Język kaszubski: 10 najczęściej popełnianych błędów. (cz. 1.)

Czy komuś się to podoba czy nie, język kaszubski to nie wolna amerykanka, rządzi się swoimi zasadami morfologicznymi, składniowymi, ortograficznymi. Prawda, kaszubszczyzna ma wiele odmian, ale są błędy, które pozostają błędami w każdej z nich. Tym gorzej dla kaszubskiego, że są to fele, których zazwyczaj nie popełniają native speakerzy tego języka, a inteligencja, dla której kaszubski jest najczęściej językiem na pół lub całkowicie wyuczonym, a która kształtuje język literacki – i literacko na papierze utrwala i powiela swoje błędy. Oto pierwsza piątka najpopularniejszych:

  1. Kam, więc kama czy kamienia?

Kamienia, kamienia i tylko kamienia. Jest w kaszubszczyźnie wąska grupa rzeczowników męskich, które w każdym przypadku poza mianownikiem-biernikiem są obowiązkowo rozszerzone o -eń-. Mowa o słowach typu: kam, płom, krzem, rzem. Tylko w tej mianownikowo-biernikowej formie (chtëż, cëż? kam; kògò, co? kam) mogą mieć formę krótką. W każdej innej – łącznie z liczbą mnogą – mają formę rozszerzoną. A zatem:

M.kamkamienie
D.kamieniakamieniów
C.kamieniukamienióm
B.kamkamienie
N.kamieniãkamienioma, -ami
Msc.kamieniukamieniach
W.kamieniukamienie

Najwybitniejszy kaszubista, dr Friedrich Lorentz, w swojej gramatyce języka kaszubskiego napisał o tym błędzie tak:

W bajkach, ogłoszonych w pierwszym roczniku „Gryfa”, znajdują się często tego rodzaju formy, np. gen. kama, lok. kamie. Formy te zawdzięczają swoje istnienie błędom wydawcy, który słyszał obcą sobie formę kam w północno-pomorskiem i uznał ją za nom. pnia na -o-.

– Gramatyka pomorska, 1936, str. 888

  1. Wasta pùdze, Wastna zrobi

Skąd ten wirus się przypałętał, ciężko powiedzieć, ale okazał się zaraźliwy. No, przynajmniej dla kaszubskich nauczycieli i dziennikarzy, bo nikt poza ich garstką na szczęście na to nie choruje. Zwracanie się grzecznościowo w trzeciej osobie to oczywista kalka z polskiego, jedynego chyba języka słowiańskiego, który stosuje podobną formę. Każdy normalny język słowiański używa w tym celu drugiej osoby liczby mnogiej. Jej etymologiczny odpowiednik w języku kaszubskim z końcówką -ce służy wyłącznie do zwracania się do osób starszych/nieznajomych.

zrobice le niech Pan/i zrobi
rzeczëce mieniech Pan/i mi powie
sadnice so niech Pan/i usiądzie
napijceniech Pan/i się napije

zrobita lezróbcie/niech Państwo zrobią
rzeczëta miepowiedzcie/niech Państwo powiedzą
sadnita so usiądźcie sobie/niech Państwo sobie usiądą
napijtanapijcie się/niech Państwo się napije

No i te wasta, wastna i wastka, zwyczajnie wymyślone przez pewnego literata jak „zwis męski” zamiast krawata, w dodatku wzorowane na polskim sarmackim „waść”. Zaraza. W niegdysiejszych czasach do szlachty zwracano się na Kaszubach per waspón, waspani i nawet w tych słowach zawiera się dowód na to, że grzecznościowo używano już drzewiej form na i Was.

Jidzece z nama? Czy idzie Pan/i z nami?
Mògã Was ó co spëtac? Czy mogę Pana/Panią o coś spytać?
Mògã jô Wóm pòmòc? Czy mogę Panu/Pani pomóc?

3. Żdże czy żdaje? Czyli jak odmienić żdac.

Na środkowych i południowych Kaszubach mówi się czekac, na północnych – częściej żdac. Publicyści z południa często przez omyłkę podciągają ten czasownik pod tę samą odmianę co znac : znajã czy grac : graje. Niesłusznie. Czasownik żdac odmienia się następująco:

1. jô żdżã ma żdżemamë żdżemë
2. të żdżeszwa żdżetawa żdżeta
wë żdżece
3. òn żdżeòni żdżą

  1. Na jabłoni czy na jabłonie?

Kolejny błąd, który najpewniej także należy przypisać niezrozumieniu fleksji północnokaszubskiej. W języku polskim sprawa jest prosta. Nieważne, czy to dopełniacz, celownik czy miejscownik, końcówka jest ta sama: bez jabłoni, tej jabłoni, o jabłoni. Ta zasada nie przekłada się jednak na język kaszubski, ponieważ kaszubszczyzna północna – jak wiele innych języków słowiańskich – rozróżnia formy dopełniaczowe z końcówką -e od celownikowo-miejscownikowych z końcówką -i! Zatem:

D. kògò, czegò?bez jabłonie, kùchnie, Maje, Szkòcje
C. kòmù, czemù?ti jabłoni, kùchni, Maji, Szkòcji
Msc. kògùm, czim?ò jabłoni, kùchni, Maji, Szkòcji

Na jabłoni, ò jabłoni, w jabłoni, przë jabłoni ale z jabłonie, bez jabłonie, òd jabłonie. A jeśli nie potrafisz rozróżnić dopełniacza od celownika i miejscownika, używaj wszędzie końcówki -i, tak jak w dialektach środkowym i południowym – wbrew kompletnie mylnej tendencji do wsadzania -e gdzie się da – „żeby brzmiało inaczej niż po polsku”.

  1. Czë mògã…?” Nié!

Kaszubskie czë nie jest partykułą rozpoczynającą pytanie. Jedyne prawidłowe użycie tego słówka to użycie spójnikowe, np. nie wiém, czë dzys przińdã; wòlisz të mili jabka czë krëszczi? Ale pytania w języku kaszubskim budujemy poprzez inwersję, czyli przez rozpoczęcie pytania od czasownika:

Mògã jô dzys przińc? Czy mogę dziś przyjść?
Przińdzesz të sóm? Czy przyjdziesz sam?
Je òna szczestlëwô? Czy ona jest szczęśliwa?
Mô to cwëk? Czy to ma sens?
Jidzece Wë rut? Czy idzie Pan/i sobie?

Drodzy nauczyciele, dziennikarze, pisarze, działacze, błędy, o których ten artykuł traktuje, są powielane w najważniejszych kaszubskich mediach, w radio, telewizji, magazynach, gazetach, beletrystyce i, co najgorsze, w podręcznikach dla szkół. To od Was zależy przyszłość języka kaszubskiego. Nie twórzmy sztucznego jazyczyja jak Łemkowie, których literaci udziwnili swój język tak, że dziś Rusini muszą ich tłumaczyć z pseudo-łemkowskiego na swoje. Kaszubski dziś ma coraz uboższą gramatykę i składnię, coraz częściej z kaszubskich tekstów nieubłaganie wyziera polskie myślenie i dziesiątki kalk, jak gdyby autorzy na bieżąco i po łebkach tłumaczyli samych siebie z polskiego na kaszubski. A z drugiej strony próbuje się tę ewidentną pòlaszëznã przykryć stertą niezrozumiałych neologizmów wymyślonych i spisanych przez Jana Trepczyka i Aleksandra Labudę, którzy działaczami byli niezaprzeczalnie wielkimi, ale marnymi językoznawcami. Efekty bywają tragi-komiczne i prowadzą do coraz mniejszego zrozumienia języka przez samych Kaszubów, a zwłaszcza native speakerów starszego pokolenia, którzy powinni być wszak największym autorytetem w tej sprawie, bo to oni mają dziś największe kompetencje językowe. Zatem, drodzy uczniowie, patrzcie krytycznym okiem na wiedzę, jaką oferują Wam nauczyciele, a Wy, drodzy twórcy, uwierzcie, że słownik polsko-kaszubski autorstwa J. Trepczyka nie jest prawdą objawioną i że o wiele wartościowszym źródłem są z pieczołowitością i poświęceniem tworzone podczas prac w terenie  słowniki B. Sychty oraz F. Lorentza. A przede wszystkim wsłuchajcie się w kaszubszczyznę swoich rodziców czy dziadków. A wtedy odkryjecie, jak mawiał Ceynowa, prawdziwy skôrb kaszëbskò-słowińsczi mòwë.

Kolejna część artykułu już niebawem.

Lektura dla odważnych:

1. Słownik gwar kaszubskich na tle kultury ludowej, 1967-76 – Bernard Sychta
2. Teksty pomorskie czyli słowińsko-kaszubskie, 1912 – Friedrich Lorentz
3. Teksty gwarowe północnokaszubskie, środkowokaszubskie, południowokaszubskie, 1967-69 – Zuzanna Topolińska
4. Slovinzisches Wörterbuch, 1908; Slovinzische Texte, 1905; Slovinzische Grammatik, 1903 – Friedrich Lorentz
5. Ostatki słavian na južnom bieriegu Bałtiskogo moria, 1862 – Aleksander Hilferding
6. Pomoranisches Wörterbuch, 1958 – Friedrich Lorentz, Friedhelm Hinze
7. Gramatyka pomorska, 1936 – Friedrich Lorentz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 5 =