Archiwa kategorii: Felietón

Język kaszubski: 10 najczęściej popełnianych błędów. (cz. 1.)

Czy komuś się to podoba czy nie, język kaszubski to nie wolna amerykanka, rządzi się swoimi zasadami morfologicznymi, składniowymi, ortograficznymi. Prawda, kaszubszczyzna ma wiele odmian, ale są błędy, które pozostają błędami w każdej z nich. Tym gorzej dla kaszubskiego, że są to fele, których zazwyczaj nie popełniają native speakerzy tego języka, a inteligencja, dla której kaszubski jest najczęściej językiem na pół lub całkowicie wyuczonym, a która kształtuje język literacki – i literacko na papierze utrwala i powiela swoje błędy. Oto pierwsza piątka najpopularniejszych: Czytaj dalej Język kaszubski: 10 najczęściej popełnianych błędów. (cz. 1.)

Tërkijô na pargù jinwazëjé na Zôpadny Kùrdëstan

Wòjna w Syrijsce ë Jirakù to nie je wòjna procëm ISIS, to wòjna wszëtczich procëm wszëtczim. W Jirakù òd pôrã dni rządowé wòjska ë kùrdijskô Peszmerga przejimają wiedno nastãpné wsë z rãkù Jislamsczégò Państwa ë dążą do Mòsulu, slédnégò wieldżégò bastionu kalifatu. Czej dobądą miasto, sczidną mòc dżihadëstów w tim kraju. Kùrdowie ë Jirakijczicë se wspiarcym Koalicëjé (czerowóny przez USA) ë Tërków są ju pôrãnôsce kilométrów òd gardu ë wëzdrzi zó tim, że òbrota je ju terroristóm zasądzonô. W sąsedny Syrijsce calô sytuacëjô wëzérô jednak czësto jinaczi. Czytaj dalej Tërkijô na pargù jinwazëjé na Zôpadny Kùrdëstan

Wieśniacy potrzebni od zaraz? Zlikwidujmy gimnazja!

Ja Wam w końcu powiem, jak to jest z tymi gimnazjami. Nie będę przytaczał uczonych, statystyk, danych, które i tak w ostatecznym rozrachunku zlewają się w niezrozumiały bełkot. W końcu to ma być wyrób felietonopodobny, a nie artykuł naukowy. Przeczytajcie, proszę, historię mojego życia. Może to Wam da do myślenia na temat likwidacji gimnazjów.

Wychowałem się w niewielkiej wsi na Mazurach. Czas tu płynął wolniej, a rytm życia wyznaczała pobudka oznajmiana przez koguty i tutejszych pijaczków, dobijających się do sklepu po nową butelkę denaturatu. O komputerach przez pierwsze lata milenium mówiło się tak, jak nasi przodkowie rozmawiali o kłobukach. Ktoś widział, ktoś słyszał – nikt nie dotykał. Kłobuki widywano na bezdrożach, komputery widziano ponoć w mieście. Ba! Ci, którzy do miasta czasami jeździli, nieśmiało potwierdzali istnienie tych magicznych stworów. Można było bodaj dotknąć i nawet nie gryzły (kłobuk mógł capnąć). Mieszkały w norach zwanych kafejkami. Czytaj dalej Wieśniacy potrzebni od zaraz? Zlikwidujmy gimnazja!

Multi-kulti? Tak! Lokalne języki i kultury? Ciemnota i buractwo!

Mało co mnie drażni tak bardzo, jak wielkomiejscy niby-to-inteligenci o niespójnym poglądzie na języki i kultury. Z jednej strony otwarci na obcość, multi-kulti to ich konik – chrońmy dziedzictwo przybyszy! A z drugiej lokalne języki i kultury – ciemnota i buractwo. No, w najlepszym razie coś do pokazania podchmielonemu turyście; tak powiedzieli przecież na zajęciach z marketingu w Wyższej Szkole Wszystkiego Dobrego. Jestem inteligentny, nie będę przecież jakiejś „wsiowej polszczyzny” traktował poważnie! Czytaj dalej Multi-kulti? Tak! Lokalne języki i kultury? Ciemnota i buractwo!

Polska dryfuje do Morza Brunatnego

Nie mam już wątpliwości. Polska dryfuje do Morza Brunatnego. Wczoraj gadałem sobie z dwoma studentami z Afryki, jeden czarnoskóry, drugi śniady – można by go z Portugalczykiem pomylić. Sympatyczni kolesie – znajomi znajomej. No i zapytałem ich, jak tu im w Polsce. Trochę spuścili wzrok i powiedzieli: „przykro nam to mówić, ale musimy stąd uciekać jak najprędzej. Za dużo w ciągu tych kilku miesięcy mieliśmy problemów.” No i opowiedzieli mi o tym, jak to próbowali wieczorem gdzieś kilka razy wyjść i zawsze kończyło się wyzwiskami albo pobiciem. Jakoś nie miałem problemu im uwierzyć, twarz jednego z nich miała faktycznie jeszcze strupo-blizny, świeżynka. Zrobiło mi się przykro, choć nigdy nikogo nie skrzywdziłem z racji rasy. Poczułem to, co powinni poczuć ci kretyni, którzy tłuką obcych tylko za to, że nie są stąd. Czyli skruchę i autentyczne uczucie wstydu. Było mi na tyle głupio, że przeprosiłem ich za „rodaków” (już nie wchodząc w kwestie mojego samookreślenia etnicznego) i próbowałem opowiedzieć im, skąd to kurewstwo się bierze. Przybliżyłem im sprawy rządów dobrej zmiany, łysych w kościołach, co jest formą reakcji pełnej strachu na wyzwania związane z Syrią i islamem. Wykazali się bardzo dużą dozą zrozumienia, ale jak stwierdzili – Polska to już nie jest miejsce dla nich.


Dziękuję wam, że w naszym kraju ludzie nie czują się już bezpiecznie. Normalni ludzie, studiujący, pracujący, wnoszący do tego kraju coś więcej niż wątpliwej jakości genotypy.


 

Świetna reklama. Dziękuję wam, że w naszym kraju ludzie nie czują się już bezpiecznie. Normalni ludzie, studiujący, pracujący, wnoszący do tego kraju coś więcej niż wątpliwej jakości genotypy. I jak tak dalej pójdzie, to Polacy o IQ nieco wyższym niż 90 (granica nieosiągalna dla zwolenników skrajnej prawicy) też wyjadą. Wrócicie do swoich chat z gówna – ale za to zyskacie dumną Wielką Polskę.

A do tego w mentalnej stolicy Polski, Białymstoku, likwidują Centrum im. Zamenhofa, człowieka, który próbował ludzi jednoczyć ponad podziałami. Bo Żyd. Za to oprawców typu Łupaszka stawia się młodej, prawilnej Polsce za wzór. Budzę się rano i mam mdłości. To kac, moralny kac za tych kilkadziesiąt tysięcy sfrustrowanych nieudaczników, którzy nasz kraj spychają w przepaść.

Młodzi Kaszubi – portrety wyborców

PiS:

Smoleńsk cię nie rusza, a o gospodarce nie masz pojęcia, ale wiesz, że jak zagłosujesz, to rodzice i proboszcz będą dumni. Zupełnie nie widzisz sprzeczności w tym, że jesteś Kaszubą i głosujesz na polskich nacjonalistów, bo przecież Kaszubi to najlepsi Polacy. Twoi przodkowie i dynastia książęca przewracają się w grobie, ale ty nawet nie wiesz o kogo chodzi, bo na lekcjach historii moczyłeś się słuchając o husarii, Wilnie i Dzikich Polach. Jesteś bardziej konserwatywny niż twoi starzy, którzy zafundowali sobie ciebie przed ślubem, więc po niedzielnej mszy pójdziesz zagłosować na jedyną partię, która obroni twoje wartości przed przegniłym zachodem.

PO:

Platforma Obywatelska najlepiej oddaje twoje polityczne przekonania, bo tak jak ty – nie ma żadnych. Ale wiesz, że bardzo nie chcesz PiSu, chociaż już w sumie nie pamiętasz za bardzo dlaczego. Uważasz, że PO jest bardziej europejska, a ty masz nadzieję, że uda ci się załapać na Erasmusa do Francji. Dopiero co udało ci się zapamiętać nazwisko pani premier, więc nie chcesz niczego zmieniać.

KORWiN:

Jesteś młody i chcesz od państwa więcej wolności, ale w sumie trochę się boisz, że na wolnym rynku okazałbyś się bezbronną pipą. Obiecałeś sobie, że przeczytasz książkę Friedmana albo Rothbarda, ale po 15 stronach dałeś sobie spokój. Wśród swoich kolegów kuców starasz się nie mówić, że jesteś Kaszubą, bo boisz się być posądzony o wsiuństwo i niepolskość. Zauważasz, że, jak na racjonalnych wolnorynkowców, koledzy zadziwiająco często hejtują Ukraińców, Niemców, Ślązaków i muzułmanów.

RAZEM:

Miałeś głosować na Platformę, ale w sumie rudy z brodą też jest spoko ziomkiem i w Empiku widziałeś ze dwa nagłówki, które go chwaliły. Uważasz się za bardzo tolerancyjnego, chcesz dla wszystkich dobrze i do dzisiaj zastanawiasz się, dlaczego Unia po prostu nie dodrukuje tyle pieniędzy, żeby wystarczyło dla każdego. Udało ci się wyrwać ze wsi na studia do Gdańska i zakumplować z wegetarianką, feministą i gejem, więc czujesz się bardzo nowoczesny. Kumple głosują na Razem, a Ty nie chcesz odstawać. Nie lubisz wielkiego biznesu, więc masz nadzieję, że jak wygracie, Biowayów będzie więcej jak McDonalds`ów. Albo że chociaż w tym drugim podniosą ci godzinową stawkę.

ZJEDNOCZONA LEWICA

Chcesz zagłosować na ZLEW, bo lubisz Biedronia za to jakim jest prezydentem Słupska, ale jak widzisz Nowacką, to masz wrażenie, że obcujesz z żywym reliktem PRLu. Miller też Cię nie przekonuje i miałaś nadzieję na więcej Roberta i Palikota, więc teraz masz dylemat, czy nie oddać głosu na rudego z brodą. Nie wiesz tylko, czy rudy też skleja skuny i jest za legalizacją.

KUKIZ

Całe życie widzisz w telewizji te same mordy i masz ich serdecznie dość. Każdy występ Kukiza, w którym miesza polityków z błotem, działa na ciebie kojąco i terapeutycznie. Oglądając debatę, modliłeś się, by Paweł wyciągnął w końcu bejsbola i zajebał nim połowę uczestników oraz dziennikarzy. Uważasz, że Kukiz to szczery patriota i chce zrobić porządek, ale skrycie nie miałbyś nic przeciwko, gdyby zrównał sejm z ziemią i usmażył obecną klasę polityczną w smole.

NOWOCZESNA PL:

Niedawno założyłeś swoją jednoosobową firmę, dostałeś robotę w korpo albo namawiasz przechodniów w Rivierze, żeby założyli sobie konto w banku, ale już czujesz, że należysz do świata biznesu. Lubisz przeglądać się w lustrze w swoim świecącym garniturze i dużo czasu poświęcasz na oglądanie swojej wizytówki. W wolnych chwilach onanizujesz się wykładami ulubionych kołczów i czytasz książkę o tym jak być pewnym siebie i odnieść sukces. Dziewczyna z Tobą zerwała, a dawni koledzy omijają Cię szerokim łukiem, ale ciągle nie zauważyłeś, że zacząłeś gadać jak zaprogramowany robot.

PSL:

Mało komu o tym mówisz, ale głosujesz na PSL. Trochę się wstydzisz, ale chcesz być lojalny wobec rodziny, bo dzięki ludowcom stary, wuja i ciotka grzeją posadki w gminie. Masz mieszane uczucia za każdym razem, kiedy podchodzisz do urny i wolałbyś zostać w domu, ale przy każdych wyborach ojciec w niedzielnym garniturze staje w drzwiach twojego pokoju i karnie całą rodzinką idziecie głosować. Jeśli mieszkasz na własną rękę, postanawiasz zostać w domu i skłamać, że zagłosowałeś. Cały dzień dręczą cię więc wyrzuty sumienia. Oddychasz z ulgą dopiero wieczorem, kiedy już wiadomo, że i tak przecież przebiją próg wyborczy. Jakikolwiek by on nie był.

ZJEDNOCZENI DLA ŚLĄSKA:

Nie możesz zagłosować, bo nie jesteś ze Śląska. Pozostaje ci zazdrościć Ślązakom i pluć sobie w brodę, że nie ma żadnego komitetu, który zatroszczyłby się o sprawy twojego własnego narodu. Możesz tylko zacisnąć pięści i jak ostatni złamas zostać w domu albo zagłosować na polską partię.

Njepôddavájmë pûbličnéwo rëmú

– Dobri vječór! Vjelež to kôštá gôdzëna ridovanjá? – jak vjedno já začõn gádkã ôt kašëbskjéwo. Doch já jem na Kašëbach. Mlodá mjetka kônjarnjé ë maneža vëzdřaa pëřnã ûřaslá na svôjéwo chlopa.

– Nie zrozumiałam ani słowa – vëřekla, baržé do njewo jak do mje.


Njima cvëkú sã sromac jic v króm ë zrobjic spravûnkji pô kašëbskú. Ôsoblëvje ve vsi, v chtërni ješ před párãdzesõt latami njicht navet njegádál pô pôlaskú.


– Tej njicht tú njegádá pô kašëbskû? – já spitál zadzëvôváni, bô pô stójnji chádalo fûl robôtnjikóv. Bjalka pôkrõcaa glovõ. Áchnõn jem cëchô ë jú mjál mjec přešlé na pôlščëznã, kjej v bjalčënëch ôčach zalisnãã „eureka!”, křiknãã „pan Antek!” ë bjegaa za stójnjõ křikajõcë. Pô chvjili halala chlopa, tak přez pjincdzesõt rokóv stáréwo. Chlop vëzdřál na zadzëvôvánéwo ješ vjicé jak já. Tak më všëtkô troje stãnëni v gromadze ë so pôvjádalë:

– Vjelež to přinjdze za jednã gôdzënã?

– On się pyta ile kosztuje godzina.

– Pięćdziesiąt złotych.

– Pjincdzesõt zlotëch.

– A búten též jidze vëridovac? Vedlõ strõdú přejachac?

– Pyta się, czy po plaży może pojeździć.

– Po plaży też można. Albo na maneżu. A kiedy on by chciał?

– Jo, to sã dá. A kjej?

– Na vjitro pôrénë bë šlo sã ûgadac?

– Pyta się, czy jutro rano można.

Tak më pô kjile mënútach bëlë doma, a že dávno já jú njeridovál, dlá přebáčenjá so všëtkjéwo já sã ûgádál na manež. Drëgjéwo dnja já tam pôtkál jinstruktorkã, chtërna sã pôkázaa bëc jinõ bjalkõ. Pô párã mënútach v sodle takõ gádkã třimaa: Czytaj dalej Njepôddavájmë pûbličnéwo rëmú

Bërsz, tej piwò w Pòmòrsce

Piwò òb calé wieczi bëlo w Pòmòrsce jednym òd nôslawùtniészich nôpitków, nié le przez mòżnosc ùpicô sã nim, le, wedlą praslowiańsczégò pòchôdaniô slowa „piwò”, jakò cos do picô, pòwszeden nôpój.

W prawach pòmòréńsczich ksążãt ò ògrańczenim paradnëch wiesól stoji, co „chbùrzëzna, szôltësowie, mlinôrze, széprowie w naszim kraju mają na wiesola swòjã nôblëższô krewnosc, jednak nié wicé jak trzë stolë, ù kòżdégò pò 10 òsób, (…) wòlac a rôczëc (…), pòd sztrôfą jednégò gùldena za kòżdã nôslédną òsobã (…), téżô przëstoji le dwa môltëcha z trzech zwëczajnëch strôw zrëchtowac, a nôwicé w grëpie 6 béczk piwa wëpic (…).” Kòwale ë gòspòdarze mòglë 15 òsób rôczëc, le dac jim ju le 2 béczczi piwa. Na krzcënach „je mòżno le jeden môltëch, co sã sklôdô z trzech lëchich a zwëczajnëch strôw dac, a nie wicé czim jednã béczka bërszu wëpic.” Téż na òplaczënach òbrzészôl limit blós jedny béczczi. Ò drëdżich nôpitkach w nëch prawach nie stoji nick, z czegò jidze wërozmiôc, co nie pòkazowalë sã na stolach za czãsto. Gwës nié w wieloscy, chtërnã bë bëlo wôrt zanotérowac.


ò piwie wiémë le to, eż tam bëlë gò „sétmëgromòwé wieloscë” – jak jidze z tegò wërozmiôc, nié do pòrechòwaniô.


Bòdżislawów X ë Anë Jagelónczi wieselé bëlo òpisóné jakò òsoblëwie paradné. Znajemë tak richtich wieloscë – mierzoné w béczkach, achtlach, wòzach bądz kòpach – madżarsczich ë jitalsczich win, môlowégò wina, malwazëje, masla, jôj; znajemë wieloscë ùrznionëch wòlów, òwc, celãt, gãsy, swiń ë dzëwich swiń… le ò piwie wiémë le to, eż tam bëlë gò „sétmëgromòwé wieloscë” – jak jidze z tegò wërozmiôc, nié do pòrechòwaniô. Czytaj dalej Bërsz, tej piwò w Pòmòrsce

Dzień Pomorza – 24. czerwca

Mòjn, Pomorzanie!

W naszym kalendarzu świąt na Pomorzu jedną z ciekawszych dat jest z pewnością Dzéń Jednotë Kaszëbów obchodzony 19. marca na pamiątkę pierwszej wzmianki z roku 1238 o szczecińskim „księciu Kaszub” w osobie Bogisława I. Nie jest to jednak jedyna tego typu data, którą z pewnością warto upamiętnić.

24. czerwca 1046 roku, wedle relacji „Roczników altajskich”, wezwał był król niemiecki Henryk III przed swe oblicze trzech skłóconych władców zachodniosłowiańskich. Podług Rocznika byli nimi: Bratizlao dux Boemorum, Kazmir Bolaniorum, Zemuzil Bomeraniorum – czyli książęta Brzetysław czeski, Kazimierz polski, Zemuzil pomorski.


Co jednak jest sprawą najistotniejszą, to fakt, że wzmianka o owym spotkaniu 24. czerwca 1046 roku jest pierwszym, jakie znamy historycznym użyciem nazwy „Pomorze” w dziejach!


Kim był ów „Zemuzil” i dlaczego wzmianka o nim jest tak wyjątkowa? Według E. Rymara był Zemuzil „pierwszym pewnym znanym ogólnoplemiennym księciem Pomorza”, chociaż terenów, jakie obejmowało jego pomorskie władztwo nie sposób sprecyzować. Co jednak jest sprawą najistotniejszą, to fakt, że wzmianka o owym spotkaniu 24. czerwca 1046 roku jest pierwszym, jakie znamy historycznym użyciem nazwy „Pomorze” w dziejach! Czytaj dalej Dzień Pomorza – 24. czerwca