Wszystkie wpisy, których autorem jest Macéj Banjdur

Recenzja: Czy „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” jest gramatyką kaszubskiego języka?

Niedawno wyszła „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” Hanë Makùrôt i jest to pozycja na pewno rewolucyjna na tle poprzednich kaszubskich gramatyk. Niestety głównie dlatego, że co rusz przeczy temu, co wiemy o języku kaszubskim. Powód tego prawdopodobnie można odnaleźć już na tylnej części okładki, gdzie autorka pisze: „Wëzwëskiwała jem przede wszëtczim gramaticzné òpisënczi pòlsczégò jãzëka, ale téż jinëch jãzëków: słowacczégò, czesczégò, serbsczégò.” Dalsza lektura utwierdza w przekonaniu, że rzeczywiście mamy do czynienia ze skaszubieniem gramatyk innych, obcych języków, a nie z samodzielnym opracowaniem gramatyki języka, który Autorka opisuje.

Pozycji takiej jak ta nie można przemilczeć z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze to praca, w którą zaangażowani są członkowie Rady Języka Kaszubskiego, organu, który zajmuje się standaryzacją języka kaszubskiego i ma ogromny wpływ na kształt podręczników i pomocy naukowych, które trafiają do kaszubskich szkół. Po drugie nie ulega wątpliwości, że z „Gramaticzi…” mają się uczyć również studenci etnofilologii kaszubskiej na Uniwersytecie Gdańskim, a prawdopodobnie uczą się z niej już teraz. Po trzecie „Przedstawiony dokôz je adresowóny do wszëtczich òsobów zainteresowónëch kaszëbsczim jãzëkã, w òsoblëwòscë dlô ùczniów, sztudérów kaszëbsczi etnofilologii, szkólnëch kaszëbsczégò jãzëka, piszącëch pò kaszëbskù i téż do òsób ùczącëch sã kaszëbiznë” (str. 10) – a zatem też do mnie. Jako adresat i nabywca tego produktu mam więc kilka uwag.

hanna-makurat-2

Najpierw trzeba zdefiniować, czym właściwie jest język kaszubski. Jeśli przyjmiemy, że język kaszubski jest językiem naturalnym, czyli takim, który wyewoluował drogą historycznego rozwoju jako mówiony i żywy język stosowany do komunikacji, to musimy przyjąć, że jego gramatyka, fonetyka i fonologia rządzą się określonymi prawami, które w przypadku j. kaszubskiego są całkiem dobrze zbadane przez pokolenia językoznawców, dzięki czemu możemy mówić o poświadczeniach i pewnych faktach językowych.

Można też przyjąć, że język kaszubski jest językiem sztucznym, czyli conlangiem, jak np. języki Śródziemia u J.R.R. Tolkiena. Wtedy oczywiście obowiązuje licencia poetica, każde wyobrażenie autora o języku i każde fantazje na jego temat stanowią prawo.

We wprowadzeniu do „Gramaticzi…” dostajemy mało konkretną informację, że książka opisuje „gramaticzné znanczi terôczasnégò lëteracczégò kaszëbsczégò jãzëka” (str. 9). To bardzo luźne sformułowanie, bo dzisiejsza literatura bardzo się różni poziomem, stylem i znajomością kaszubszczyzny autorów. Autorka, która sama pisze po kaszubsku, mogłaby nawet napisać gramatykę na bazie własnych tekstów i uznać ją za opis cech dzisiejszego j. literackiego. Dodaje jednak, że jej praca powstała również „w òpiarcym ò specjalisticzné lingwisticzné artikle i mònografie, atlas i słowarzë kaszëbsczégò jãzëka” (str. 9). Postaram się skonfrontować te słowa ze stanem faktycznym.

Już na wstępie zastanawia fakt, że autorka nie korzystała i pominęła w źródłach jedyną dotychczas normatywną gramatykę napisaną przez lingwistę. Mowa o „Kaschubische Grammatik” dra Friedricha Lorentza z 1919 roku, która z powodzeniem służyła (z pewnymi zmianami w alfabecie) pisarzom skupionym wokół czasopism „Bënë i buten” oraz „Przyjaciel Ludu Kaszubskiego”. Pociesza na pierwszy rzut oka fakt, że autorka pisze, iż „w òsoblëwòscë kòrzëstała (…) z ksążków Gramatyka pomorska Friedricha Lorentza (…)” (str. 10), jednak szybko się okazuje, że materiał tam zawarty jest biegunowo różny od propozycji Autorki. Autorka nie uznała także za zasadne poinformować na jakich dialektach języka kaszubskiego opiera swoją normę.

Kaschubische Grammatik

Książka składa się z czterech rozdziałów: 1. FÒNETIKA, 2. FLEKSJÔ, 3. SŁOWÒBÙDOWIZNA, 4. SYNTAKSA. W niniejszej recenzji będę się przyglądał głównie rozdziałowi drugiemu, jako że normatywizacja fleksji ma olbrzymi wpływ na kształt samego języka i to w właśnie w tym rozdziale znalazłem najwięcej frapujących fragmentów.

2. FLEKSJÔ

Już na samym początku książka oszałamia zawartością opisów tak elementarnych zagadnień jak budowanie i funkcje czasów w języku kaszubskim. W czasie przeszłym dla trzeciej osoby Autorka podaje formy w ogóle nie występujące w języku kaszubskim i nigdzie niepoświadczone (str. 46):

(òn) je pisôł
(òna) je pisała
(òni) są piselë
(òne) są pisałë

Formy zaczerpnięte najpewniej z innych języków słowiańskich, jako że występują np. w serbsko-chorwackim (on je pisao) czy językach łużyckich (dłuż. wóna jo pisała) . W języku kaszubskim jedynie pierwsza i druga osoba używają w czasie przeszłym czasownika posiłkowego bëcjô (jem) pisôł, të (jes) pisała, më (jesmë) piselë itd., ale zawsze òna pisała, òni piselë. (por. Sychta, Słownik gwar kaszubskich…, t. I, str. 27-28 dla czasownika bëc)

Dla czasu teraźniejszego perfektywnego typu jô móm pisóné Autorka zupełnie pomija formy z czasownikiem posiłkowym bëc, występującymi z czasownikami ruchu, typu jô jem jidzonyòna je jachónô oraz zupełnie nie pisze o różnym zastosowaniu tych dwóch czasów (str. 47). Równie frapująco wygląda opis czasu zaprzeszłego (str. 48-50). W książce nie tylko podaje się konstrukcje z języka obcego, tym razem polskiego, ale nawet przedkłada je nad formy rodzime i podaje najpierw typ polski (jô jem béł pisôł, wzorowane na pol. napisałem był), a dopiero potem kaszubskie jô béł jidzonyjô mia pisóné itd. (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 980-81)

Podobnie przy czasie przyszłym złożonym (str. 52-3), gdzie obok rodzimego typu budowania czasu: (jô) bãdã pisôł, (të) bãdzesz pisała itd. (por: Kaschubische Grammatik, str. 44) znajdziemy również typ budowania czasu z bezokolicznikiem: jô bãdã pisac itd., który, choć w j. polskim występuje bardzo często, w języku kaszubskim był notowany w ilościach marginalnych, częściej jedynie w gwarach zaborskich (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 979-80).

Również trybowi rozkazującemu się dostało (str. 53-54). W „Gramatice…” czasowniki na prasłow. *-ějati (jak lôc, wiôc, smiôc) mają końcówkę -ej, autorka podaje: lej, lejmë, lejta zamiast prawidłowych -éj, -éjmë, -éjta. (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 1009)

Przy opisie trybu warunkowego autorka pomija zupełnie czas przeszły trybu (typu czejbë jô nie béł tegò zrobił, …), bogato poświadczony choćby w Słowniku gwar kaszubskich… B. Sychty. Poza tym podaje tylko jeden sposób jego tworzenia z nieodmienną partykułą , o drugim sposobie – z odmienną partykułą bëm, bës, bësmë itd. pisząc „W lëteracczi kaszëbiznie równak bédëje sã ùżiwanié zastrzégòwnika zesadzonégò z mùszebnégò òsobòwégò zamiona, partiklë bez rësznëch òsobòwëch kùnôszków (…)” (str. 54-5), oczywiście bez podania przyczyny, dla której „bédëje sã”. Miejsca, w których książka dopuszcza wariantywność, a w których zaleca tylko jeden typ form, pozostają nierozwiązaną zagadką.

Inną niesamowitością jest pojawienie się w gramatyce imiesłowu przysłówkowego uprzedniego na -łszë, -wszë (str. 58), która to kategoria gramatyczna była poświadczona jedynie w najstarszych zabytkach kaszubskiego języka z XVI, XVII i początków XVIII wieku, a o której Friedrich Lorentz już w 1927 r. pisał (patrz: Gramatyka pomorska, str. 976):
Gerundium praeteriti2

Jako że zabytki Krofeya i Pontanusa poświadczają imiesłów na -wszy, –szy, a Perykopy Smołdzińskie na –szë (jedynie ten ostatni Lorentz uważał za formę rodzimę), a więc bez -ł-, toteż formy H. Makùrôt zdradzają, że nie jest to bynajmniej próba reaktywacji oryginalnego imiesłowu kaszubskiego, a kategoria żywcem przeniesiona z dzisiejszego języka polskiego. B. Sychta notował szczątki owego imiesłowu jedynie jako formę zleksykalizowaną w funkcji przysłówka: bivši – wyraźnie, dobitnie (patrz: Słownik gwar kaszubskich…, t. I, str. 29)

Zastanawia również fakt, że w „Gramatice…” wszystko, co inne niż w języku polskim, opisane jest jako „archajiznowé”. Odmiana czasownika bëc jest archaiczna (jem, jes, je, jesmë, jesta, są) i czas przeszły złożony (jem béł, jes bëła, jesmë bëlë) jest archaiczny. Język kaszubski jest normalnym językiem słowiańskim i ma w tym przypadku formy bardzo rozpowszechnione w świecie słowiańszczyzny, podobny stan rzeczy zastajemy w czeskim, serbsko-chorwackim, słoweńskim czy j. łużyckich. Ba, czas przeszły złożony znamy z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego jako formę nowszą, dopiero próbującą zdominować starsze aoryst i imperfektum, które kaszubski zupełnie zatracił. Fakt, że j. polski jako jedyny wśród słowiańszczyzny zachodniej zatracił pierwotne formy czasownika być oraz czas przeszły złożony, nie sprawia, że cała reszta staje się archaiczna.

Lorentz gram

Czytelnik może się zastanawiać dlaczego często powołuję się na „Gramatykę pomorską” dra F. Lorentza. Jest to ogromne dzieło spisane na ponad 1100 stronach, w którym w najdrobniejszym szczególe językoznawca opisał gramatykę i fonologię mówionego kaszubskiego języka, bazując na obfitym materiale zbieranym od miasta do miasta i od wsi do wsi, przez Nordã i ziemię Słowińców po Zôbòrë na południu. Rezultatem jego badań terenowych było wydanie ponad 1200 tekstów spisanych z ust setek informatorów, uwzględniając przy tym wszelkie różnice dialektalne i gwarowe. Z drugiej strony mamy niniejszą pracę, która podobno opisuje cechy współczesnego literackiego języka kaszubskiego, ale nie wspomina ani słowem, na jakich dziełach literackich opiera swoje twierdzenia. Co dziwi, zwłaszcza, że prezentowany materiał alarmująco różni się od od tego, co znajdziemy w tak uznanej prozie jak ta Jana Drzeżdżona, dramaty Bernarda Sychty, wczesna twórczość Stanisława Jankego (Łiskawica, Psë) czy współczesna twórczość Krystyny Lewny (Mòtowidlo) bądź Artura Jabłońskiego (Namerkôny, Smùgã, Fényks). Choć Autorka wspomina o posiłkowaniu się pracami językoznawczymi, ani słowem nie mówi, na jakich dialektach języka kaszubskiego bazuje, już to dopuszczając do swej normy cechy północne, już to je przemilczając, wedle sobie tylko znananego wzoru. Cechy zaborskie natomiast w książce prawie w ogóle nie są uwzględniane.

Następne uwagi dotyczą przymiotników posesywnych typu bratow-ò dzeckò, Anin-a ksążka (str. 78-9). Autorka w l. pd. r. ż. w bierniku wstawiła tam końcówkę przymiotników na  i ma tam formy bratow-ą i Anin-ą zamiast prawidłowych bratow-ã i Anin-ã, które cechują przymiotniki, zaimki i liczebnik jedna z końcówką -a w mianowniku (w bierniku: tã, jednã, samã itd.). Ten sam błąd popełniła w mianowniku i bierniku liczby mnogiej podając bratow-é i Anin-é zamiast bardziej prawidłowych bratow-ë i Anin-ë (tak jak të, jednë, samë itd., patrz: Gramatyka pomorska, str. 950-951).

Kaschubische Grammatik 2z: Kaschubische Grammatik, str. 22

Wśród zaimków (str. 80-6) zadziwia szwa w formach cëż, chtëż, której Lorentz nigdzie nie notuje, mimo że w języku mówionym form jest cała obfitość: coż/chtoż, ceż/chteż, cóż/chtóż, cuż/chtuż (patrz: idem, str. 921-22), przy czym ceż/chteż są zdecydowanie najczęstsze, z -e- przeniesionym najpewniej per analogiam z form zaimków z etymologicznym -e i partykułą  jak gdzeż, wieleż i in. Z drugiej strony szwy brakuje w zaimku osobowym ònë (pol. one, w „Gramatice…” niesłusznie: òne), który pochodzi z wcześniejszego *won-y, a nie z polskiego on-e (patrz: Breza, Treder, Gramatyka kaszubska, str. 123). Tak samo i w liczbie mnogiej powinny być prawidłowe t-ë, jedn-ë, sam-ë itd. zamiast nieprawidłowych te, jedne, same, jako że pochodzą z wcześniejszych *ty, *jedny, *samy, a nie z odpowiadających polskim formom *te, *jedne, *same (vide: Gramatyka pomorska, str. 926-27).

Niestety nawet na odmianę zaimków dzierżawczych mój, twój, swój  (str. 85-6) nie można się zgodzić. Oprócz najczęstszej odmiany, na szczęście odmienionej prawidłowo, autorka dodała również oboczne formy ściągnięte. Z niewytłumaczalnego powodu owe krótsze ściągnięte formy występują jedynie w rodzaju żeńskim liczby pojedyńczej we wszystkich przypadkach, natomiast w rodzaju nijakim i w liczbie mnogiej jedynie wybiórczo: bez mianownika i biernika. Mało tego, książka podaje nieprawidłowe i niepoświadczone formy z krótkim -a dla r. ż. l. pojedyńczej: ma, twa, swa zamiast mô, twô, swô (patrz: Lorentz, Gramatyka pomorska, str. 935) ze spodziewanym refleksem długiego  > ô w wyniku wzdłużenia zastępczego *moja > *mā > mô. Konsekwentnie formy mô, twô, swô powinny mieć w bierniku mą, twą, swą zamiast mylnego mã, twã, swã, a w mianowniku r. nijakiego i w liczbie mnogiej mé, twé, swé, a dla l. mnogiej r. m. rzeczowników żywotnych odpowiednio mi, twi, swi. Będąc już przy liczbie mnogiej, należy zaznaczyć, że w książce znajdziemy również nieprawidłowe formy mich, twich, swich oraz mima, twima, swima już to obok, już to zamiast prawidłowych mëch, twëch, swëch, mëma, twëma, swëma (u Lorentza: mëmi, twëmi, swëmi). Jeśli podane błędne formy wystąpiły gdzieś w kaszubskich utworach literackich, można je z wielką dozą prawdopodobieństwa uznać za wpływ j. polskiego, a nie za formy rodzime.

Lorentz mójGramatyka pomorska, str. 935

Przy zaimkach dzierżawczych liczby podwójnej i mnogiej (str. 86-7) Autorka zupełnie pominęła nieodmienne formy naju, waju (naju ksążka, ò naju ksążce, z naju ksążką itd.), a wymieniła jedynie wtórną do nich odmianę przymiotnikową typu naja, najã, naji itd.

W poczet kaszubskich przyimków Autorka zakwalifikowała , które w języku mówionym nie zostało poświadczone, a używane było jedynie przez niektórych literatów, którzy najprawdopodobniej zapożyczyli ten przyimek z polskiego. W języku kaszubskim istniał przyimek (z prasł. ), poświadczony w zleksykalizowanym już tylko ksobie – na lewo (Lorentz, Hinze, Pomoranisches Wörterbuch, str. 394). Autorka podaje również formę zza (poświadczoną w zaledwie jednej miejscowości na Kaszubach, patrz: idem, str. 1146) bez wariantywnej zeza/seza, poświadczonej szerzej (patrz: idem, str. 1077)

Na plus należy uznać chęć zachowania zaimka ma w jego dualnej funkcji (s. 82).

I FÒNETIKA

Na samym początku alarmuje fakt, że Autorka nie korzystała z najnowszej literatury naukowej dot. współczesnej fonetyki kaszubskiej: System samogłoskowy współczesnych gwar centralnokaszubskich (2013), System spółgłoskowy współczesnych gwar kaszubskich (2014) oraz artykułów System samogłoskowy współczesnej kaszubszczyzny północno-zachodniej, System samogłoskowy gwary luzińskiej, Akcent wyrazowy we współczesnej kaszubszczyźnie centralnej, System samogłoskowy współczesnych gwar zaborskich – wszystkie prace autorstwa prof. L. Jocza. Opis fonetyki w „Gramatice…” nie wydaje się także bazowany na starszych pracach. Znów nie wiadomo więc, na jakich dialektach bazuje. Autorka podaje, że kaszubskie ą należy realizować jako [ų], podczas gdy kasz. ó jako [ů], czyli inaczej pochylone [ȯ], mimo że kasz. ą jest nosowym odpowiednikiem ó, zatem w języku mówionym albo obie są realizowane jako pochylone [ǫ̇] i [ȯ] albo jako nosowe i nienosowe wyrównane do u [u], czyli [ų] i [u], a w dzisiejszym dialekcie centralnym w wielu pozycjach w ogóle zdenazalizowane (o czym wyczerpująco: Jocz, System samogłoskowy współczesnych gwar centralnokaszubskich), ale nigdy w takiej konfiguracji jak podaje Autorka. Dziwi również fakt, że proponuje się w omawianej pozycji wymawiać rz jako [ž], nie podając nawet jako wariantu wymowy drżącego [ř] – dźwięku tak wyróżniającego dialekt północny języka kaszubskiego, a w pierwszej połowie XX wieku wciąż dominującego na całym obszarze kaszubskim.

III SŁOWÒBÙDOWIZNA i IV SYNTAKSA

Wszystkie poważniejsze zastrzeżenia w obu rozdziałach wynikają z przyjętych przez Autorkę założeń z rozdziału o fleksji, zatem komentowanie ich byłoby powtarzaniem się. Zwraca jednak uwagę, że przy opisie syntaksu tzw. literackiego języka kaszubskiego, Autorka zdaje się ani razu nie powoływać na materiał z literatury tegoż języka zaczerpnięty. O proweniencji przykładowych zdań i konstrukcji książka nie mówi nic. Na plus zasługuje przyjęcie natomiast pisowni szërok zamiast szerok (s. 142), zgodnie z prasł. formą *šyrokъ.

Do pisania recenzji siadałem z irytacją, a kończę ze smutkiem, rozczarowaniem i rezygnacją. Podsumowując, dostajemy do ręki gramatykę, w której nawet czasowniki i zaimki dzierżawcze nie są poprawnie odmienione. „Gramatika kaszëbsczégò jãzëka” jest niestety pełna rażących błędów, które dyskwalifikują tę książkę jako rzetelne źródło wiedzy i rodzą pytanie, czy w takim kształcie powinna ona trafić do studentów i uczniów. Zaprezentowany materiał nie tylko pomija ważne dla opisywanego tematu naukowe źródła, ale też stoi w sprzeczności ze źródłami, na których rzekomo się opiera. Norma proponowana w książce sankcjonuje używanie form sztucznych, zapożyczonych z innych języków, a przy tym – co chyba najgorsze – wypiera nimi formy rodzime i dla kaszubskiego języka naturalne. Mimo wszystko nie można mieć pretensji jedynie do Autorki. Książka wpisuje się w tendencje, które unaoczniły się już w wielu poprzednich publikacjach środowiska zajmującego się normatywizacją kaszubszczyzny, a których efekt z większej perspektywy można postrzegać jako przepoczwarzanie się języka kaszubskiego w konstrukt, który z jednej strony gramatycznie i syntaktycznie coraz bliższy jest językowi polskiemu, za to leksykalnie staje się coraz pełniejszy sztucznych neologizmów i kalk, które wypierają słowa rodzime. Coraz trudniej przychodzi określić, czy tzw. norma literacka jest jeszcze językiem naturalnym czy conlangiem, coraz wyraźniej stającym się pewnego rodzaju socjolektem albo żargonem wąskiego środowiska, a coraz dalszym od żywego języka kaszubskiego jakiejkolwiek epoki – i przez to coraz mniej komunikatywnym. Podobne tendencje, swego czasu popularne również wśród Bretończyków czy Łemków, przyniosły fatalne skutki dla języka i społeczności. Na Kaszubach dziwią one zwłaszcza, że wielu współczesnych pisarzy i dziennikarzy szuka właśnie odmiennej drogi – w kierunku przebogatego języka naturalnego, mówionego, nawet jeśli czasem już trochę zakurzonego. Dlatego mam wrażenie, że zwłaszcza obecnie należy życzyć wszystkim pracującym nad językiem kaszubskim dużo samodzielności, dociekliwości i odwagi do krytycznego myślenia przy kolejnych projektach. 

Bibliografia:
Breza E., Treder J., 1981, Gramatyka kaszubska
Jocz L., 2013, System samogłoskowy współczesnych gwar centralnokaszubskich
Lorentz F., 1919, Kaschubische Grammatik
Lorentz F., 1927, Gramatyka pomorska
Lorentz F., Hinze F., Pomoranisches Wörterbuch
Makùrôt H., 2016, Gramatika kaszëbsczégò jãzëka
Sychta B., 1965, Słownik gwar kaszubskich na tle kultury ludowej, t. I

Język kaszubski: 10 najczęściej popełnianych błędów (cz. 2.)

Dziś Miedzënôrodny Dzéń Òtczëstégò Jãzëka, święto ustanowione przez UNESCO w 1999 roku z myślą przede wszystkim o mniejszych językach jak kaszubski, kataloński, szkocki czy irlandzki. To święto radości i dumy z faktu, że używamy naszego ojczystego języka i pielęgnujemy go, ale też okazja do refleksji nad wyzwaniami, jakie stoją przed językiem kaszubskim. Pamiętajmy, że wyrazem szacunku dla ojczystego języka jest nie tylko używanie go, ale również dbanie o jego poprawność i wysoką jakość. Obecnie wymaga to nie lada wysiłku, sprawdzania i weryfikowania faktów i  krytycznego stosunku do procesu krystalizowania się języka literackiego – ale innej drogi nie ma. Poprawiajmy się nawzajem!

Poniższy tekst to druga część artykułu. Błędy 1-5 omawiane są tu. Czytaj dalej Język kaszubski: 10 najczęściej popełnianych błędów (cz. 2.)

Nie róbcie z kaszubskości hobby

Młodzi zwołują I Kongres Młodych Kaszubów. Zaczęło się od tego, że po latach reaktywowano „Cassubię”, korporację studencką założoną przez legendarnego Karola Krefftę, dziś przemianowaną na Klub Młodzieży Kaszubskiej. Zadaniem kongresu jest przyciągnięcie świeżej krwi i dyskusja nad przyszłością ruchu kaszubskiego. A wszystko z inspiracji partu Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Baninie. Swoje przybycie zadeklarowało już sto kilkadziesiąt osób, głównie młodych, co stawia całą inicjatywę w obiecującym świetle. Jak to mówią, jest duch w narodzie. Czytaj dalej Nie róbcie z kaszubskości hobby

Yann Tiersen: nowi albùm „EUSA” całi pò bretańskù

Pianysta znóny w swiece dlô zwãkòwi stegnë do filmù Amelie Poulain wëdôł nową platkã. To dô czëc w tim albùmie gładã, pòrénk ë rórip (mòrską dôkã). Minimalisticzné kòmpòzycëje zdôwają sã bëc himnã do mòrza. Mònolodżi nó ni ë title sztëczków są w jegò rodny mòwie. Samë title, np. Pern, Kereon abò Penn ar Roc’h w richtoscy są mionami òstrowów ë  môlów na bretańsczim pòmòrzim.

Platka je przeplotłô òsmë sztëczkami nazwónëmi Hent, to je pò naszémù stegna, droga. Ten pierszi a ten slédny zawiérają mònolodżi/wiérsze. Wôrt je sã wsłëchac w jejich brzëmienié, bò zwãczi jãzëka bretańsczich Celtów są tam dzélã jedny całoscë, w gromadze z szëmarzenim mòrza, zwãkã wiatrë, miéwinégò krzikù ë samégò klawérë. Czytaj dalej Yann Tiersen: nowi albùm „EUSA” całi pò bretańskù

Polakom jest na rękę, żeby stolicą Kaszub była pipidówa

Jak się okazało, Gdańsk to tylko sypialnia dla Kartuz. Pomysłodawców uhonorowania piętnastotysięcznej mieściny mianem stolicy Kaszub nie można jednak winić. Z perspektywy mieszkańców każdej kaszubskiej miejscowości to byłby wielki zaszczyt i świetna promocja. Ale to, co Kaszubi uznają za swoją stolicę, jest miernikiem na ile Kaszubi dojrzeli do swojej kultury. Nie na ile kaszubska kultura dojrzała, bo ona dojrzała już dawno, a na ile sami Kaszubi dorośli do jej odbioru i do zaistnienia w niej.

Wielu Polakom z pewnego powodu zależy, żeby stolicą Kaszub była jakaś pipidówa. Bo tak odbierają kaszubską kulturę. Jako kulturę z pipidówy. Bo dla wielu Kaszuby to jeziorka, lasy, rybki, srybki i strój „ludowy”, w którym żaden lud nigdy nie chodził. A Kaszubi bardziej chyba wierzą innym w kwestii określenia własnego „ja” niż samym sobie. Gdyby państwo orzekło, że jednak gwara, to gwara. A jak język, no to język. Jak że Niemcy, to połowa wyjedzie do Niemiec, a jak Eskimosi, to na Grenlandię. Czytaj dalej Polakom jest na rękę, żeby stolicą Kaszub była pipidówa

Język kaszubski: 10 najczęściej popełnianych błędów. (cz. 1.)

Czy komuś się to podoba czy nie, język kaszubski to nie wolna amerykanka, rządzi się swoimi zasadami morfologicznymi, składniowymi, ortograficznymi. Prawda, kaszubszczyzna ma wiele odmian, ale są błędy, które pozostają błędami w każdej z nich. Tym gorzej dla kaszubskiego, że są to fele, których zazwyczaj nie popełniają native speakerzy tego języka, a inteligencja, dla której kaszubski jest najczęściej językiem na pół lub całkowicie wyuczonym, a która kształtuje język literacki – i literacko na papierze utrwala i powiela swoje błędy. Oto pierwsza piątka najpopularniejszych: Czytaj dalej Język kaszubski: 10 najczęściej popełnianych błędów. (cz. 1.)

Tërkijô na pargù jinwazëjé na Zôpadny Kùrdëstan

Wòjna w Syrijsce ë Jirakù to nie je wòjna procëm ISIS, to wòjna wszëtczich procëm wszëtczim. W Jirakù òd pôrã dni rządowé wòjska ë kùrdijskô Peszmerga przejimają wiedno nastãpné wsë z rãkù Jislamsczégò Państwa ë dążą do Mòsulu, slédnégò wieldżégò bastionu kalifatu. Czej dobądą miasto, sczidną mòc dżihadëstów w tim kraju. Kùrdowie ë Jirakijczicë se wspiarcym Koalicëjé (czerowóny przez USA) ë Tërków są ju pôrãnôsce kilométrów òd gardu ë wëzdrzi zó tim, że òbrota je ju terroristóm zasądzonô. W sąsedny Syrijsce calô sytuacëjô wëzérô jednak czësto jinaczi. Czytaj dalej Tërkijô na pargù jinwazëjé na Zôpadny Kùrdëstan

Młodzi Kaszubi – portrety wyborców

PiS:

Smoleńsk cię nie rusza, a o gospodarce nie masz pojęcia, ale wiesz, że jak zagłosujesz, to rodzice i proboszcz będą dumni. Zupełnie nie widzisz sprzeczności w tym, że jesteś Kaszubą i głosujesz na polskich nacjonalistów, bo przecież Kaszubi to najlepsi Polacy. Twoi przodkowie i dynastia książęca przewracają się w grobie, ale ty nawet nie wiesz o kogo chodzi, bo na lekcjach historii moczyłeś się słuchając o husarii, Wilnie i Dzikich Polach. Jesteś bardziej konserwatywny niż twoi starzy, którzy zafundowali sobie ciebie przed ślubem, więc po niedzielnej mszy pójdziesz zagłosować na jedyną partię, która obroni twoje wartości przed przegniłym zachodem.

PO:

Platforma Obywatelska najlepiej oddaje twoje polityczne przekonania, bo tak jak ty – nie ma żadnych. Ale wiesz, że bardzo nie chcesz PiSu, chociaż już w sumie nie pamiętasz za bardzo dlaczego. Uważasz, że PO jest bardziej europejska, a ty masz nadzieję, że uda ci się załapać na Erasmusa do Francji. Dopiero co udało ci się zapamiętać nazwisko pani premier, więc nie chcesz niczego zmieniać.

KORWiN:

Jesteś młody i chcesz od państwa więcej wolności, ale w sumie trochę się boisz, że na wolnym rynku okazałbyś się bezbronną pipą. Obiecałeś sobie, że przeczytasz książkę Friedmana albo Rothbarda, ale po 15 stronach dałeś sobie spokój. Wśród swoich kolegów kuców starasz się nie mówić, że jesteś Kaszubą, bo boisz się być posądzony o wsiuństwo i niepolskość. Zauważasz, że, jak na racjonalnych wolnorynkowców, koledzy zadziwiająco często hejtują Ukraińców, Niemców, Ślązaków i muzułmanów.

RAZEM:

Miałeś głosować na Platformę, ale w sumie rudy z brodą też jest spoko ziomkiem i w Empiku widziałeś ze dwa nagłówki, które go chwaliły. Uważasz się za bardzo tolerancyjnego, chcesz dla wszystkich dobrze i do dzisiaj zastanawiasz się, dlaczego Unia po prostu nie dodrukuje tyle pieniędzy, żeby wystarczyło dla każdego. Udało ci się wyrwać ze wsi na studia do Gdańska i zakumplować z wegetarianką, feministą i gejem, więc czujesz się bardzo nowoczesny. Kumple głosują na Razem, a Ty nie chcesz odstawać. Nie lubisz wielkiego biznesu, więc masz nadzieję, że jak wygracie, Biowayów będzie więcej jak McDonalds`ów. Albo że chociaż w tym drugim podniosą ci godzinową stawkę.

ZJEDNOCZONA LEWICA

Chcesz zagłosować na ZLEW, bo lubisz Biedronia za to jakim jest prezydentem Słupska, ale jak widzisz Nowacką, to masz wrażenie, że obcujesz z żywym reliktem PRLu. Miller też Cię nie przekonuje i miałaś nadzieję na więcej Roberta i Palikota, więc teraz masz dylemat, czy nie oddać głosu na rudego z brodą. Nie wiesz tylko, czy rudy też skleja skuny i jest za legalizacją.

KUKIZ

Całe życie widzisz w telewizji te same mordy i masz ich serdecznie dość. Każdy występ Kukiza, w którym miesza polityków z błotem, działa na ciebie kojąco i terapeutycznie. Oglądając debatę, modliłeś się, by Paweł wyciągnął w końcu bejsbola i zajebał nim połowę uczestników oraz dziennikarzy. Uważasz, że Kukiz to szczery patriota i chce zrobić porządek, ale skrycie nie miałbyś nic przeciwko, gdyby zrównał sejm z ziemią i usmażył obecną klasę polityczną w smole.

NOWOCZESNA PL:

Niedawno założyłeś swoją jednoosobową firmę, dostałeś robotę w korpo albo namawiasz przechodniów w Rivierze, żeby założyli sobie konto w banku, ale już czujesz, że należysz do świata biznesu. Lubisz przeglądać się w lustrze w swoim świecącym garniturze i dużo czasu poświęcasz na oglądanie swojej wizytówki. W wolnych chwilach onanizujesz się wykładami ulubionych kołczów i czytasz książkę o tym jak być pewnym siebie i odnieść sukces. Dziewczyna z Tobą zerwała, a dawni koledzy omijają Cię szerokim łukiem, ale ciągle nie zauważyłeś, że zacząłeś gadać jak zaprogramowany robot.

PSL:

Mało komu o tym mówisz, ale głosujesz na PSL. Trochę się wstydzisz, ale chcesz być lojalny wobec rodziny, bo dzięki ludowcom stary, wuja i ciotka grzeją posadki w gminie. Masz mieszane uczucia za każdym razem, kiedy podchodzisz do urny i wolałbyś zostać w domu, ale przy każdych wyborach ojciec w niedzielnym garniturze staje w drzwiach twojego pokoju i karnie całą rodzinką idziecie głosować. Jeśli mieszkasz na własną rękę, postanawiasz zostać w domu i skłamać, że zagłosowałeś. Cały dzień dręczą cię więc wyrzuty sumienia. Oddychasz z ulgą dopiero wieczorem, kiedy już wiadomo, że i tak przecież przebiją próg wyborczy. Jakikolwiek by on nie był.

ZJEDNOCZENI DLA ŚLĄSKA:

Nie możesz zagłosować, bo nie jesteś ze Śląska. Pozostaje ci zazdrościć Ślązakom i pluć sobie w brodę, że nie ma żadnego komitetu, który zatroszczyłby się o sprawy twojego własnego narodu. Możesz tylko zacisnąć pięści i jak ostatni złamas zostać w domu albo zagłosować na polską partię.