznych, a te, które się pojawiły, świadczą o jego nikłej wiedzy na temat literackiej kaszubszczyzny. Autor recenzji domaga się uwzględnienia szerokiego opisu głosek stosowanych w różnych gwarach kaszubskich (których współcześnie jest kilkadziesiąt!) oraz uwzględnienia prac dotyczących fonetyki gwarowej. Celem mojej książki nie był opis systemu językowego gwar kaszubskich, tylko języka literackiego. Drobiazgowy opis wymowy głosek w różnych gwarach (kilkudziesięciu) oraz realizacji procesów fonetycznych przez przedstawicieli różnych kaszubskich narzeczy nie był przedmiotem mojej pracy. Interesował mnie jedynie opis fonetyczny kaszubszczyzny literackiej i tego opisu dokonałam rzetelnie. Jeśli chodzi o wymowę frykatywną dźwięku rz, przyznam, że podczas siedmioletnich badań terenowych nie spotkałam współcześnie takiej realizacji.
    Bandur nie wymienia żadnych konkretnych zastrzeżeń do rozdziałów poświęconych słowotwórstwu i składni, ale śmie stwierdzić, że „wszystkie poważniejsze zastrzeżenia w obu rozdziałach wynikają z przyjętych przez autorkę założeń z rozdziału o fleksji”. Jeśli chodzi o uwagi autora recenzji dotyczące fleksji – jak wykazałam wyżej – w większości wynikają z nikłej wiedzy autora na temat faktycznego stanu współczesnej kaszubszczyzny i poprawiania bezbłędnie użytych przeze mnie form własnymi formami, które są błędne (i zostały wzięte nie z żywej mowy, ale z jednej z 76 gwar notowanych prawie wiek temu w książce Friedricha Lorentza). Metodologia przyjęta przez Bandurę w całości jest błędna, a zatem także oparte na niej analizy – tak jak to udowodniłam wyżej – prowadzą do nieprawdziwych wniosków.
    Uważam, że trzeba być bardzo odważnym, żeby napisać recenzję, w której poprawia się poprawne formy na błędne. Taką śmiałością wykazał się Maciej Bandur. W całej recenzji znalazłam jedynie dwie słuszne uwagi – pierwszą jest brak znaku diakrycznego w formach trybu rozkazującego typu léj, léjmë, léjta. Drugą słuszną uwagą jest poprawienie litery ô na a w mianowniku form posesywnych typu bratow-a, Anina. Choć już dalsze dywagacje, zgodnie z którymi w liczbie mnogiej powinny być formy bratow-ë, Anin-ë, są już błędne. Uważam, że te dwie drobne uwagi dotyczące tak naprawdę zapisu dwóch liter autor recenzji mógł przekazać mi osobiście bez robienia medialnego szumu. Zdaje się jednak, że celem autora była nie rzetelna krytyka, ale próba zaistnienia w świecie kaszubskim moim kosztem. Bandura nie stworzył niczego pozytywnego, ale poprzez karkołomne negowanie mojej pracy próbuje zbudować swoją pozycję.
    Całościowo jednak recenzja może wprowadzać w błąd osoby niezorientowane w temacie, dyskredytuje moją ogromną pracę na rzecz języka kaszubskiego i jest w mojej opinii działaniem na szkodę języka kaszubskiego. Zbudowałam coś pozytywnego. Jestem otwarta na głosy krytyki, pod warunkiem, że jest to krytyka konstruktywna. Wszystkie uwagi, które pomogą mi ulepszyć kolejne wydanie książki, są przeze mnie mile widziane. Tymczasem budowanie całościowej krytyki mojej pracy niepoparte zasadnymi argumentami uważam za godzenie w moje dobre imię oraz próbę burzenia i niszczenia czegoś, co wiele lat ciężką pracą budowałam.
    Uważam, że praca, którą wykonałam dla języka kaszubskiego, wieloletnie rzetelne badania (w tym 7-letnie badania terenowe), studia na kilku kierunkach filologicznych przygotowujące mnie do napisania opracowania, nie zasłużyły na to, by Maciej Bandur – amator i laik w zakresie badań nad kaszubszczyzną – śmiał publicznie pisać, że „dyskwalifikuje moją książkę jako rzetelne źródło wiedzy”.
    Uważam także, że stanowisko Rady Języka Kaszubskiego (której nota bene jestem członkiem) głoszące, że „przedmiotowa „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” nie jest w opinii Rady Języka Kaszubskiego gramatyką normatywną” nie powinno zostać opublikowane bez podania żadnych konkretnych argumentów, które wykazywałby, co w mojej publikacji nie mieści się w normie. Dyskredytowanie mojej pracy jako całości powinno być poparte wykazaniem, co szczegółowo w zakresie fonetyki, fleksji, słowotwórstwa i składni nie mieści się w normie i dlaczego. Podczas promocji mojej książki na Uniwersytecie Gdańskim prof. Edward Breza był w stanie wymienić tylko jeden powód „owego niemieszczenia się w normie” – mianowicie to, użyłam kilku terminów (może 3-4) w języku wykładu, które według RJK powinny być zastąpione innymi. Tak naprawdę jest to drobiazg, a zdyskredytowano moją pracę jako całość w jednym zdaniu – bez podania żadnego uzasadnienia i argumentów oraz bez informowania mnie o opublikowaniu tego stanowiska na stronie RJK.
    Jestem ciekawa, czy osoby, które tak śmiało krytykują moją 9-letnią pracę nad tą publikacją, byłyby w stanie samodzielnie stworzyć inną gramatykę normatywną, która nie byłaby plagiatem mojej książki.

    dr Hanna Makurat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × 2 =