Nie róbcie z kaszubskości hobby

Młodzi zwołują I Kongres Młodych Kaszubów. Zaczęło się od tego, że po latach reaktywowano „Cassubię”, korporację studencką założoną przez legendarnego Karola Krefftę, dziś przemianowaną na Klub Młodzieży Kaszubskiej. Zadaniem kongresu jest przyciągnięcie świeżej krwi i dyskusja nad przyszłością ruchu kaszubskiego. A wszystko z inspiracji partu Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Baninie. Swoje przybycie zadeklarowało już sto kilkadziesiąt osób, głównie młodych, co stawia całą inicjatywę w obiecującym świetle. Jak to mówią, jest duch w narodzie.

Tego ducha optymizmu można poczuć, czytając pełen pasji wywiad z prezesem Cassubii i współorganizatorem kongresu Robertem Grothem, który opublikowała MlodaGdynia.pl. Robert zwrócił się także do wszystkich zainteresowanych z prośbą o napisanie swoich przemyśleń i podniesienie kwestii, które mogłyby być poruszone na spotkaniu.

Na to wezwanie chętnie odpowiem, a właściwie pozwolę sobie zauważyć tylko jedną rzecz. Od lat istnieje w ruchu kaszubskim tendencja do dokonań symbolicznych, a uwadze umyka życie codzienne. Sam fakt, że piszę do Was po polsku, a nie po kaszubsku, już powinien być alarmujący. To, co jeszcze niedawno było codziennością, dziś jest odświętne, rzadkie albo budzące zdziwienie. Dawniej języka kaszubskiego używało się na co dzień, dziś od wielkiego dzwonu, na specjalne okazje, na uroczystościach, szkolnych akademiach, okazjonalnych mszach. Dawniej do dzieci mówiło się po kaszubsku, dziś kaszubskojęzyczne dziecko dziwi. Dawniej Kaszubi nie ubierali  strojów ludowych (już w XIX wieku!), a dziś trudno o uroczystość bez świetlicowych kostiumów zaprojektowanych przez dwudziestowiecznych etnografów. Mówiąc krótko, dominuje okazjonalność i od-świętyzm. Trzy godziny kaszubskiego w szkole, ale całe życie w domu po polsku; powitanie po kaszubsku, ale cała konferencja po polsku; cała płyta po polsku, symboliczny jeden kawałek w rodny mòwie; jedno nabożeństwo na ruski rok w języku ojczystym, ale co niedzielę po polsku. Kaszubskojęzyczne tablice w milczących miastach. Symboliczność, ciesząca oko fasada. Z jednej strony wielkie osiągnięcia, bo wielu wspaniałych ludzi pracowało na to, żeby to wszystko było możliwe, ale symbole i święta są po to, żeby dopełniać codzienną praktykę, a nie ją zastępować. Inaczej kaszubkość przestanie być tożsamością, a zacznie być hobby.

Sięgajmy dalej

We wspomnianym wyżej wywiadzie Robert powiedział, że zatracamy się w codziennym życiu, a tak naprawę nie rozwijamy swojego otoczenia. A ja bym to zupełnie odwrócił: zmienianie otoczenia zaczyna się od codzienności. Zmienianie świata zaczyna się od chwili, gdy do swoich dziadków po  raz pierwszy zwrócisz się po kaszubsku, gdy swoim rodzicom zaproponujesz, że może jednak lepiej, gdyby mówili do ciebie w rodny mòwie; gdy wyjdziesz do sklepu i odważysz się ekspedientkę poprosić o bómczi, chléb i krëszczi, a nie o cukierki, chleb i gruszki; gdy znajdziesz w końcu chwilę, żeby poczytać podręcznik do historii Kaszubów, gdy do Boga zaczniesz modlić się w swoim języku, gdy po raz pierwszy powiesz ukochanej osobie kòchóm cã, gdy zdecydujesz się, że do swojego dziecka będziesz mówić po kaszubsku. To są wydarzenia o większej doniosłości niż niejeden kaszubski event, to są wydarzenia przełomowe – zarówno z perspektywy każdego z nas jak i z perspektywy całych Kaszub. Kaszubska kultura łaknie jak kania dżdżu swojego języka i każda jednostkowa rezygnacja na rzecz polskiego, każda decyzja o niewychowaniu swoich dzieci w kaszubskim języku jest wielką stratą dla całej sprawy. Dlatego pragnąłbym, żeby młody ruch kaszubski przede wszystkim kształtował postawę – odważną, krytyczną, idącą na przekór i w najważniejszych kwestiach bezkompromisową.

Wykorzystajcie swoje talenty, żeby kreować nową codzienność. Bo po kaszubsku można nie tylko o Kaszubach, ale o wszystkim, niczym i o dupie Maryni. Śpiewajcie metal, pop i reggae, piszcie blogi modowe, kulinarne, podróżnicze; twórzcie memy, snapy, vlogi i gameplaye, róbcie tatuaże, piszcie pasty… cokolwiek Was jara, zróbcie to po swojemu, po naszemu, mieszajcie kulturę globalną z rodzimą. Indywidualne inicjatywy są tak samo ważne jak wspólne projekty. Tu nie wystarczy cykl wieczorków kaszubskich, tu trzeba rewolucji kulturowej. Zmiana otoczenia zaczyna się od zmiany myślenia. Tym bardziej będzie kaszëbizna kwitnąć, im mniej będzie miłośników kaszubszczyzny, a więcej samoświadomych Kaszubów.

Jeśli wieszcze pisali o spiącym wòjskù, to mogli mieć na myśli tylko Kaszubów, w których potencjał drzemie, ale się nie budzi. Jinszégò wòjska Kaszëbskô ni mô. Tej bùdzëta spiącëch.

(I Kòngres Młodëch Kaszëbów sã òdbądze 19/11/2016 w Kartësczim Ceńtrze Kùlturë)

fot. Gracjana Pòtrëkùs

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty − 19 =